Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Chicanos: Biedna, Brzydka i do tego detektyw


papier · komentarzy 5

Biedna, brzydka i do tego detektyw

Pierwszego wydanego u nas komiksu duetu Trillo – Risso, Ja Wampir, nie znam, jedynie przejrzałem w sklepie stwierdziwszy, że bez Azzarello to nie to samo. Chicanos, będące dzieckiem tego samego zespołu kupiłem głównie z chęci dania szansy nowemu wydawnictwu, Sutoris. No i niespodzianka, bo komiks okazał się pierwszorzędny.

Chicanos jest dosyć obraźliwym słowem oznaczającym latynoskich mieszkańców Stanów Zjednoczonych. Nie wiem czy jest ono aż tak drażliwe jak „czarnuch”, ale raczej Jennifer Lopez nie dałaby się poderwać po nazwaniu jej w ten sposób. Nie żebym chciał kiedykolwiek ją podrywać. Tak więc, gdy jesteśmy już uzbrojeni w tę wiedzę, nie będzie dla nas zaskoczeniem umiejscowienie akcji komiksu w środowisku latynoamerykańskich mieszkańców Nowego Jorku.

Główna bohaterka, Alejandrina Jolanda Jalisco jest prywatnym detektywem przyjmującym zlecenia ludzi ze swojego sąsiedztwa. Nie należy do klasycznych piękności, a na dodatek prześladuje ją pech. Choć może jest to raczej kwestia jej gapowatości? Niemniej, nie sposób jej nie polubić. Coś jakby Jackie Brown miała dziecko z Monkiem. Takie luźne skojarzenie.

Biedna, brzydka i do tego detektyw

Album składa się z pięciu historii, w których Alejandrina nadepnie na odcisk nie temu gangsterowi co trzeba, będzie śledzić niewiernego małżonka, pilnować pralni oraz starać się pozyskać bardziej hojnych klientów. Wszystko to okraszone jest przewrotnym humorem i jest całkiem bezpretensjonalną komedią kryminalną.

Risso szaleje w czerni i bieli, jego Nowy Jork jest dostatecznie brudny i ponury. Choć momentami miałem wrażenie, że nieco przesadził z przerysowaniem sylwetki Alejandriny. Podobnie z oczami jak dwa węgielki u bałwanka.

Ogólnie, wyszedł dobry tytuł na otwarcie wydawnictwa. Mam nadzieję, że uda się go dociągnąć do ostatniego, czwartego tomu. A ja w między czasie chyba się zakręcę za Ja, Wampirem. A i ciekawostka, polskie wydanie jest o dobre kilka centymetrów większe formatowo od hiszpańskojęzycznego. U nas jest 21 x 29,5, tamto ma 17 x 26. Nie mam jednak pewności, czy to z Norma Editorial było oryginalnym.

papier

komentarzy 5

  • Komiks zaiste niezły. Też zakupiłem, żeby wesprzeć Sutoris. Trzeba się wspierać nawzajem. Risso naprawde świetnie narysował, historie czyta się nieźle no i też liczę na kolejne tomy.

  • Tez kupiłem:) nawet powiem ze na tym samym stoisku co Bele i majac Belego obok :) Komiks jest dobry. Dobry ale nie wybitny. Podobała mi sie historyjka z zakładem fryzjerskim bo była fajna (tłumaczenie do pupy). Reszta na poziomie ale daleko do „Ja wampir” ktore było swietne.

  • A ja tylko ciekaw jestem kiedy Amerykanie zrobią komiks, którego akcja rozgrywa się wśród polskich mieszkańców NY (chociaż lepiej Chicago).

  • Ten komiks jest dziełem Argentyńczyków, więc chyba trzeba poczekać na jakiś Polaków, którzy się tym zajmą, aby była analogia :)

  • Tak samo jak poczekać należy aż któryś z naszych rodaków zacznie coś tworzyć dla Vertigo ;) .

Dodaj komentarz