
Pisząc szczerze, zawsze wydawało mi się, że Mutująca Teczka sięga dosyć głęboko prehistorii polskiego komiksu internetowego. Dziś Piotrek Nowacki wyprowadził mnie z błędu i okazało się, że strona powstała dopiero w drugiej połowie 2004 roku. A byłem na śmierć przekonany, że istniała na długo przed Ke. Choć fakt faktem, komiks miał swoją premierę w 2003 roku na łamach magazynu internetowego Avataree, więc stąd może wziął się mój błąd.
Mutująca Teczka z początku była animorfizowaną parodią Z Archiwum X, której główny bohater, Sęp Folder, wierzył w istnienie ludzi i rozpaczliwie starał się odnaleźć swojego dziadka. Pomagała mu w tym Kretka Z dali,a przeszkadzał Niedźwiedź Skaner. W kolejnych odcinkach Mazurek umieszczał kolejne popkulturowe nawiązania, od Planety Małp, przez Tomb Ridera, aż po Trylogię Nikopola. Z założenia komediowa seria mnie niezbyt śmieszyła, grzęznąc w miałkości scenariusza.
Jednakże to co odróżniało Mutująca Teczkę od większości komiksów internetowych tamtego okresu, to fakt, że jej autorzy po prostu czytali komiksy, więc mniej więcej wiedzieli o co chodzi w języku komiksu oraz, przede wszystkim, że się rozwijali. W wydanym przez Timofa zbiorku najbardziej widać oczywiście postęp jaki w swoim rysunku dokonał Nowacki, a i Mazurek przestał aż tak drętwo pisać.
W środku znajdziemy wszystkie osiem odcinków znanych z sieci, w lekko przemasterowanej wersji, dwa odcinki premierowe oraz bonusy, czyli dwie historie rysowane do scenariuszy Bartosza Sztybora oraz czteroplanszówka KRLa. I w gruncie rzeczy, te wszystkie nowe rzeczy to najlepsze momenty albumu. Kreskówkowy styl Nowackiego prezentuje się w pełnej krasie, a teksty Sztybora bardziej mi przypadły do gustu niż Mazurka.

Mimo przeszło trzyletniej obecności w internecie, Teczka pozostawała komiksem niezbyt znanym. Moim zdaniem wynika to z faktu, że strona internetowa MT jest idealnym przykładem no to, że komiksu do internetu nie wystarczy po prostu wrzucić. Należy się wcześniej zatroszczyć o funkcjonalną stronę z czytelną nawigacją. Wydaje mi się, że webmaster nie miał większego pojęcia jak wtedy wyglądały zachodnie komiksy internetowe, potem autorzy stracili z nim kontakt, a Teczka została na lodzie z już od początku przestarzałym kodem.
Konieczność wybierania poszczególnych opowieści, brak płynnego przewijania pomiędzy kolejnymi planszami. Jasne, że dało się czytać w ten sposób, ale nie było to zbyt przystępne dla statystycznego czytelnika. Teraz stroną nowej serii, gdzie Nowackiego zastąpi inny rysownik, ma się zająć osobiście Mazurek, jednakże jego strona domowa nie nastraja optymistycznie. No chyba, że ktoś lubi lata 90. Nie mniej, pożyjemy, zobaczymy.
Papierowe wydanie jest o wiele czytelniejsze, a na dodatek prawie w połowie składa się z premierowego materiału, więc nie jest to do końca płacenie za coś, co można mieć za darmo w sieci. Nakład jest niziutki, więc należy się śpieszyć.