Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Scene Language


internet · komentarze 2

scene language

Pół roku temu mylnie sądziłem, że w Questionable Content zacznie się dziać coś ciekawego. O zawiedziona nadziejo. Nie mniej, pozostałem nadal ghłodny pożądnej dawki opery mydlanej. W czwartek, na Questionable Content ukazał się odcinek gościnny autorstwa Corey Marie Parkhill, dzięki któremu trafiłem na jej komiks, Scene Language.

Motywem przewodnim komiksu są „seks, narkotyki i niezależny rock„, co juz na pierwszy ruzt oka brzmi znajomo. Dodajmy do tego jeszcze czwórkę głównych bohaterów: złośliwą i nieco przy kości Charlie, entuzjastyczna Katie, podrywacz Issac oraz jego zagubione przeciwieństwo Garret. Szybko wszyscy zostają lokatorami tego samego domu, a damsko-męskie dramaty zaczynają wyskakiwać zza zakrętów.

Pomimo licznych podobieństw, Scene Language nie jest bezczelna zżynka z Questionable Content. Oba tytuły należą do tego samego gatunku, obracają się w tym samym klimacie. Mam po prostu wrażenie, że Parkhill w swoim komiksie robi to intensywniej. Tam gdzie Jacques oddala się od romatycznego wątku aby nieco pożartować, tam ona mocno trzyma się wcześniej zaplanowanej historii. Sama zresztą nazywa swój komiks operą mydlaną.

scene language

Akcja toczy się w obebie niezależnej sceny rockowej małego, fikcyjnego miasteczka Elsing w stanie Michigan. Garażowe zespoły, małe kluby, niskopłatne posady i hektolitry alkoholu. Tak w dużym skrócie. Komiks, jest podzielony na kilkuodcinkowe opowiadania, a dzieki czytelnemu archiwum można łatwo znależć interesujący nas wątek. Można też przy okazji się zorientować, o co chodzi w historii aktualnie. Inną, ciekawie rozwiązaną, sprawą jest dział z obsadą imitujący Myspace. Mozna w nim znależć wszystkich bohaterów, dowiedzieć się o nich czegoś więcej oraz prześledzić ich powiązania z innymi postaciami. Tutaj też swoje fikcyjne profile mają zespoły istniejące w komiksie, co też pokazuje, jak istotną rolę w muzyce niezależnej odgrywa prawidziwe Myspace.

Nie znam wcześniejszych komiksów Parkhill, jednakże w ciągu niecałych dwóch lat ukazywania się Scene Language, jej warsztat wyraźnie się poprawił. Albo przynajmniej ktoś jej pokazał, jak używać photoshopa. Na początku paski mają potwornie kładzione kolory, w połowie pierwszego sezonu widać już wyraźny postęp w tej materii, wraz z ogólnym wyrabianiem się kreski. Drugi sezon to już zupełna zmiana i trudno byłoby poznać, że pierwsze i najnowsze odcinki były robione przez tą samą osobę. Rysunki nabierają charakteru, kojarząc mi się mocno ze Stuff Sucks.

Wraz z drugim sezonem Parkhill postanowiła publikować nowe odcinki pięć razy w tygodniu, co wzbudza nadzieje mej nieutulonej tęsknoty za porządną komedią romantyczną. Bo na Questionable Content w tym względzie nie mam co liczyć. A ile można czytać archiwa.

komentarze 2

Dodaj komentarz