Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Kolektyw #2


papier · komentarze: 20

koleeektwyfff

Wydaje mi się, że zdecydowana większość ludzi publikująca swoje komiksy w sieci traktuje to jako hobby i zabawę. Skoro to zabawa, to można machnąć ręką na aspiracje i tworzyć sobie rzeczy, które gdyby nie internet, lądowałyby w szufladzie. Bo przecież, nikt przy zdrowych zmysłach by tego nie wydał. No ale, zanim przyszedł internet, były ziny, gdzie wszyscy początkujący mogli się otrzaskać i się wystawić na, dosyć wąską, ale zawsze, krytykę. Oczywiście wydanie zina wymagało nieco większej dawki zapału i determinacji niż dzisiejsze wrzucenie swojej pracy do sieci.

W przypadku internetowych komiksowych przyjęło się uważać, że papier ma uszlachetniające właściwości. Oto, wyjmując z czeluści internetowej szuflady, pokazujemy bardziej tradycyjnemu czytelnikowi coś namacalnego. Wreszcie, spełniamy dziecięce marzenie i możemy dotknąć własnego dzieła. Teoretycznie więc, skoro już zdążyliśmy się otrzaskać w internecie, to wypływając na papier mamy już coś tam do zaprezentowania. Tymczasem w przypadku Kolektywu mam wrażenie regresu.

Ludzie, którzy od jakiegoś czasu, w internecie bo w internecie, publikują komiksy, wypuszczają zina sprawiającego wrażenie pospolitego ruszenia czego kto co miał w głębi szuflady, byle by było.

koleeektwyfff

Netkolektyw, gdy powstawał, skupił w swoich szeregach niemal wszystkich polskich twórców komiksów internetowych, którzy wykazywali choć minimalną determinację w prowadzeniu swoich stron. W gruncie rzeczy, jedynymi aktywnymi twórcami, którzy się nie załapali do składu byli chłopaki z Bug City. Przyczyna tego jest dosyć prozaiczna, nasz rynek jest płytki i na dodatek obciążony kilkoma grzechami, z których najpoważniejszym jest nieczytanie innych komiksów.

Gdy czytałem pierwszy numer Kolektywu, byłem pełen życzliwości, i z perspektywy czasu oceniłem go nieco na wyrost. Po prostu z zasady jestem otwarty na nowe inicjatywy i pierwsze kroki. Drugi numer, mimo pewnego przesiewu autorów, przypomniał mi, czemu większości komiksów z Netkolektywu nie trącam nawet kijkiem.

koleeektwyfff

Bo mi totalnie nie podchodzą.

W gruncie rzeczy, numer uratowali ci co zwykle, czyli Sienicki, Wolski, Dzitkowski, Kurowski oraz wyraźnie pracujący nad sobą Okólski. No i jeszcze „Dzień Chuligana”, który jest chyba pierwszym komiksem Biedrzyckiego, który mi się podobał. Bo miał fajny pomysł. Reszta numeru to ciągłe wprawki do szuflady.

Jasne, że wszystko jest kwestią gustu i własnych upodobań, ale może mi ktokolwiek wytłumaczyć, o co chodzi w „Sile Twórczej” Skarży? Bo nie jestem w stanie dociec, a próbowałem, serio. Że niby on przeżywa męki tworząc swoje komiksy? No w sumie się nie dziwie.

Nie czaje tych jedno planszowych żartów na poziomie piątej godziny jazdy autokarem na kolonie, gdy to wszystkim chce się już siku, ale stoimy w korku na Zakopiance, więc nie ma jak i trzeba jakoś zająć pęcherz. Nie jestem w stanie po prostu wyczuć intencji autorki „Uczynnego sąsiada”. Chciała rozbawić żartem, czy chciała rozbawić opowiadając betoniasty żart? Bo jeśli to drugie, to było to jednak za mało czytelne. Tak samo „Hymn Homarycki”. Przeklinający Homar. Ha ha. Ehh. Z szorciaków broni się jak dla mnie jedynie „S.O.P.S”

Komiksu niejakiego Fuzone nie czaję. Chyba za bardzo rozprasza mnie nadanie głównemu bohaterowi aparycji Bartka Biedrzyckiego. Łącznie z czapką. Boję się tego komiksu.

Z „Bańkami” mam ten problem, że obserwuję Maćka Wołosza niemal od początku jego internetowej kariery. I tak jak w przypadku gościnnych odcinków do KE byłem nim zachwycony, Umarlaki miały kilka zabawnych pomysłów, tak to co pokazuje w obu numerach Kolektywu jest jakimś strasznym krokiem w tył. Choć sam nie wiem, może po prostu jego komiksy zostały skrzywdzone od strony druku? Albo były przygotowane do mniejszego formatu?

koleeektwyfff

Puenty „Królika” też nie czaję. Czy chodzi o to, że blondynce podoba się koleś w kapturze, który jest jej gburowatym sąsiadem przebierającym się za królika? No po prostu nie rozumiem puenty, królik uśmiecha się do pomysłu urwania komedii romantycznej w pół wątku?

Dębski w duecie z Okońskim w „Półpsie pasterskim” i z Zaremba w „Mroźnych Ogniach” mnie po prostu nie ruszył.

Ja rozumiem, wolny rynek, każdy ma swoje pieniądze i robi z nimi co chce. Rozumiem, że to zabawa, że jest entuzjazm i że wszystko wychodzi i tak raz na pół roku. Ale ja po prostu w obecnym kształcie Kolektywu nie widzę nic więcej, jak po prostu chęć wydania czegoś na papierze dla samego faktu wydania. I w takiej formie mi to średnio podchodzi. Netkolektyw ma zadatki na stanie się wizytówką kolejnej fali młodych twórców komiksów w Polsce. Tylko oni sami chyba muszą się najpierw zdecydować, czy na serio chcą nimi być.

Do trzech razy sztuka.

Niebo nad Berlinem


varia · komentarze: 6

Niebo nad Berlinem

W sobotę wyskoczyliśmy z Martą do Berlina. Głównym celem była wystawa francuskich impresjonistów, jednakże trzeba było później zrobić coś z wolnym czasem. W Berlinie byłem pierwszy i ostatni raz siedem lat temu, też na jeden dzień, tyle, że byłem tam z ojcem samochodem, więc nie musieliśmy korzystać z komunikacji miejskiej. Wczoraj zaliczyliśmy w sumie te same miejsca, tym razem jednak już przy pomocy transportu miejskiego.

Kiedyś, parę lat temu, w wagonach warszawskiego metra mapka naszej jedynej linii nosiła tytuł schemat sieci metra. Po jakimś czasie w urzędzie się zorientował i zmienili na, znany już szerzej, schemat linii. Teraz, oczywiście w związku z Euro 2012, zaczęto głośniej pobrzękiwać o prostopadłej linii, podjęto też całkiem udane próby wprzęgnięcia w miejski system kolejek podmiejskich. No a Berlin.

Inna galaktyka, nie ma co się dołować. Jasne.

Niemniej, postanowiliśmy poszukać sklepów komiksowych. Na forum Gildii wygrzebałem cztery adresy. Ze względu na lekkie zmęczenie kolejką na wystawę ograniczyliśmy się jedynie do sklepiku w podziemiach Europa Center, będącego filią innego, Modern Graphics.

Garść fotek:

Tauntzuenstr. 9-12 Tauntzuenstr. 9-12 Tauntzuenstr. 9-12
Tauntzuenstr. 9-12 Tauntzuenstr. 9-12 Tauntzuenstr. 9-12

Sam sklep dosyć maleńki, wypełniony gadżetami, koszulkami, figurkami, breloczkami i tak dalej. Wydaje się, że cały interes utrzymuje się głównie z mangi i anime. Zachodnich komiksów też było sporo, choć chyba głównie importowanego.

Były książki Scotta McClouda po niemiecku, marvelowskie zeszytówki, sporo znanych frankofońskich serii jak „Trolle z Troy”. Zaciekawiło mnie importowane wydanie „Queen And Country”, które było w mniejszych niż u nas wymiarach, tak na oko w formacie szkolnego zeszytu, połowa A4. Poręczne. I pewnie tańsze w produkcji.

Co do cen, to „Q&C” kosztowało 15 Euro, zbiorcze wydanie „Strażników” 50 E. W przeliczeniu na złotówki wydaje się to sporą sumą, ale przy niemieckich zarobkach wydaje mi się to bardziej dostępną ceną. Choć to oczywiście były importowane komiksy. Komiksy Lutesa po niemiecku kosztowały 15 E, książki McClouda były w granicach 20-30 E.

Dla porównania, posiłek w McDonaldzie dla dwóch osób kosztuje 10E.

W ramach komiksowej pamiątki kupiłem sobie „Wir konnen ja Freunde bleiben” Mawila. Tego od „Bendu”. Mam nadzieję, że zanim Kultura Gniewu wyda to po polsku, to ja zdążę się nauczyć niemieckiego na tyle, aby przeczytać w oryginale hy hy.

A i najważniejsze! Sklepowi szefowała dziewczyna.

Niedziela trzydzieści i trzy, panie ostrzą kły


niedziela · komentarze: 5

wiadomosci

W telegraficznym skrócie, bo jestem prosto z pociągu:

Jest już w sieci nowy numer Kazetu. Znowu nic mnie w nim za bardzo nie zainteresowało.

Robweiller przybliża czytelnikom Esensji internetowość komiksu internetowego. Dla zielonych w temacie.

Nowe wydawnictwo hu hu. Z komiksami za 60 zeta. Ha ha.

W sieci pojawiła się kolejna gra autorstwa Mateusza Skutnika, Mr. MothBall.

Petycja do Microsotft Polska w sprawie uruchomienia polskiego Xbox Live. Mi osobiście zależy na tym, żebym mógł zacząć płacić normalnie wpisując swój prawdziwy adres.

Nagle, ogarnął mnie niewypowiedziany lęk. Swoją drogą, wychodzi na to, że to będzie jakaś jesień Truścińskiego. A to to, a to Wiedźmin dla CDProjektu. No no, strach się bać.

I na koniec, Pascal Campion:

pascal campanion

Jego pracę można obejrzeć tu i tu. Do tego obrazka pozowałem razem z Martą. Oczywiście.

Sinking Ships i inni 11.10.07


koncerty · komentarze: 3

Już za tydzień:

11.10.2007 WARSZAWA (czwartek),
CDQ, ul. Burakowska 12 (www.cdq.pl)
godz. 18.00, wstep 20zl

odbędzie się jeden z najciekawiej zapowiadających się koncertów tego roku. Będzie sporo tradycyjnie brzmiącego hardkoru, na pewno najgoręcej będzie podczas występu Złodziei Rowerów, bo z tego zestawu to chyba najbardziej znana w Polsce kapela. Ruinera wałkuję od ponad pół roku, ich pierwsza płyta, What Could Possibly Go Right była świetna, jednak ostatnia jakoś mi nie podpasowała. Gardło będę miał zdarte, to pewnik. Na Six Packu pewnie tradycyjnie, mimo wysiłków zespołu, nic się nie będzie dziać pod sceną, a Burst jeszcze nie widziałem, ale jestem ciekaw, bo znajomki grają. Sinking Ships będą chyba na końcu. Świetna kapela, sprawdźcie z ich profilu na Myspace kawałek The Furthest Place From Here:

I hate this city. Look at what it’s done to you. I fucking hate what you turned into. There’s nothing left, there’s nothing left of what you used to be. I can’t believe it’s taken so long to finally realize I’ve been wasting my fucking time. And you’re dead inside. And I can’t get back the one thing, the only thing I ever trusted in this fucking city. And I’m losing track in the blinding light of these city nights of who you used to be. It’s fucking killing me to watch you turn away from everything you loved, from everyone you loved. Hiding your misery, trying to forget what you lost. Pushing back the tears in your eyes. You never said goodbye. What’s left for me to hold onto when I hate this city without you. You left behind everything that meant something real to you. Because you’re feeling alone. And you can’t live with the pain. Trying to let go of your regrets, but your making the same mistakes. This is the city that drowned you in misery. And it washed your heart away with the rain. I’ve tried to let go, held my breath for the weather to change. But warmer nights never fucking came. I can’t take these moments back, fought so hard to change your mind. I’m sorry, I’m sorry it wasn’t enough for you. You’re running away from every mistake and every promise you’ve ever made. You’re forgetting what you loved. Never forget what you loved.

No i dwa, kultowe już niemal, teledyski do ich kawałków:

Klip do Kiss The Sharks podobał się nawet Marcie. Choć nie oszukujmy się, to pewnie dlatego, że występuje w nim kotek.

Cały koncert ma być niby imprezą urodzinową Roberta z Refuse Records, ale chyba pod tym względem będzie nieco sztucznie.

Zgrzyt wraca na antenę


muzyka · komentarze: 13

zgrzyt

Wczoraj wieść krążyła po sieci, dziś dostałem oficjalny niusleter od Pietii:

ZGRZYT
znowu na antenie!

Kultowa audycja znana od 1994 roku z Rozgłośni Harcerskiej, Radiostacji
i Rockradia Mazowsze powraca!!!

DJ Bigos przedstawia
punk rock, hardcore, rock’n'roll, ska, itd.

Każda niedziela od 22.00 do 23.00 RADIO KAMPUS – 97,1 fm Warszawa, lub w
sieci – http://www.radiokampus.waw.pl

start 7.10.2007

Myślę sobie, o nostalgio.

To właśnie Zgrzyt był moim oknem na rozwrzeszczany świat hardkora i panka, stanowił wyraźną granicę, która oddzielała mnie od innych dzieciaków, które jedynie słuchały Offspringa. Który leciał przecież wtedy co pięć minut w telewizji. Ha! To tu poznałem Bad Religion i usłyszałem po raz pierwszy Gotta Go Agnosticów. Gdy byłem w ósmej klasie, za młody aby pamiętać Rozgłośnie Harcerską, Zgrzyt nadawany był w Radiostacji we wtorki, przed Makakofonią, audycją odpowiedzialną za cało zło, jakim jest numetal w Polsce. Niech będzie przeklęta, razem z Makakiem.

Potem jakoś, wraz ze zmianami w Radiostacji Wierzbicki zniknął z anteny. Pamiętam, jak parę lat później, z Dziubkiem gadaliśmy przez telefon czekając aż pierwszy raz, po dłuższej przerwie, usłyszymy znany dżingiel na Rockradiu. Teraz, skoro będzie też leciało przez sieć, to może uda mi się to nagrać i słuchać na mieście? Bo stare kasety z nagrany audycjami już dawno zaginęły. A tak, Agnieszka się załapie. Choć chyba już jest spaczona.

Aj dżast kill jor fakin rejdjo

Pan Blaki


papier · komentarze: 7

Pan Blaki

Blakiego znałem wcześniej jedynie z występów w paskowym konkursie na dawnym forum Wraka. A propo, uchował gdzieś ktoś te paski przed internetową zagładą? Niemniej, pierwszego, wydanego przez Timofa albumu nie czytałem, a teraz na rynku pojawił się drugi i to na dodatek nakładem wydawnictwa Znak. Co daje pewną nadzieje, na to, że Blaki zdobędzie nieco sławy poza komiksowym środowiskiem.

Sam Blaki sporo rozmyśla i jego dumania są głównym tematem albumu. W ośmiu krótkich historiach dowiadujemy się, co bohater sądzi o kłamstwie, nudzie, sławie czy dobroci. Towarzyszymy mu przy gotowaniu, wizycie w banku czy u lekarza i czujemy, że Blaki jest równym gościem. Ma swoje wady i przywary, ale trudno się nie zgodzić z jego przemyśleniami.

Pan Blaki

Blaki snuje swoje rozważania na skutek inspiracji jego twórców „Mini-wykładami o maxi-sprawach” Leszka Kołakowskiego. Był to cykl krótkich wykładów filozoficznych, emitowanych najpierw w telewizji, a potem wydanych drukiem. Jednakże jak sami autorzy mówią, komiks nie jest ich adaptacją. Raczej chodzi tu o to, że filozofować może każdy, i wszędzie, nawet w kolejce po totka. A może zwłaszcza tam?

Od strony graficznej, komiks jest wyjątkowo jesienny i nostalgiczny, choć z drugiej strony, mimika Blakiego raz, że świetna, to bywa też i komiczna. Razem z tematyką opowiadań, tworzy to przyjemną całość, której jedyną wadą jest to, że kończy się po ośmiu tematach. No ale zawsze znajdzie się materiał na nowe rozmyślania.

Dopóki nie sprawdzę jak w praniu wyszedł nowy „Człowiek Paroovka”, to „Pan Blaki” znajduje się spokojnie na podium w kategorii najlepszy polski komiks 2007 wg Konrada. Mimo że dla wydawcy, marketingowo bezpieczniej jest nie nazywać tego albumu komiksem.

Znalezione w skanie


komiksy · komentarze: 6

znalezione w skanie

Jak wspominałem kiedyś, czasem zdarzy mi się coś ukraść z sieci. Tym razem, dzięki pewnemu tureckiemu forum, ściągnąłem parę archiwalnych numerów Iron Mana, tak żeby sobie przejrzeć przed filmem. Za bardzo czytać się tego nie dało, ale!

W jednym ze skanów były oryginalne reklamy z 1968 roku. Jako, że po ostatniej pracy rocznej na studiach jestem wyczulony na ten temat, zaciekawiło mnie to bardziej, niż dosyć archaiczny już komiks.

więcej…

Nowości na MFK


niusy · komentarz: 1

M F K

Sam się na tegoroczny Międzynarodowy Festiwal Komiksowy do Łodzi nie wybieram, taka tradycja, jednakże, jako, że życie naszego rynku toczy się od festiwalu do festiwalu, akurat co pół roku, to MFK są jednym z tych momentów, w którym wydawcy wyjmują rękawy ze swoich asów. Przynajmniej w teorii.

Tak też, przejrzałem nasze serwisy komiksowe i przygotowałem taką zbiorczą listę. Tak czy siak, to są zapowiedzi wydawców, co z tego okaże się prawdę będzie można się przekonać już za kilka dni.

(te, których nie jestem do końca pewien, oznaczyłem znakiem zapytania)

Kultura Gniewu:
Śmiercionośni
Black Hole
Pan Śmierć i Dziewczyna
Człowiek Paroovka: Dorysuj mi wąsy

Mandragora:
Transmetropolitan: Rok Drania
Essenstial X-Men 2
Josephine

Egmont:
Jeż Jerzy: Człowiek z blizną
Marzi: Dzieci i ryby głosu nie mają
Świat Edeny
Jestem legandą
Thorgal: Alinoe
Thorgal: Kraina Qa
Trolle z Troy: Uwięzieni w Darshanie
XIII: Bezpieczeństwo narodowe
XIII: Spuścić psy
Inu Yasha, część 10

Taurus:
Żywe Trupy #4
Najgorsza kapela świata

Netkolektyw:
Kolektyw #2

F-Grafica:
Niebezpieczny Kurczak

Atropos:
Alma – wydanie kolekcjonerskie
Deduktor

Timof:
Dom żałoby 5
Syberyjskie sny
Niewinne dzieci
Perły. Pod papugami
Morfołaki
Bears of War

Zin Zin Press
Alois Nebel – Biały Potok

Sutoris
Chicanos #1

Oraz ukaże się siódmy numer Zeszytów Komiksowych. I nowy numer B5.

Wstępnie, trzydzieści tytułów. Nieźle. Ile by trzeba na to wydać łącznie, aż się boję. Mnie z tego zestawu interesuje raptem dziesięć pozycji.