Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Antologia 44


papier · komentarzy 7

Rebelka - Betlejewski

Pradziadek od strony ojca walczył w Powstaniu, jednak ja sam nie miałem za bardzo okazji go poznać. Nie pamiętam już, czy umarł przed moimi narodzinami, czy wkrótce po nich. Bez względu na jego rolę w Powstaniu, o której nie mam większego pojęcia, nigdy nie patrzyłem na nie jakoś inaczej, niż na kolejny romantyczny zryw, który nie dał żadnego efektu. Bo w to, że moje miasto, tak czy siak zostałoby potem przez front zdewastowane, nie wątpię.

Do fali komiksu historycznego, która zalała nasz rynek na przestrzeni kilku ostatnich lat podchodziłem sceptycznie, rezultaty konkursów na komiks o Powstaniu Warszawskim omijałem szerokim łukiem. Po 44 sięgnąłem jedynie ze względu na nazwiska autorów zagnanych do tworzenia opowieści wchodzących w skład antologii.

To czego się boję w komiksach historycznych, to prób przekonywania mnie do jednej określonej interpretacji historii. To zostawiam naukowcom. Sam jestem nieco zmęczony ostatnim uświęcaniem Powstania, ale rozumiem, że ludzie odreagowują lata komuny, należy im się. A samo Muzeum Powstania jest świetne, szkoda, że wszystkie muzea w Polsce nie mają takiego rozmachu.

Komiksy wchodzące w skład antologii uciekają od bieżącej polityki. Nie oceniają, czy Powstanie było słuszne, czy nie i na szczęście koncentrują się na ludzkich historiach. Siedemnaście krótkich opowiadań, z których największe wrażenie zrobiło na mnie Schonheit Rebelki i Betlejewskiego. Pocieszna jest też, pastiszowa w moim odczuciu, historia Niewiadomskiego. Jak w każdej antologii, tak i tu każdy znajdzie tu coś dla siebie. Cegłę, mimo oporowej ceny, warto nabyć, aby mieć przekrój przez polskich komiksowych twórców.

Jednakże, tu jest największy problem jaki mam z tą antologią.

Skarżycki - Gonzales

Truściński dobór autorów tłumaczył dwoma kategoriami: umiejętnościami twóców oraz ich związkami z Warszawą. Druga jest nieco naciągana, a pierwsza to już kwestia gustu, która rozbija się o to, kto jest czyim znajomym i kto był pod ręka. Cały sęk w tym, że członkowie tego Dream Team Polskiego Komiksu wypuszczają komiksy raz na ruski rok. Nie mówiąc juz o takich, którzy nie mają na swoim koncie żadnego albumu.

Na serio, zamiast kolejnej antologii, wolałbym zobaczyć każdego z tych autorów oddzielnie. Chciałbym widzieć ich komiksy, wydawane w przyzwoitych nakładach, na półkach. Chciałbym wreszcie usłyszeć, jak kumpel, którego o to w życiu bym nie podejrzewał, zagaduje do mnie „wiesz Konrad, fajny komiks ostatnio przeczytałem„.

No ale to czysta fantastyka. Zamiast tego jest antologia, która mogła się ukazać tylko i wyłącznie dzięki państwowemu sponsorowi i dlatego, że dotyczyła Powstania. Choć gdyby była na temat papieża, też pewnie by znaleziono kasę.

Nieco tylko jeszcze trwoży mnie fakt, że na premierze część z twórców odgrażała się, że popełnią pełnowymiarowe albumy dotyczące Powstania. Szczęście w nieszczęściu. Ale może to jest sposób? W 2010 będzie sześćsetna rocznica bitwy pod Grunwaldem. Okazja do zrobienia komiksu zawsze się trafi.

komentarzy 7

  • To zabieram sie do pisania scenariusza o Krzyżakach. Wydamy to na 2010 i sie zgarnie duzo pieniedzy.

  • Było o Solidarności, teraz o powstaniu itd. My jako naród uwielbiamy takie sprawy. Gdy trafi nam się bohater czy to wojenny czy to sportowy to rzucamy go od razu na piedestał, gdy trafi nam się dramatyczna bitwa czy powstanie również czcimy to niemal fanatycznie, nawet gdy przegramy. Czy to źle? Nie wiem, chyba każdy naród tak ma, prawda? co do samego zjawiska ciężko mi się jednoznacznie wypowiedzieć, z jednej strony dobrze ze pamietamy o tragediach czy sukcesach ale z drugiej czasem zwyczajnie przeginamy. No ale taka natura narodu że czci bohaterów i nienawidzi rządów ;P

  • Ojej no, chciałeś oddzielnie ich to będziesz miał oddzielnie – tylko, że nadal o powstaniu ;)

  • konradh

    Bele: ok, coś się wymyśli, grunt, żeby dało się w to wkomponować wielkie roboty

    Rysielec: ano właśnie, i tak źle, i tak niedobrze :)

    Strid; to co mnie jeszcze zastanawia, to przekonanie, że zawierając takie treści w komiksie wychowuje się młodzież i tak dalej. W sytuacji, gdy czytelnictwo komiksów jest tak niskie, to chyba głównie strzały w powietrze. Jak byłem w zerówce, wałkowałem ciągle komiksową wersję Nowego Testamentu. No i efekt w moim przypadku uzyskano odwrotny od zamierzonego:)

  • Apropo uwielbienia dla sportowców i ostatniej recki Wilqa, to o ile mnie pamięć nie myli Minkiewicze zapowiadali jakąś laurkę dla naszych super piłkarzy. Fajny żart im wyszedł. Bo to był żart, prawda? Prawda??!!

  • OT:
    Faktycznie, komentarze na wykopie są hardkorowe.
    Nie wiadomo czy śmiać się czy płakać.

  • PKP: ja tam nie wiem, może żart im nie wyszedł i dlatego Wilq podrożał?

    Maciej: cóż powiedzieć, cóż powiedzieć, kijem wisły nie przeskoczysz.

Dodaj komentarz