Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

XIII


komiksy · komentarz: 1

XIII

Na pierwsze wydanie XIII w Polsce z 1991 roku nie załapałem się. Kolejne, z początku XXI wieku przegrało w moim skromnym portfelu rywalizację z innymi komiksami. Trwał boom i sądziłem, że prędzej czy później i tak nadrobię te braki. Nadrobiłem je dopiero tydzień temu kupując komplet na wyprzedaży na allegro. Po dodaniu kosztów przesyłki, za każdy z trzynastu tomów wydanych przez Siedmioróg zapłaciłem poniżej pięciu zeta.

Jeżeli wierzyć Wikipedii, to sprzedaż serii w Europie szła w setki tysięcy egzemplarzy, o popularności może też świadczyć wydanie gry komputerowej pod tym samym tytułem. Gra nie zdobyła szerszego uznania, ale wzbudziła zainteresowanie dosyć nowatorską, jak na tamte czasy, „komiksową” grafiką.

Zapoczątkowana w 1984 roku belgijska seria opowiada o losach trapionego amnezją mężczyzny. Nie pamięta jak się nazywa, co robił wcześniej, skąd pochodzi. Świetnie natomiast radzi sobie w walce wręcz, strzelaninach czy ucieczkach. Słowem, sprawia wrażenie wyszkolonego agenta służb specjalnych. Kluczem do zagadki wydaje się być rzymska liczba XIII wytatuowana na jego prawym obojczyku. Choć oczywiście nie ma on pojęcia co ona oznacza.

XIII

Szybko wpada w samo oko cyklonu walki pewnej tajemnej organizacji i amerykańskich służb specjalnych. Wszyscy ci ludzie sprawiają wrażenie, jakby doskonale wiedzieli kim on jest. Chcąc niechcąc, Trzynastka musi się wplątać w ich grę aby zdobyć chociaż część wiadomości o własnej tożsamości.

Pierwsze pięć tomów cyklu opowiada o kluczowym dla serii Spisku XX. W dwóch kolejnych, Akta Jasona Fly i Nocą 3 sierpnia towarzyszymy Trzynastce w jego podróży do miasta domniemanego dzieciństwa. Trzynasty kontra Jeden to powrót do Spisku XX, a tomy 9-11 to wyprawa do Ameryki Środkowej, zakończona w 12 tomie kolejną odsłoną walki z głównym spiskiem. Natomiast tom trzynasty, Dochodzenie, jest nie tyle komiksem, co zbiorem wiedzy na temat dotychczasowych odcinków. Sylwetki bohaterów, nawet dalszoplanowych, kilka krótkich historii, sporo zdjęć samolotów i kadrów z komiksu. Wszystko utrzymane w konwencji dziennikarskiego śledztwa dotyczącego Spisku XX. Jest to też ostatni tom wydany przez Siedmioróg.

XIII

XIII jest jak dobry film akcji klasy B z lat 80. Są strzelaniny, są pościgi, a wszystko to w niezbyt prawdopodobnej fabule z typowymi dla gatunku dialogami. Van Hamme nie jest Tomem Clancym, więc jeśli chodzi klimat politycznej fikcji, czasami odnosi się wrażenie, jakby cykl był prostą przygodową historią fantasy ubraną w XX wieczne szaty. Bohaterowie podróżują to tu, to tam, ktoś nagle okazuje się czyimś ojcem lub dzieckiem, gdzieś na horyzoncie majaczy główny zły. Zamienić pistolety na miecze, samoloty na smoki, a złych polityków na czarnoksiężników i nie zauważylibyśmy różnicy. Nie jest to oczywiście wada, za to samo przecież kocham przygody Jamesa Bonda. Po prostu czasami niektóre rozwiązania uderzają naiwnością, zbieg okoliczności goni zbieg okoliczności i klimat politycznego spisku trafia szlag. Tu o wiele sugestywniejszy nastrój ma, mimo swoich nieprawdopodobieństw, 100 Naboi, produkt XXI wieku.

Seria ma jednak swoje mocne momenty jak choćby wątek z więzieniem dla psychicznie chorych w tomie Wszystkie łzy piekła. Dosyć ciekawe jest też to, że autorzy, zamiast po raz kolejny wałkować Nowy Jork czy Los Angeles, zabierają nas na amerykańską prowincję. Jest w tym nieco schematów, ale koniec końców, to spojrzenie z punktu widzenia europejskiego twórcy. W komiks wrzucono mnóstwo wątków, od spiskujących ultraprawicowców, nawiązujący do śmierci Kennedy’ego zamach na prezydenta, przez amerykańskie zaangażowanie w wojny w Ameryce Środkowej, partyzantki, po losy imigrantów z przełomy XIX i XX wieku. Dla każdego coś miłego.

XIII

Komiks rysowany jest w realistycznym stylu, tak też mamy pewność, że plecy konia wyglądają jak plecy konia, a helikopter ma odpowiedni kształt tu i tam. Pierwsze tomy są z lat 80, więc oczywiście kobiety mają gustowny tapir, krótkie spódniczki i szpilki oraz podobnie jak helikoptery, krągłości tu i tam. Tylko główny bohater często przypomina mi Erica Robertsa. Co też w sumie zamyka koło jeśli chodzi o kino akcji klasy B.

Ostatnio pojawiły się zapowiedzi Egmontu, jakoby miał przejąć wydawanie serii w Polsce i podobno już na jesieni ukażą się pierwsze z kolejnych tomów. Niezapowiedziany przez Egmont tom osiemnasty, Ostatnia Runda, ma być ostatnim pisanym przez Van Hamme’a, serię ma przejąć inny scenarzysta. Dobry europejski komiks środka nie jest zły.

komentarz: 1

Dodaj komentarz