Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

War Of The Worlds


internet · komentarzy 8

war of the worlds

Nigdy nie czytałem oryginału autorstwa H.G. Wellsa, znam historię jedynie z różnych adaptacji i ogólnej, popkulturowej, wiedzy. Chyba zresztą wszyscy mniej więcej wiedzą, o co chodzi w Wojnie Światów?

Okej, mamy schyłek XIX wieku, gdy na Ziemi ląduję tajemniczy, cylindryczny pojazd, pocisk, wystrzelony z Marsa. Wkrótce wypełzają z niego, zgodnie z oczekiwaniami, Marsjanie i rozpoczynają systematyczny podbój naszej planety. W komiksowej adaptacji autorstwa Iana Edgintona i D’Israeliego tę historię poznajemy z punktu widzenia dżentelmena w średnim wieku o imieniu George, który wraz ze swoim przyjacielem obserwują lot tajemniczego ciała niebieskiego. Dzień później, wraz z mieszkańcami swojego miasteczka zbierają się wokół miejsca lądowania. Wymachujący białą flagą ziemski komitet powitalny zostaje usmażony przez kosmitów, a Georgowi ledwo udaje się uciec z miejsca masakry i wysłać żonę w bezpieczne miejsce. Przez resztę komiksu przemierzamy z nim postapokaliptyczne krajobrazy XIX wiecznej Anglii.

war of the worlds

Ci, którzy choćby tak jak ja z Martą oglądali film Spielberga z Cruisem, wiedzą jak ta historia się kończy: kosmici umierają zabici przez ziemskie drobnoustroje. Taki finał, zgodny z literackim pierwowzorem, z początku wydawał mi się niezbyt satysfakcjonujący. Marsjanie przylatują, podbijają planetę w ciągu tygodnia i nagle puf, umierają? Bez sensu.

Jednakże tym razem, dzięki komiksowi, historia mnie przekonała. Przeciwko kosmitom ludzie byli w stanie wystawić jedynie armaty, które mimo pojedynczych sukcesów, nie były w stanie wygrać wojny. I to jest właśnie najfajniejsze. Wojna Światów daje prztyczka w nos naszemu zadowoleniu z technicznego rozwoju naszej cywilizacji. Bo co to za cywilizacja, która zostaje zdewastowana w ciągu tygodnia? W filmie Spielberga, gdzie przeciwko marsjańskim laserom były użyte rakiety, bomby i cała ta nowoczesna technologia, nie było to dla mnie takie czytelne. Tu są tylko armaty i kawaleria.

Obrazki ze zrujnowanej Anglii są urocze, akcja toczy się wartko, i jest kilka kipiących rozmachem kadrów. Sam komiks został wydany w 2006 roku przez Dark Horse, a od jakiegoś czasu jest dostępy w sieci za darmo. Z czego skorzystałem teraz. Jak ktoś lubi Ligę Niezwykłych Dżentelmenów, którzy zresztą garściami czerpali z Wellsa, to będzie zachwycony.

komentarzy 8

  • Cholera, aż chyba sobie przeczytam. Film Spielberga moim zdaniem niesamowicie ciągnął druta. Był masakryczny. Jedynie kurtka Cruise’a była fajna :D

  • Fajna sprawa, szczególnie to, że jest w sieci za darmo teraz :) szkoda tylko, że zdradziłeś finał tym którzy go nie znają ;)

  • Film Spielberga powinien lecieć w IMAX’ie. To po prostu była rozrywka w stylu rollercastera – natomiast jako film raczej nie zapisał się na kartach historii. Najbardziej podobał mi się dźwięk wydawany przez łaziki i scena gdy obcy przeszukują kryjówkę bohaterów.
    Co do komiksu to rewelacja. W kresce to nawet czasem widać troszkę Fantagraphics. I dialogi zabawne.

  • Roberto: przepraszam:)

    Mi się film podobał, bardzo fajnie zrealizowali panikę tłumów. I fajny był motyw z pędzącym pociągiem.

  • Właśnie, takie spoilerowanie w recenzjach jest parówcze i niedopuszczalne :(

  • To Ci jeszcze napiszę, aby zniszczyć dzień do szczętu, że Książe budzi pocałunkiem Księżniczkę.

  • mnie przepraszać nie trzeba – byłem na filmie ;] chociaż może i faktycznie jest to rzecz na tyle znana, że większość ten motyw już zna (przynajmniej ci, którzy chociaż trochę siedzisz w temacie)

  • Jest jeszcze polska (chyba) adaptacja tej historii w antycznym magazynie zwanym „Alfa”.
    Nawet jeszcze jestem w posiadaniu takowego i dwóch innych numerów :)

Dodaj komentarz