Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Jericho


telewizja · komentarzy 9

Jericho

Dzięki uprzejmości Bele obejrzeliśmy wreszcie z Martą pierwszy sezon Jericho. O serialu przeczytałem pod koniec zeszłego roku w Wyborczej. Od początku mnie zainteresował, ale jako, że nie mam kablówki, szybko o nim zapomniałem. Ostatnio okazało się, że znajoma Marty jest gorącą fanką Jericho i podarowała nam płytę z wypalonymi odcinkami. Która okazała się porysowana i udało nam się obejrzeć jedynie dwa odcinki, co tylko zaostrzyło nam apetyty. W końcu, w oparach dymu i siarki, w błyszczącej zbroi, ukazał się Bele z działającymi płytami.

Jak kiedyś wspominałem, uwielbiam postnuklearne klimaty, dlatego też Jericho tak bardzo mnie zainteresowało. Pewnego dnia mieszkańcy małego, tytułowego miasteczka w stanie Kansas, zobaczyli na horyzoncie grzyb po wybuchu bomby atomowej. Co było jego przyczyną, atak, wypadek, zamach, czy były też inne, nie wiadomo, bo w miasto zostaje odcięte od wiadomości i kontaktu ze światem.

Akcja serialu rozgrywa się na trzech płaszczyznach. Pierwsza to próby ogarnięcia sytuacji w poatomowej Ameryce, druga to intryga stojąca za wybuchem, trzecia wreszcie to damsko-męskie dramaty mieszkańców Jericho z wybijającą się na pierwszy plan rodziną burmistrza Greena. Wątki te dosyć swobodnie się przeplatają, a czasem w dosyć denerwujący sposób, zostają zaprezentowane. I tak, w jednym odcinku, nad Jericho wisi groźba ataku ze strony tajemniczych najemników. Mieszkańcy się zbroją, negocjują i tak dalej, a drugim torem biegnie wątek sercowych rozterek jednej z głównych bohaterek za utraconym narzeczonym. Jakby nie miało zupełnie dla niej znaczenia, że zaraz jej miasteczko może zostać splądrowane.

Ale być może właśnie ta cecha sprawiła, że przy oglądaniu obydwoje bawiliśmy się równie dobrze. Każde z nas znalazło coś dla siebie. Mnie najbardziej interesowało przedstawienie postnuklearnej Ameryki. To co nasuwa się jako pierwsze, to porównania z Falloutem. Stany nie zostały zamienione w radioaktywną pustynie, co zresztą było w Falloutach mocno przesadzone, a samo Jericho szczęśliwie znajduje się nieskażonym rejonie. Ciągła walka o zapasy, rywalizacja z innymi miastami, odpędzanie bandytów, wszystko jest całkiem ciekawe, ale niestety nie stanowi pierwszego planu. Jericho opowiada o tym momencie w upadku cywilizacji, gdy wszyscy pamiętają jeszcze dawne normy i prawa, i rozpaczliwie starają się je utrzymać. Oczywiście jest to serial, więc wiedzę o rozkładzie Stanów poznajemy stopniowo. Nie chcę psuć zabawy, ale jest w tej wizji kilka fajnych smaczków.

Jericho

I te smaczki uratowały serial. Obejrzenie wszystkich, dwudziestu dwóch odcinków zajęło nam w sumie cztery dni. Pierwsze dwa odcinki, jak wspomniałem, zaostrzyły nam apetyt, tak też miesiąc później obejrzeliśmy z marszu dalsze dziesięć. I tak na wysokości szóstego-siódmego odcinka byliśmy mocno zawiedzeni. Jericho jest strasznie schematyczne. Z łatwością można się domyśleć, co też złego za chwilę spadnie na miasto, kto jest czarnym charakterem a kto dobrym. Jeżeli bohater musi zrobić coś w określonym czasie, to możemy być pewni, że uda mu się, w ostatnim momencie oczywiście. Jeżeli inny zaginął, to niedługo się odnajdzie. Do tego przydarza się kilka nieścisłości czy niekonsekwencji scenariusza, które potrafiły popsuć klimat.

Byliśmy wkurzeni, wywracaliśmy oczami, ale w którymś momencie przyzwyczailiśmy się do tego i daliśmy się wciągnąć opowieści. Każde z nas znalazło tu coś dla siebie. Marta momentami piszczała z radości przy kolejnych wątkach sercowych. Ok, ja też, taka prawda. Nie lubię porównań kolejnych seriali do Lost, bo to tylko sprawia, że szukam podobnych do niego elementów w innych tytułach. Orliński z Wyborczej oczywiście nie uniknął tego, ale mówi się trudno. To co ja mogę napisać, ze przy Zagubionych, Jericho jest dosyć staroświeckie i bardziej kameralne.

Drugi sezon miał w ogóle nie powstać, jednak fani serialu skrzyknęli się, zasypali stację CBS toną listów i orzechów, więc producenci postanowili zaryzykować i wyprodukować dalsze odcinki. Sprawa z orzechami wyjaśniła się dopiero w ostatnim odcinku sezonu zresztą.

komentarzy 9

  • Udało mi się zdzierżyć tylko kilka epizodów. Serial ma syndrom gejowych zakończeń Losta tylko, że przez cały czas trwania odcinka.

  • O ile takie Heroes zaciekawilo mnie od pierwszego odcinka, a potem moje zainteresowanie spadalo, o tyle z Jericho bylo odwrotnie. NA poczatku nuda, potem coraz ciekawiej.

  • templer: ale właśnie ta konwencja ma swoje uroki. Choć jest wkurzająca. zazwyczaj:)

    mads: ja potrzebowałem kilku odcinków Heroes aby się wkręcić, ale całego sezonu już nie obejrzałem, przestałem byc obecny w czwartkowe wieczory w domu

  • „Lost” jest ok. Trzeci sezon spadł poziomem, ale pod koniec serii go wyrównał na szczęście.
    „Jericho” widziałem tylko kilka odcinków, nie mam jakoś czasu to ogladać, bo są inne tytuły których oglądanie mi sprawia więcej radości ;)
    „Heroes” to straszne dno. Od początku nie bardzo mi podchodziło. Oglądałem, bo brat ściągał i liczyłem, ze bedzie lepiej. Zakończenie było fatalne. :D

  • Miałem wrażenie, że Jericho to takie połączenie formuły lostowej z „obyczajówką” w stylu doktor Queen :) Nad mieliznami fabularnymi przechodzę do porządku dziennego bo to w końcu tylko serial telewizyjny. Petycję w swoim czasie podpisałem.

  • hej, wiesz co, coś w tym jest z tą doktor Queen :)

    tylko, że jakoś ludziom nie przypasowało

  • Bo doktorka Kłinowa była wzorcowym serialem połowy lat ’90 a jakby nie patrzeć od 2004 roku Lost wyznaczył całkiem nowe standardy.

    W Jerychu warto też zwrócić uwagę na oprawę muzyczną – zwłaszcza piosenki. Zwłaszcza Mad World będzie mi się kojarzył z tym serialem.

  • No mnie piosenki momentami wkurzały. Tu kryzys w wiosce, a na koniec jakieś radosne country i klaskanie w dłonie, ogniska już dogasa blask.

    A Mad World mi się już zbyt bardzo kojarzy z tą reklamą:

    http://www.youtube.com/watch?v=HXdRcBZ-W5w

  • Kocham ten kawałek. Tylko ja go znam z serialu „Dead Like Me”. Swoją drogą świetny serial, który niestety zdjęli po 2 sezonach.

Dodaj komentarz