Warszawski eklektyzm

…w pełnej krasie.
Wcześniej w tym miejscu były Lody Soprano. Oczywiście Nowy Świat.
Kojarzy mi się to nieco z reklamą w Tok FM w którym Paulo Cozza zaprasza do sylwestra we włoskim stylu, gdzie wodzirejem ma być Conrado Moreno, a muzykę grać zespół Hose Torresa.
na nowym świecie jest też groźna restauracja Corleone z Marlonem Brando na szybie. :D
Wypasiony szyld i inne czerwone tegesy. Nie ma to jak dobry gust.
w Poznaniu jest pizzernia bodajze ale trzymaja jako taki fason ;p
nawet logo ukradli ;q
w Łodzi też jest pizzeria Sopranos i „r” w nazwie jest zrobione z pistoletu. nie wiem niestety jak jest w środku, bo na Aleję Politechniki mi zawsze dalek.
Też mnie to rozbawiło. W lato były lody Soprano. Nadciągnęła zima i walnęli kebab.
A ta Corleone z Marlonem to taki sziteks, że oja!
Dla mnie to jest ogólna zagadka, czemu ktoś chce nazywać swój lokal od nazwiska rodziny gangsterskiej. niby rozpoznawalność i tak dalej…
ale wolę się stołować w szczecińskim Marko Polo.
w marco polo to wszyscy lubia !
podobno kaczynski jak przyjechal do szczecina to sie tez tam stolowal, ale w filii w centrum. wiesz taka urban legend made in szczecin :)
W Krakowie jest pizzeria Corleone i przed wejściem są figury Branda i jeszcze kogoś, niestety nie wiem kogo. Ale chwyt niezły. Choć ja skorzystałem z Ukraińskiego Smaku :P
Dobre nazwy bywają też w śmierdzącym tunelu pod zachodnim, na tych mordowniach dla kierowców i kolejarzy. Ale tam to się boję wyciągać aparat. Poza tym zapach zwala z nóg.
w Ostrołęce gdzie niegdyś studiowałem mieli sklep mięsny „Koko” :D
Bartek, mówisz że Corleone to sziteks? To tam nie pójdę!
Pamiętam, że kiedyś tam zawitaliśmy któregoś dnia z kumplami (bodajże to z imć Kontnym i tzw. Toszą było). Ja zamówiłem tosty i dostałem dwa suchary, a kumpel poprosił czarną kawę (powtarzam: czarną kawę), która okazała się być coca-colą (niby też czarna).
Tak więc nie polecam. Lepiej wejść w głąb, do tzn. bud na Nowym Świecie i walnąć sobie kebaba z baraniną. Szkoda tylko, że ostatnio zdrożał do 10 zyla. Ale trudno – za jakość się płaci.
@kmh
kurde, ja od pcozatku wiedzialem ze Ty swoj czlowiek jestes :D
no ale jelsi jeszcze nie jadles u turysty, to Szczecina tak naprawde nie widziales hehe.
a co do takich roznych chwytow – u nas jest taki kebab/fast food co sie anzywa cartoon-meal – na scianach ma niby-kadry z komiksow namalowane, w glownych rolach krzywy spawn, spidey i chyba lobo
ogolnie troche wiocha ale nawet wesolo i kolorowo ;p
Zapomniałem dodać, że -oczywiście- w Jarosławiu też mamy ‘Corleone’. Gonimy czołówkę (:
Ehh… ubiegli mnie, a chciałem ostatnio zdjęcie zrobić…
W Płocku skąd pochodzę jest tylko swojska Killer Pizza. Nic mi nie wiadomo, czy właściciel ma na imię Jerzy. (:
W Tychach jest Zaklad Pogrzebowy a w drzwiach obok masarnia. I pisze „Zaklad Pogrzebowy” a pod spodem „Mieso i wedliny”. Ha. Przebijcie to :P