Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Under Lock and Key


internet · komentarz: 1

under lock and key

Na Under Lock and Key trafiłem parę miesięcy temu dzięki Koko i cierpliwie czekałem na publikacje większej ilości odcinków. Niestety, dopiero teraz zorientowałem się, że komiks ostatni raz został aktualizowany w kwietniu. Można chyba spokojnie założyć, że te niecałe cztery rozdziały to wszystko czego możemy się w tym temacie spodziewać. A szkoda, bo komiks zapowiadał się wybornie.

UL&K opowiada o perypetiach grupy nieznajomych, którzy zostali uwięzieni w tajemniczym domu. Gmaszysko ma tą złośliwą właściwość, że za każdym otwarciem drzwi staje przed nami nowe pomieszczenie. Z oczywistych powodów znalezienie wyjścia staje się głównym celem przypadkowych więźniów.

under lock and key

Niestety, nie mamy większej szansy poznać ich dobrze. Żadna tajemnica nie zostaje w gruncie rzeczy rozwiązana. Nieco w tym pomysłu podobnego do Zagubionych czy Jericho. Grupa nieznajomych z niewyjaśnioną przeszłością, która musi się zorganizować aby przeżyć. Jednakże, tam gdzie w obu serialach pojawia się napis „cdn”, w UL&K mamy kilkumiesięczną ciszę.

Komiks jest świetnie narysowany, w nieco mangowym stylu. Do tego warto zwrócić uwagę na klimatyczny wystrój strony oraz sposób publikacji odcinków. Pomijając oczywiście zawieszenie. Komiks można przeglądać zarówno w sieci, jak też wygodnie ściągnąć rozdziałami na dysk. Pliki są zapisane w zipie, więc stąd już tylko jeden krok, aby móc je przeglądać w CDisplay. Bardzo wygodnie.

Szkoda, kurcze.

Warszawski eklektyzm


warszawa · komentarzy 17

kebabsoprano.jpg

…w pełnej krasie.

Wcześniej w tym miejscu były Lody Soprano. Oczywiście Nowy Świat.

Kojarzy mi się to nieco z reklamą w Tok FM w którym Paulo Cozza zaprasza do sylwestra we włoskim stylu, gdzie wodzirejem ma być Conrado Moreno, a muzykę grać zespół Hose Torresa.

Wilq 13


komiksy · komentarze 3

Morderczy Bluszcz Na Przednim Siedzeniu

Dobra. Ostatni numer, bardzo mi się podobał. Trzynastka już jakoś mniej. Gierek słownych jest niby tyle samo, ale jakoś znowu polegają na wrzucaniu losowych bluzgów. Kolosy z glinianymi chujami i tego typu atrakcje. Cztery historie, z których najbardziej przypadła mi do gustu pierwsza, dwie strony odrzutów z prasy komputerowej, Alcman znęcający się nad TVP Kulturą oraz Salwator, który robi się najciekawszą rzeczą w tym całym teatrzyku.

Trudno tu mówić o jakimś „spadku formy”, raczej raz jest bardziej, a raz mniej zabawnie. Więc wszystko, jak zwykle, jest kwestią gustu.

Bonusem do numeru jest kalendarz, który jest absolutnie niepraktyczny przy próbach orientowania się w czasie. Przez swoją nieczytelność staje się jedynie śmiesznym gadżetem i ląduje tam gdzie ten z zeszłego roku, na dnia pudła. Zaraz, ten z zeszłego roku gdzieś się zgubił. Choć te kilka przykładowych okładek to ostateczny kop w tyłki tych, którzy jeszcze myślą, że Minkiewicz nie potrafi rysować.

niedziela 40


niedziela · komentarzy 21

wiadomosci

Wczoraj, po raz pierwszy w życiu, byłem na slamie poetyckim. Czuję się dowrażliwiony. Sama impreza miała całkiem spory rozmach, choć w gruncie rzeczy byliśmy tam tylko chwilę.

Jak ktoś szuka następnych wartych zainteresowania komiksów, to niech przyjrzy się kolejnemu dziecku Janka Kłosowskiego. Tylko linki, bez bablania jak tutaj. Dobre do śledzenia tak na co dzień, na dłuższą metę robi się z tego kolejny katalog komiksów.

Ukazał się nowy numer Esensji.

A tymczasem Penny Arcade ma już 9 lat.

A PvP ma nową stronę i nowy system w rssie, za to powraca do starego wątku z wizytą Brenta w klinice weterynaryjnej. Tylko dla najtwardszych faninich.

Zapomniałem o tym wcześniej napisać, ale złowroga organizacja Ameby urządza koncert charytatywny dla jednej ze swoich aktywistek. Impreza o tyle warta sprawdzenia, że swój ostatni w Warszawie koncert będą grali Hundred Inch Shadow. Miałem się na to wybrać z siostrą, ale chyba nie damy rady. Bu.

Kapitan Komiks kupuje komiks


kapitan komiks · komentarzy 45

Kapitan Komiks

Musicie wybaczyć Kapitanowi jego brak manier, sami rozumiecie, jest przepełniony żarem ducha walki o Lepsze Jutro Wiadomo Czego.

Rozumiem, że istnieje grupa klientów, którzy są w stanie wydać 80 i więcej złotych za pojedynczy album. Rozumiem też, że Egmont widząc niszę, zdecydował się przygotować dla niej ofertę. Rozumiem, że te osoby przeliczają sobie cenę przez jakość, ilość stron, mnożą przez grubość okładki i wynik równania je zadowala. Mnie nie, więc rzadko kiedy kupuję coś powyżej 60 zeta. Pomyśleć, że jeszcze parę lat temu, poziomem krytycznym było dla mnie zapłacenie 35 zeta za Powrót Mrocznego Rycerza.

Zastanawia mnie jednak, czemu jakość wydania podnosi się u nas niemal do rangi fetyszu. I odnosi się to nie tylko do twardokładkowych albumów Egmontu. Ja rozumiem, że to pewna reakcja szokowa, papier z TM-Semic, zgrzebność wydawanych w PRLu albumów, do tego społeczeństwo na dorobku, zastaw się, a postaw się. Jedni kupią sobie ponadwymiarowego suva, inni zaskórniaki przeputają na lśniący albumik.

Nasze rodzime wydanie Queen and Country jest w większym formacie niż oryginał. Miałem amerykańską wersję w ręku, i jak dla mnie, komiks nic nie stracił. Zyskał jedynie na poręczności. Chicanos też jest większe. Ile tańsze byłyby te komiksy gdyby wydano je w mniejszym formacie na ciut gorszym papierze? Złotówkę? Niby nic, ale zawsze. Nie są to komiksy ambitne, to porządną rozrywka niemal dla każdego.

Komiksy, już pięć, sześć lat temu były za drogie jak na kieszeń nastolatka. Wielokrotnie w liceum próbowałem przekonać znajomych do czytania, kupowania komiksów. Przejrzeli, przeczytali, zobaczyli, że pierwszy tom 100 Naboi kosztuje 30 zeta, podziękowali. Ile świeżych osób kupi cudnie wydanego Człowieka Paroovke za 20 zeta?

Zastanawia mnie, czy robienie z komiksu dobra luksusowego jest dobrym rozwiązaniem dla jego popularności jako takiej. Czy może to po prostu specyfika naszego rynku, że przy całej jego rachityczności nie ma na nim miejsca dla pulpy? Manga oczywiście tonie w pulpie wydawanej na papierze toaletowym, ale tam te nakłady nie są szczególnie wyższe chyba…

Ale mimo to, czytelnik młodszy.

I dalej, może taka jest już dola komiksu w Polsce, że nie jest dla dzieciaków? Że może czas przestać płakać za komiksem środka i pogodzić się z faktem, że odbiorcą jest licealista i student? Że na Authority nikt nie czeka? Za Xmenami nikt nie płacze?

A, i w nagłówek trzeba kliknąć.

Dzień demaskacji!


varia · komentarzy 70

Statystki nie kłamią. Niniejszą stronę czyta regularnie zwarta grupa kilkudziesięciu osób. Z czego się bardzo cieszę. Rozumiem też doskonale, czemu nie wszystkim chce się komentować wpisy czy uczestniczyć w dyskusji. Jednakże, dla tych z Was, zakonspirowanych czytelników, nadszedł sądny dzień…

Dzień Demaskacji!!!

Wy wiecie o mnie sporo. Jak mam na imię, jakie lubię komiksy, filmy, muzykę, jedzenie, wiecie nawet jak na imię ma Marta. Ja nie wiem o Was jednak nic. Ba, wiem o Was tylko tyle, że jesteście częścią słupków statystyk. Nie jest to zresztą większy problem.

Jednakże byłoby mi strasznie miło, aby z okazji moich dzisiejszych urodzin, jak najwięcej z Was na chwilę opuściło zacienione miejsce w lożach i po prostu się przywitało w komentarzach pod tym wpisem.

Stali, aktywni czytelnicy, mogą mi złożyć życzenia na ten przykład, a ja będę się pławił w życzliwości. To pewien substytut przynoszenia do klasy cukierków.

Co zapamiętaliśmy z lat 90?


komiksy · komentarzy 26

lata90

No bo tak na serio, co? Zacząłem się nad tym zastanawiać przy okazji Na Szybko Spisane, gdzie w pierwszej części Śledziu wziął na tapetę lata 80. Jak wiemy, drugi tom ma się zajmować lata 90. Jednakże, będzie to już opowieść z punktu widzenia nastolatka. A mnie zaczęło ciekawić, co mogłoby się znaleźć w komiksie tworzonym przez kogoś z bliższego mi rocznika. Mój problem polega na tym, że urodziłem się równo po środku, więc wszystko mi się miesza. Gdy zapytałem o to ciut młodszych chłopaków ze Schwinga, to stwierdzili, że nic nie pamiętają. Akurat.

Wczoraj wreszcie natrafiłem na ten artykuł, który przypomniał mi o kilku znanych markach. Gdyby ktoś planował zrobić komiks o latach 90, to służę pomocą:

Żarcie

Bobo Fruty w grubych szklanych buteleczkach
Batoniki Kukuruku czyli: Kukuruku jest chrupiące w szkole, lesie i na łące
Talon na Happy Meal w pierwszym otwartym MCD w Warszawie w starej Ikei. Miałem z niego taki żółty odblask na rower
Pojawienie się Marsów, Snickersów i innych batonów Masterfoods
Pojawienie się wedlowskich podróbek tychże, Skymilki, Rekordy i tym podobne

Bajki

New Kids On The Block
Denver, ostatni dinozaur
Kapitan Planeta
Soboty z Waltem Disneyem
Niedziele z Hanna Barberą
Gumisie
Czarodziejka z księżyca
Mangowy Robin Hood z piosenką Wiele tajemnic puszcza ma, ale największą z nich jest ta gdzie coś tam coś tam Robin Hood. Plus strzały sygnałowe i wykręcone machiny wojenne konstruowane przez Szeryfa
Telewizja satelitarna u kuzyna

Zabawki

Lego
GI Joe
Matchboxy
Pegasus

Muzyka

Z tym mam spory problem, bo zacząłem się nią interesować pod koniec dekady, a wszelkie dyskotekowe hity poznawałem już w liceum w ramach wynajdywania obciachowych sucharów. Tak też na Guns and Roses się nie załapałem.
Big Cyc
Elektryczne Gitary
lista 30 Ton i różne tego typu mdłe zespoliki dla studentów

Wydarzenia

Pierwsze wybory prezydenckie i wrzucanie z rodzicami głosu do urny
Wojna w Jugosławii i Iraku
Relacje z sejmu. Jak byłem młodszy, ciągle oglądałem relacje z sali sejmowej. Debata, która mi najbardziej zapadła mi w pamięć, to ta, na temat przywracania orzełkowi w godle korony. Oraz akcja Czyste Ręce.

i zapomniałbym…

Komiksy oczywiście!

Asteriksy
Batman z Semików
Antresolka Profesora Nerwosolka
Marina
Donald i Spółka, Giganty

Sam nie wiem. O ile lata 80 można opisywać jak realia, które dawno przeminęły, tak lata 90 są czasem, gdzie wiele rzeczy pojawiło się po raz pierwszy, aby na dobre zadomowić się w świadomości i teraz nie robią odpowiedniego wrażenia. W telewizji nadal lecą Gumisie, Lego ma się dobrze, jedynie MCD zastąpiły kebaby. Można byłoby się ewentualnie skupić na modzie, fryzurach, ale to trochę za mało.

Prędzej czy później pojawią się historie autorstwa dzisiejszych 20 – 25 latków, strasznie jestem ciekaw, jak będą wyglądać ich relacje.

niedziela trzydziestadziewiąta


niedziela · komentarzy 10

wiadomosci

Bossi i Bosso znowu aktualizowani. Nie spodziewałem się tego zbytnio.

Jest impreza w środę w Warszawie, w klubie Punkt. Komiksowa. Mi raczej nie uda się dotrzeć, ale zapowiada się sympatycznie.

Pamiętacie taki motyw w Trylogii Nikopola jak Chess Boxing? Połączenie boksu z szachami? Otóż, komiks zainspirował pewnych ludzi do stworzenia czegoś podobnego na prawdę. Na serio. Natrafiłem na tekst o tym, wczoraj, w jakiejś gazecie, już nie pamiętam której.

– How did the idea of chessboxing come about?

The idea originates from the comic Le froid eqateur (literally ‘cold equator’) by Enki Bilal. Chessboxing was initially conceived by the Dutch artist IEPE as an artistic performance in which the themes of a healthy spirit in a healthy body and aggression management played a role. After just a short period of time, an opportunity arose to further develop the chessboxing concept into a serious sport in collaboration with experts from Berlin and the Dutch chess and boxing federation.

Jak pisał Paweł, Marvel postanowił umożliwić za opłatą czytanie w sieci swoich komiksów. Nie wszystkich oczywiście. Jednakże Marvel.com nadal jest niedostępne, a na dodatek teraz odsyła do adresu „doctorstrangedoctorstrangedoctorstrangedoctorstrange…„. Co jest całkiem zabawne.

A skoro jesteśmy w klimatach superbohaterskich, zerknijcie tutaj. Świetne.

I tak patrzę na tę stronę to coś czuję, że wiem, co będzie dodawane w charakterze gratisu na kolejnych WSKa.

Kukuburi


internet · komentarzy 13

kukuburi

Mam pewien problem ostatnio przy opisywaniu komiksów internetowych. Wszystko oczywiście ma swoje źródło w nieumiejętności zapanowania nad czasem i odpowiedniego planowania. Część komiksów jest na tyle długa, że nie jestem w stanie przeczytać ich na raz, czy też w przeciągu kilku przyzwoitych dni. Inne, wydają mi się na tyle jeszcze nierozwinięte, że nie widzę większego sensu w przedstawianiu ich Wam. No ale, można przyjąć, że te trzydzieści kilka plansz to już przyzwoita ilość do opisywania.

Ramona Pereza, autora Kukuburi, możecie kojarzyć jako twórcę świetnego Butternutsquash. Tym razem, w ramach odskoczni od formuły komiksu o komediowych perypetiach grupy znajomych z sąsiedztwa, zabiera nas w podróż na drugą stronę tęczy. Względnie lustra. Tym razem Alicją jest czarnowłosa Nadia, która pewnego dnia, w dosyć przypadkowy dla siebie sposób, przenosi się do zupełnie innego świata, w którym walenie latają, żyrafy są fioletowe, a jej kameleon mówi.

Szybko okazuje się, że jej przybycie do tej krainy było wcześniej zaplanowane, a ona sama ma wziąć udział w rozgrywce sił dobra z tajemniczym i niebywale mrocznym Złym. Cytując samą bohaterkę: Co za klisza. Na razie nie wiadomo zbytnio o co chodzi, ale wiadomo, że Nadia jest w tarapatach. Ale czyta się to bardzo fajnie.

kukuburi

Pierwsze skojarzenia? Copper. Dosyć luźne, ale zawsze. Nieco podobnie zakręcony świat, soczyste kolory oraz wygląd bohaterów i zwierzaków. Tylko tutaj mamy przygodę. Atak krwiożerczych płaszczek czy też motyw z grą w statki naprawdę mnie ujęły. Kadrowanie jest świetne, jak choćby w pełnych rozmachu scenach z żyrafą, kolory i sama kreska też robią wrażenie.

Aktualizacja raz w tygodniu. To czego bym się przyczepił, to mała liczba kadrów na planszę, przez to historia będzie się wlec i wlec. Ale myślę, że warto zwrócić uwagę na Kukuburi ze względu na koncepcje świata, mimo że na razie niezbyt szczegółową. No i grafikę. A walenie się uśmiechają.

niedziela 38


niedziela · komentarzy 15

wiadomosci

Jak można zauważyć, mamy nowy nagłówek. Tym razem jego autorem jest Piotrek Nowacki, czyli znany w sieci Jaszczomb. Bardzo dziękuje, galeria nagłówków powoli nabiera rumieńców.

Bez większego zdziwienia, druga część Na Szybko Spisane nie ukaże się w 2007.

Ale za to wyjdzie zeszytowa Pierwsza Brygada o której internetowym wydaniu już wszyscy chyba zapomnieli. Ładny filmik. A sam projekt okładki skojarzyła mi się z cyklem Milczenie i Krew.

I jakiś ferment jednak zapanował wśród organizatorów Warszawskich Spotkań Komiksowych. To centrum Łowicka może być całkiem sensownym miejscem, z w miarę sensowną komunikacją.

Mitch Clem z jednym znajomym założył zespół. Dwa kawałki do odsłuchania.

Z okazji Święta Niepodległości, ktoś popełnił kolejną patriotyczną antologię. Widziałem nawet billboardy reklamujące ją na ulicach. Jeżeli ktoś nie ma zamiaru jej kupić, to może ściągnąć całość z oficjalnej strony. Istnieje oczywiście szansa, że po lekturze pdfów ktoś zostanie tak zauroczony, że postanowi kupić wersję papierową.

Moja matka odkryła nowy cud przekąskowy: suszoną żurawinę. Rozkłada rodzynki na łopatki. Żurawina, nie moja matka. Do kupienia w dziale z bakaliami.

I chciałbym też podziękować Marcie za trzeci rok wytrzymywania ze mną, dopingowanie i podpieranie. I kochanie.