Opublikowane o 19:12, 8 września 2007
autor: Konrad Hildebrand

Pisząc szczerze, zawsze wydawało mi się, że Mutująca Teczka sięga dosyć głęboko prehistorii polskiego komiksu internetowego. Dziś Piotrek Nowacki wyprowadził mnie z błędu i okazało się, że strona powstała dopiero w drugiej połowie 2004 roku. A byłem na śmierć przekonany, że istniała na długo przed Ke. Choć fakt faktem, komiks miał swoją premierę w 2003 roku na łamach magazynu internetowego Avataree, więc stąd może wziął się mój błąd.
Mutująca Teczka z początku była animorfizowaną parodią Z Archiwum X, której główny bohater, Sęp Folder, wierzył w istnienie ludzi i rozpaczliwie starał się odnaleźć swojego dziadka. Pomagała mu w tym Kretka Z dali,a przeszkadzał Niedźwiedź Skaner. W kolejnych odcinkach Mazurek umieszczał kolejne popkulturowe nawiązania, od Planety Małp, przez Tomb Ridera, aż po Trylogię Nikopola. Z założenia komediowa seria mnie niezbyt śmieszyła, grzęznąc w miałkości scenariusza.
Jednakże to co odróżniało Mutująca Teczkę od większości komiksów internetowych tamtego okresu, to fakt, że jej autorzy po prostu czytali komiksy, więc mniej więcej wiedzieli o co chodzi w języku komiksu oraz, przede wszystkim, że się rozwijali. W wydanym przez Timofa zbiorku najbardziej widać oczywiście postęp jaki w swoim rysunku dokonał Nowacki, a i Mazurek przestał aż tak drętwo pisać.
W środku znajdziemy wszystkie osiem odcinków znanych z sieci, w lekko przemasterowanej wersji, dwa odcinki premierowe oraz bonusy, czyli dwie historie rysowane do scenariuszy Bartosza Sztybora oraz czteroplanszówka KRLa. I w gruncie rzeczy, te wszystkie nowe rzeczy to najlepsze momenty albumu. Kreskówkowy styl Nowackiego prezentuje się w pełnej krasie, a teksty Sztybora bardziej mi przypadły do gustu niż Mazurka.

Mimo przeszło trzyletniej obecności w internecie, Teczka pozostawała komiksem niezbyt znanym. Moim zdaniem wynika to z faktu, że strona internetowa MT jest idealnym przykładem no to, że komiksu do internetu nie wystarczy po prostu wrzucić. Należy się wcześniej zatroszczyć o funkcjonalną stronę z czytelną nawigacją. Wydaje mi się, że webmaster nie miał większego pojęcia jak wtedy wyglądały zachodnie komiksy internetowe, potem autorzy stracili z nim kontakt, a Teczka została na lodzie z już od początku przestarzałym kodem.
Konieczność wybierania poszczególnych opowieści, brak płynnego przewijania pomiędzy kolejnymi planszami. Jasne, że dało się czytać w ten sposób, ale nie było to zbyt przystępne dla statystycznego czytelnika. Teraz stroną nowej serii, gdzie Nowackiego zastąpi inny rysownik, ma się zająć osobiście Mazurek, jednakże jego strona domowa nie nastraja optymistycznie. No chyba, że ktoś lubi lata 90. Nie mniej, pożyjemy, zobaczymy.
Papierowe wydanie jest o wiele czytelniejsze, a na dodatek prawie w połowie składa się z premierowego materiału, więc nie jest to do końca płacenie za coś, co można mieć za darmo w sieci. Nakład jest niziutki, więc należy się śpieszyć.
titos2k dnia 8 września 2007 o 22:54
każdy coś wydał tylko kufa ja nie :(
pora zaciągnąć sztybora do poważnej roboty
konradh dnia 8 września 2007 o 23:46
możesz wydać się za mąż, na ten przykład
:)
rysielec dnia 8 września 2007 o 23:53
cholerka jestem w przypadku statystycznym, bo po prostu przy tej stronie Mutującej odpadłem ;)
nie można było kogoś innego zatrudnić?
koko dnia 9 września 2007 o 1:39
podpisuję się, ja też nie przeczytałem teczki, chociaż zabierałem się kilka razy. biję się w pierś i zawsze odkładam na później.
Bele dnia 9 września 2007 o 9:23
Ja też nigdy w necie się w niej zaczytywałem. Ale jak sie dowiedziałem o papierowym wydaniu to zamierzałem kupić. Teraz jak sie dowiedziałem o małym nakładzie, to chyba nie bede czekał do MFK i postaram się zamówić przez internet.
Należy wspierać papierowe wydania komiksów internetowych :D
konradh dnia 9 września 2007 o 11:03
No to macie teraz okazję nadrobić zaległości :)
Rob dnia 9 września 2007 o 13:57
„Mimo przeszło trzyletniej obecności w internecie, Teczka pozostawała komiksem niezbyt znanym. Moim zdaniem wynika to z faktu, że strona internetowa MT jest idealnym przykładem no to, że komiksu do internetu nie wystarczy po prostu wrzucić.”
Nie zgodzę się z tą opinią. To znaczy konkretnie ze stwierdzeniem że głównym powodem niewielkiej popularności MT była przede wszystkim kiepsko wykonana strona. Bo faktycznie była, ale główny problem leżał chyba w bardzo niewielkiej (czy też wręcz znikomej) lanserce, jaką uprawiali autorzy.
konradh dnia 9 września 2007 o 14:15
No akurat promocja też wchodzi w zakres obowiązków przy publikacji czegokolwiek, gdziekolwiek. Z drugiej strony, wtedy nie było za bardzo gdzie się reklamować, a tam gdzie było można, czyli na forach komiksowych, autorzy to zrobili. Sam pamiętam Jaszczembia wrzucającego link na forum Pro.
Dopiero po jakimś czasie pojawiła się wymiana linkami i tak dalej.
Nawet jeśli ktoś już trafił na stronę Teczki, to w zdecydowanej większości uciekał z krzykiem.
Dodge dnia 16 września 2007 o 19:13
Własnie mi sie zawsze wydawało ze MT było znane, nawet bardzo znane, jednakze jakies 2 lata temu… potem jakos nigdzie sie nie mówiło o owym komiskie…
Tak czy inaczej ja przeczytałem MT i mi sie podobało, ale nie na tyle zeym kupował wydanie papierowe. Wiem, ze połowa to nowosci, ale mimo wszytsko i tak mnie nie ciągnie jakos…
niemniej wierze ze jest to kawał dobrej roboty i w pełni podpisuje sie za ideą wydawania na papierze komiksów internetowych :D