
Piątek, godzina 19, kino w podmiejskim multipleksie. Na sali może ze trzydzieści osób, głównie dwudziestokilkuletnich facetów z nieco przestraszonymi dziewczynami. Mimo późnej pory jest też kilku małych chłopców z mamami. Szczerze pisząc, od zawsze byłem przekonany, że najpierw były komiksy o Transformerach, a potem dopiero zabawki. Okazuje się, że było na odwrót. Niemniej, miałem z nimi dosyć nikły kontakt. Może jeden zeszyt z TM-Semica plus jakiś podrabiany czołg. Taki brązowo-biało-czerwono-niebieski. Z tej serii był chyba jeszcze samolot lub helikopter, na pewno nie Hasbro.
Mimo to, mniej więcej wiedziałem o co chodzi, głównie dzięki beznadziejnemu serialowi animowanemu, gdzie zamiast w pojazdy, Transformery zamieniały się w zwierzaki. Ale to była kupa, rany. Po obejrzeniu zwiastunów, stwierdziłem, że koniecznie muszę zobaczyć film. Mimo że robił go Micheal Bay. No ale dzięki temu wiedziałem, czego mniej więcej się spodziewać.

Bo czego można się spodziewać o filmie opowiadającym o walkach zabawek dla chłopaków?
Efekty specjalne są, użyje tego niebezpiecznego słowa, powalające. Samochody fruwają, miasto jest dewastowane, czołgi podrzucane niczym piłki. No i wielkie okładające się pięściami roboty. Rany, nie ma nic lepszego na świecie od okładających się pięściami robotów. Ok, może jest. Wiadomo, że teraz to i tak jest generowane komputerowo, ale mimo wszystko, robi wrażenie.
Poza efektami wizualnymi, zabawna jest też pierwsza część filmu, w której główny bohater, Sam, poznaje się ze swoim nowym samochodem i stara się poderwać dziewczynę. Plus scena jak rodzice wchodzą do jego pokoju. Bo reszta, to nudy, takie do wywracania oczami i stękania, z paroma patetycznymi tekstami, które uszłyby jedynie w 300. Plus komediowa postać grana przez Johna Torturro, która kompletnie rozwaliła napięcie i zrobiła z tego momentami kino familijne. À propos, jeden z młodszych chłopców nie wytrzymał, przestraszył się i wyprowadził mamę w środku seansu. Roboty były w sumie groźne.
Film się skończył, ja byłem cały uśmiechnięty, bo mimo jego głupkowatości był strasznie przyjemny. Marta była cała wynudzona. Bu.
Żeby nie było, te dwa zdjęcia to kadry z filmu.
Bele dnia 18 sierpnia 2007 o 0:49
Fajne zdjęcia z filmu. Zwłaszcza to drugie.
Od okładających się pięściami robotów lepsze są okładające się pięściami roboty na rolkach w kosmosie. Awesome. Koko by szczytował przez miesiąc.
Ja Transformersów jeszcze nie widziałem. Kusi mnie by sie przejechać (niestety, w moim mało-miasteczkowym kinie dopiero zaczynają trzecich Piratów grać) do Warszawy. Niestety kasy brak. Sądzę, że w kinie bym się zajebiście bawił na tym filmie. Pewnie była by to zabawa porównywalna z Die Hard 4.0″.
konradh dnia 18 sierpnia 2007 o 5:14
W sumie w jednej scenie. roboty sie ślizgają jak na rolkach…
meba dnia 18 sierpnia 2007 o 10:11
Ja nie moge sie doczekac wycieczki do kina :)
A gdzie zdjecia z filmu o robotach, na ktorych beda, uwaga… roboty? kmh, przeciez nie musisz podnosic ogladalnosci swojego bloga zdjeciami seksi lejdis. :/ Poza tym, laska wyglada jak j.lo (ble)
konradh dnia 18 sierpnia 2007 o 10:47
jest ładniejsza od Jlo. Poza tym, każdy wie, że to film o robotach, więc nie było sensu umieszczać zdjęć robotów.
Watcher dnia 18 sierpnia 2007 o 16:23
Nono, po zdjeciach wyzej widze, ze roboty w tym filmie to tylko takie tam tlo. Imo, wywalic jeszcze pare robocikow i wrzucic na ich miejsce pare kolezanek podobnych do tej wyzej i byloby z tego niezle kino :D
konradh dnia 18 sierpnia 2007 o 16:26
W sequelu pewnie będą roboty-samice z piersiami z opon
:)
kolec dnia 18 sierpnia 2007 o 17:44
dziewczyna jak z reklamy jeansów :)
Bele dnia 18 sierpnia 2007 o 18:58
Nie ma co się cieszyć. Wygenerowana koputerowo jak większość filmu. Jedynie Optimus Prime jest prawdziwy.
PKP dnia 19 sierpnia 2007 o 10:25
Brawa za odwagę i zdecydowanie się na użycie słowa „powalające”…
konradh dnia 19 sierpnia 2007 o 12:02
Dziękuję. Nie starczyło mi już jej aby napisać „prawdziwie powalające”, co za dużo, to niezdrowo.
:)
mrugacz dnia 31 sierpnia 2007 o 0:04
Byłam na Transformersach z chłopakiem i zabawa, powiem wam, jest zaiste przednia :D Naprawdę świetna rozrywka, nic głębokieo, od, taki film, żeby się pośmiać, pooglądać cud scenki, nie rozmyślać nad sensem życia i wszelkimi podobnymi :)
Kto oglądał: Policzyliście, ile „złych robotów” przetrwało? :> Skorpion z pustyni i ten, który zmieniał się w myśliwiec… Materiał na sequel :D
konradh dnia 31 sierpnia 2007 o 8:12
plus jeszcze te, które Megatron na szybko stworzył podczas walki z Optimusem. Między innymi z xboxa :)
Sequel musi być :)
janek dnia 29 listopada 2007 o 21:32
http://pbfcomics.com/?cid=PBF156-Disassemble.gif#130
http://pbfcomics.com/?cid=PBF121-Refridgeron_and_Magnimus.gif#97
konradh dnia 29 listopada 2007 o 21:36
znamy znamy:)