Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

xkcd


internet · komentarze: 8

xkcd

Narysowanie patykowatych ludków jest jedną z prostszych rzeczy do zrobienia. Każdy to robił w szkolnym zeszycie. Czasem ktoś zaczyna komponować swoje rysunki w komiks, czasem ktoś wrzuca to w sieć. Czasem nadaje się to do czytania. Tak jest w przypadku xkcd właśnie.

Jeżeli przyjmiemy graficzną konwencję i przedrzemy się przez pierwsze, rysowane na papierze w kratkę, odcinki dostaniemy się do uroczo zakręconego komiksu autorstwa byłego pracownika NASA, konstruktora robotów. Munroe, co przy takim zawodzie nie jest szczególną niespodzianką, uwielbia matematykę. Na tyle, aby poświęcić jej część odcinków xkcd. Osobiście za bardzo mnie matematyka w szkole nigdy nie rajcowała, tak też te matematyczno-naukowe odcinki średnio do mnie docierają.

xkcd

Jednakże, matematyka to nie wszystko. Jest tu mnóstwo dosyć hermetycznych nerdowskich dowcipów na temat internetu, komputerów, linuksa. Jest tu nieco bardziej egzystencjalnych odcinków o życiu i miłości, obserwacji rzeczywistości i takie tam. Wszystkiego po trochu. Rysunki są zgrzebne, ale dobrze pasują do treści, a to chyba najważniejsze. Ostatnio Randall rzucił pracę aby zająć się xkcd w pełnym wymiarze, więc będzie o nim tylko głośniej i głośniej.

Ostateczny test na nerdność (nerdowość?) tego komiksu będę mógł przeprowadzić dopiero gdy ameba wróci ze swojego wakacyjnego tournee. Jeżeli jej się spodoba, to oznacza, że znalazłem idealny komiksu dla mat-infu. Czytając go nie dość, że się śmiałem, to jeszcze na powrót czułem się jakbym miał na sobie flanelową koszulę. Okej, to już było nieco straszne uczucie.

Zuda Comics


niusy · komentarze: 6

Zuda Comics

Jesienią tego roku wydawnictwo DC rusza ze swoim nowym imprintem: Zuda Comics. Co w tym szczególnego? A to, że będzie się on skupiał wyłącznie na publikacji komiksów w sieci. Tak, w sieci.

Strona wydawnictwa będzie funkcjonowało na zasadzie nieustannego, internetowego plebiscytu, w którym głosującymi będą oczywiście internauci. Każdy chętny będzie mógł podesłać osiem plansz komiksu, które na pierwszym etapie zostaną poddane pod ocenę redakcji. Jak mówią w wywiadzie dla Newsramy poszukują „jakości, oryginalności oraz odmienności„. Każdego miesiąca, dziesięc komiksów które najbardziej im się spodobały zostaną wystawione pod ocenę internautów. Zwycięzca otrzyma możliwość podpisania kontraktu z ZC na publikacje swojego komiksu w sieci pod ich skrzydłami.

Można zaobserwować wybuch kreatywności w komiksach internetowych - twierdzi Paul Leivitz, prezes i wydawca DC Comics – Chcemy zbudować scenę, na której nowe pokolenie twórców będzie mogło się zaprezentować i pozwolić im na dotarcie do widowni zarówno w sieci, jak i na papierze, oraz umożliwić twórcom podział zysków z ich dzieł. W czasie gwałtownych technologicznych i kulturowych zmian DC chce być odpowiednim wydawcą dla stale rozwijającej się społeczności internetowych twóców; chce być ich partnerem w prezentowaniu nowych rodzajów prac dla zapewnienia rozrywki przyszłym pokoleniom.

Użytkownicy serwisu będą mogli dyskutować na temat konkursowych komiksów, kłócić się, nagabywać i tak dalej. Każda z dziesięciu osób, która dostanie się do finału miesiąca otrzyma wynagrodzenie za swoją pracę. Zwycięzca podpisze wcześniej wspomniany kontrakt. Dodatkowo redakcja pozostawia sobie możliwość zawarcia umowy z autorami, którzy niekoniecznie zdobędą popularność członków serwisowej społeczności. Od swojej strony Zuda Comics zapewnia opiekę finansową, organizację reklam i promocję. Aspektami technologicznymi serwisu zajmuje się IBM, który „mimo że kojarzący się z konserwatyzmem, zaoferował najciekawsze i najbardziej innowacyjne rozwiązania przy budowie strony

Więcej szczegółów ma być zaprezentowane na konwencie w San Diego, pod koniec lipca. Strona ma zostać otwarta dla publiczności we wrześniu, a pełną parą ruszy w październiku.

Profesjonalizm coraz mocniej puka do drzwi komiksu internetowego. Jak mówi Perazza „wiemy, że dla niektóry to nie jest już hobby, że wkładają w swoje komiksy mnóstwo pracy i wysiłku„. Czy z pomocą jednego z najstarszych komiksowych wydawnictw uda się powtórzyć komercyjny sukces PvP czy Penny Arcade? Trudno na razie jednoznacznie oceniać szanse zaproponowanego przez DC modelu biznesowego, czy będzie atrakcyjny dla twórców i czy zyska ich zainteresowanie. Wszystko okaże się już niedługo.

Wszystko to brzmi niesamowicie interesująco, a w zestawieniu z polskimi warunkami jest już totalną egzotyką. Strasznie jestem ciekaw co z tego całego projektu wyniknie.

A co Wy sądzicie na ten temat?

via: Kultura 2.0

Spiderman Fairy Tales #1


komiksy · skomentuj

Spiderman Fairy Tales #1 Wilk Bardzo Zły

Tak jak kiedyś, w ogólniaku, zdarzało mi się przeczytać komiks w Empiku, tak teraz, od czasu do czasu ściągnę z sieci skan jakiegoś komiksu. Zazwyczaj tytułu, którego nie mam szans kupić w Polsce. Choć kiedyś ściągnąłem Battle Chasers to potem Mandragora wydała to na papierze, więc mogłem się rozgrzeszyć zakupem. Jednakże z każdym dniem świat kurczy się coraz bardziej, tak też pozostaje coraz mniej wymówek względem ściągania skanów. Dziś traktuje je jak przeglądanie komiksów w empiku. Spodoba mi się, to postaram się dany tytuł jakoś dostać na papierze.

Jednym z efektów pomniejszania się świata, a rozszerzania się globalnej wioski jest coraz większy asortyment zagranicznych tytułów w polskich sklepach komiksowych. Zarówno tych internetowych, jak i stacjonarnych. Tak też, dzięki jednemu z nich nabyłem papierową wersję komiksu, który po wzbudzeniu mojego zainteresowania, niedawno niecnie ukradłem z sieci.

Fairy Tales jest krótkim cyklem w ramach zarówno Spidermana, jak i Xmenów. W drodze są podobno następne marvelowskie serie. Pomysł jest prosty: wrzuca się znanych superbohaterów w konwencję klasycznej baśni. Pierwszy zeszyt Spidermana przenosi nas w świat Czerwonego Kapturka. W rolę tytułową wciela się Mary Jane, która musi przejść przez las aby zanieść jedzenie Cioci May. Peter Parker, razem z Flashem Thompsonem, jest drwalem pracującym dla J Jonah Jonesona. Po lesie krąży Wielki Zły Wilk, który jest odpowiedzialny za śmierć Gwen Stacy.

Spiderman Fairy Tales #1 Parker prosto z komina

Ta krótka, 20 stronicowa historia opowiada głównie o związkowych rozterkach Petara i Mary Jane, oraz o próbie jakiej zostają poddani w starciu z Wielkim Złym Wilkiem. Spidermana w tym komiksie właściwie nie ma, funkcjonuje jako mit w świadomości mieszkańców wioski. Sama historia jest na tyle uniwersalna, że przypadła do gustu również Marcie, którą klasyczne przygody Pająka niezbyt interesują. No i rysunki Ricardo Tercio i spółki są świetne, uwielbiam taki kanciasty styl. Masę zabawy daję samo poznawanie jak Cebulski wymieszał znanych z komiksu bohaterów z postaciami z Czerwonego Kapturka.

Jednakże to co jest najciekawsze w FT, to właśnie zestawienie klasycznej baśni obok XX wiecznej pulpy dla nastolatków. Historia Spidermana na przestrzeni minionego pól wieku była opowiedziana wielokrotnie i podobnie jak w przypadku baśni, zdążył się wykształcić dla tej opowieści pewien kanon. Tak jak wiemy, że Kapturek idzie do Babci i spotka Złego Wilka, tak wiemy kim jest Peter i skąd ma swoje moce, kim jest Mary Jane i poszczególni złoczyńcy. Mając te gotowe składniki możemy je dowolnie mieszać wedle własnego uznania. Pytanie tylko, czy za kilkaset lat Spiderman będzie równie uniwersalny co Czerwony Kapturek? I przede wszystkim, czy o jego przygodach będzie się opowiadać dzieciom na dobranoc?

Dawno, dawno temu żył sobie chłopiec o imieniu Peter…

No i rany, Marvel. Wydanie ma 32 strony, z czego dziesięć to reklamy powtryniane w środek komiksu. Horror. Ale może dlatego opłaca im się to wydawać. Albo może to kwestia aktualnej gorączki związanej z premierą filmu.

niedziela 20


niedziela · komentarze: 3

wiadomosci.gif

Ukazał się nowy numeru Komikzu. W środku jest recenzja Siostry Jolantu, komiksu, o którym sądziłem, że zna go dwadzieścia osób. A tu proszę, tekst w internecie. Nie mam pojęcia, czy zostały jeszcze jakieś egzemplarze, ja kupiłem toto rok temu. Zainteresowani mogą szukać informacji w distrze Revenge Of The Nerds.

To trochę dziwne uczucie patrzeć, jak komiksy, jeszcze cztery lata temu stojące masowo na sklepowych półkach, teraz są traktowane jak białe kruki. Proszę, pierwsze Sto Naboi za 100 zeta. Trzykrotna wartość ceny okładkowej:

100naboiallegro.jpg

Nigdy nie patrzyłem na kupowane przez siebie komiksy jako na inwestycję na przyszłość, ale może, gdy nadejdą ciemne dni, sprzedam wszystko i może będę miał na bilet do Australii. Swoją drogą, jakby ktoś chciał kupić obie części Sandman: Dom Lalki, to niech da znać.

Ogólnie trwają wakacje, nuda i nieco posuchy. Wczoraj o północy czasu polskiego na koncercie Live Earth w Nowym Jorku wystąpiło Afi. Zagrali Love Like Winter i Miss Murder. Tak też, z tej okazji Days of the Phoenix. Ten zespół nie ma słabych płyt, taka prawda.

Jeju #5


papier · komentarze: 7

After Birth

Zinowi Jeju kibicuję od pierwszego numeru, który ukazał się niemalże równe dwa lata temu. Z każdym kolejnym magazyn puchł i zwiększał swoją objętośc, a wraz z nim moja wiara w całe przedwsięwzięcie. Która została jednak nieco nadwyrężoną poprzednim, czwartym numerem. Po ponad ośmiu miesiącach milczenia pojawił się wreszcie numer piąty.

Dziewięćdziesiąt cztery strony, dwudziestu siedmiu autorów, dwadzieścia jeden komiksów. Wśród twórców między innymi znana wcześniej Jejowa ekipa, czyli Pastuszka, Banaś, Nowacki czy Tkacz, znani skąd indziej Turek i Pałka, jak też obcy mi wcześniej Paweł Pyzik czy Michał Rzecznik. Jedną z głównych atrakcji tego numeru jest obecność autorów spoza Polski. Jest Juan Cominador z Argentyny, Kenny Zoutendijk z Belgii, Teuvo Heikkila z Australii, Taner Duran i Yener Duran z Turcji oraz Zac Crockett ze Stanów Zjednoczonych. Jeden magazyn, pięć kontynentów, nieźle.

Pyk title=

Motywem przewodnim numeru jest fabryka i industrial w komiksie, a taka ilość autorów gwarantuje ujęcie tematu z różnych punktów widzenia. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Serio. Osobiście byłem najbardziej ciekaw, Queen Atilla komiksu Mikołaja Spionka, po prostu uwielbiam jego styl rysowania, a nie miałem wcześniej okazji sprawdzenia jak radzi sobie z tworzeniem historii. I wyszło całkiem zgrabnie. Innym jasnym punktem numeru jest After Birth Heikkila. Pełna rozmachu krótka opowieść o bezimiennym stwórcy, w jakiś sposób kojarząca mi się z Akirą. W większym formacie musi robić jeszcze lepsze wrażenie. Świetnie wypadł też Szczur Pastuszki, całkowicie inny od tego do czego przyzwyczaił nas autor w swoich paskach.

Numer jednakże ukradł całkowicie Świdziński swoim Pykiem. Przekomiczne.

Świetna jakość wydania, szałowa okładka i komiks na pleckach. Może przydałoby się następnym razem umieszczać więcej informacji o autorach. Ogólnie piątka to porządny numer z kilkoma jaśniejszymi punktami, za jedyne 15 zeta. Grzech nie kupić. Następny ma być poświęcony żarciu. Mniam.

Pogadajmy o pieniądzach


komiksy · komentarze: 6

Numizmatyczna zagadka

Wczoraj, na swoim blogu Tomek Zych napisał o swoich rozważaniach nad tym, co ma rysować w życiu. Za jedną z opcji uznał rozkręcenie w internecie swojej Skrajnej Prawicy:

Inny plan – pójść w Skrajną Prawicę. Rozwinąć serie paskową z Kazikiem. Otworzyć osobną stronę www i lansować się w internecie. Polskim internecie. Zarobek marny, ale lubię tę serię…zawsze można utoczyć z tego spore grono fanów. Kombinować coś na zarobku ze sprzedażą pasków do gazet lub na gadżetach. Jak dla mnie za dużo roboty, ale może w kilku?

No i nasuwa się pytanie: czy utrzymywanie się z komiksu internetowego jest u nas w ogóle możliwe?

Przychody

Są dwa podstawowe, i najpopularniejsze, źródła utrzymania komiksów internetowych: sprzedawanie powierzchni reklamowej na stronie oraz gadżetów związanych z komiksem. Kubków, koszulek, majtek, a w przypadku już większej popularności, także papierowych wydań komiksu. Istniało kilka prób pobierania opłat za samo czytanie komiksu w necie, jednakże nie cieszyły się zbytnią popularnością. Niektórzy autorzy, jak choćby Erin Hicks, wycofała się z udziału w Modern Tales i zaczęła publikować Ice za darmo. Tak czy siak, rodzina MT istnieje nadal, a opłata jest stosunkowo niska, niecałe trzy dolary za miesiąc.

No ale to jest zachód, z bardziej spopularyzowanymi internetowymi formami mikropłatności, nie mówiąc już o samym podejściu do płatnej treści w sieci. Wydaje mi się, że jeśli już ludzie zdecydują się płacić za komiks w internecie, to raczej autora, którego prace już dobrze znają. No i też nie sądzę, aby wprowadzenie opłat w trakcie trwania jakiejś serii było szczęśliwym pomysłem.

Czwartą wreszcie opcją, jest wstawienie na stronę wirtualnej miski i zbieranie do niej dobrowolnych datków via paypal. Tylko też trzeba wziąć pod uwagę liczbę czytelników, którzy posiadają wirtualne konta bankowe. To oczywiście się ciągle zmienia na lepsze, ale tak czy siak, wydaje mi się to pieśnią przyszłości.

Reklamy

Istnieje kilka różnych sposobów sprzedawania powierzchni. Można to robić na własną rękę, jak to u nas na przykład robi Konrad Okoński. Albo znajdziemy reklamodawce, albo nie. Można też skorzystać z jednego z wielu systemów reklamowych jak choćby Google AdSense. Co też zresztą robi Koko. W pierwszym przypadku sprzedajemy po prostu miejsce na baner reklamowy na określony czas lub liczbę odsłon. W drugim dostajemy skromne wynagrodzenie za każde kliknięcie w sponsorowany link. Ziarnko do ziarnka…

Gadżety

Drugim na początku wspomnianym sposobem jest otwarcie sklepiku z fantami dla czytelników. Najczęściej są to koszulki ze wzorami mającymi mniejszy lub większy związek z naszym komiksem. Tu tez jest kilka możliwości. Albo znajdziemy firmę zajmującą się gadżetami reklamowymi, zainwestujemy i wyprodukujemy sobie partię koszulek w nadziei, że ktoś je kupi. Albo skorzystamy z usług firmy pokroju Spredshirt. Jeżeli pominiemy ryzyko finansowe pierwszego rozwiązania, to jego zalety są oczywiste: mamy większy wpływ na wygląd naszego sklepu, jakość produktu czy technikę wykonania, no i nie dzielimy się zyskiem z pośrednikiem. Drugie wyjście ogranicza nam pole manewru pod każdym względem, choć jest o wiele bezpieczniejsze finansowo. Ryzyko finansowe można w pewnym stopniu ograniczyć przeprowadzając przedsprzedaż produktów ze sklepiku. Tak robi choćby Jeph Jaques.

Czynnik C

Cała teoria zarabiania na komiksie internetowym zależna jest jednakże od najważniejszej sprawy: czytelników. To oni klikają w banery, oglądają reklamy czy kupują koszulki. Im więcej odsłon tym nasza strona staje się atrakcyjniejsza dla reklamodawców. Więcej czytelników wyklika więcej groszy w systemach reklamowych, kupi więcej koszulek.To oni wreszcie, wraz ze wzrostem popularności komiksu generują coraz większe koszty. Opłata za domenę jest stała i w perspektywie całego roku wynosi grosze. Jednakże, im więcej osób nas czyta, tym bardziej wydajnego serwera potrzebujemy. Im lepszy serwer tym droższy i tak dalej.

Jeżeli prowadzimy komiks w ramach hobby i staje się on coraz bardziej popularny, to nagle okazuje się, że musimy coraz więcej do imprezy dokładać. Czy nasi dotychczasowi czytelnicy pozwolą nam wygenerować dochód, który pozwoli nam wyjść na zero? A czy będzie ich tak wielu, że będziemy mogli na komiksie zarabiać?

Według różnych badań z ostatnich kilku lat, blisko 30-40% mieszkańców Polski, którzy mają skończone 15 lat, korzysta z internetu. Do daje nam, mniej więcej, liczbę 10 milionów potencjalnych, polskojęzycznych czytelników. Taaa. Nakłady papierowych komiksów nie przekraczają paru tysięcy. Losux, przy całej swojej specyfice, w okresie największej popularności dobijał do trzydziestu tysięcy odwiedzin dziennie. Wynik, którego nie są w stanie na razie powtórzyć Bug City czy A Quartz Bead.

Czy góra 20 tyś. polskich internautów jest w stanie utrzymać autora?

Osobiście wydaje mi się, że nie. Jednakże zależy to od takiej ilości czynników, że o nich już kiedy indziej.

Minus


internet · komentarze: 2

Minus

Minus jest kolejnym, obok Dresden Codak i I am a rocket builder, komiksem z syndykatu Koala Wallop. Tak jak poprzednie dwa, tak i Minus jest dosyć zakręcony i pozytywny.

Bohaterką komiksu Ryana Armanda jest zwykła uczennica szkoły podstawowej. Zwykła? O niespodzianko, wcale nie. Minus dysponuje niemal boskimi, magicznymi mocami. Jest małą dziewczynką, więc zamiast walczyć z złem tego świata, wykorzystuje je w najprzeróżniejszych sytuacjach. Wyczarowanie lodów? Proste. Odbicie meteoru kijem bejsbolowym? Łatwizna.

Nie potrafi się za bardzo dogadać z rówieśniczkami ze szkoły, więc spędza sporo czasu z duchami i różnymi, mniej lub bardziej wyimaginowanymi przyjaciółmi. W sumie czasem nie do końca wiadomo, czy Minus rzeczywiście dysponuje przepotężnymi mocami, czy też może wszystko jest jedynie wytworem jej wyobraźni.

Minus

W odróżnieniu od innego komiksu o dziewczynce w świecie magii, Gunnerkrigg Court, Minus jest zbiorem bardzo luźno powiązanych historyjek z udziałem tytułowej bohaterki. Mnóstwo interesujących pomysłów, nieco nostalgii i sporo, miejscami złośliwego, humoru. A wszystko to w świetnej szacie graficznej. Rozwodnione kolory, pastele, wszystko jak ze snu XIX wiecznego cukiernika.

Jeżeli założymy, że Amelia to Mały Książę w spódnicy, to Minus jest Amelią z mocami Dr Manhattana. W dużym skrócie.

Niedziela #19


niedziela · komentarze: 3

wiadomosci.gif

Z pewnym opóźnieniem, ale jest. Nowy nagłówek, autorstwa znanego z The Movie Bele. Przy okazji, komiksowi stuknął już rok.

Jeżeli pamiętacie Hey Suburbia, to może was zainteresuje zapowiedź nowego komiksu autorstwa Liz Rossi. Na razie znamy tylko okładkę. Rzecz ma wyjść drukiem, i jak pisze Mitch Clem:

What you see here is a promo cover for a book she is working on with her betrothed about a plague and people fighting the government and punks and all manner of things worthy of the term „underground”.

Zapowiada się więc interesująco.

Jeśli wierzyć zapowiedziom Taurusa, to może jednak się doczekamy czwartej części Żywych Trupów. Oby.

Jest już do kupienia piąty numer Jeju, mam nadzieję, że jutro wpadnie w moje łapy.

Hej, jest już nowy zwiastun czwartej części GTA. Zacieramy rączki z Martą.

Byliśmy wczoraj na wystawie prac Alfonsa Muchy. Cudne.