Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Civilization Daydreams


internet · komentarzy 6

Civilization Daydreams

Z okazji wydania najnowszego dodatku do Civilization 4, 2k Games i Firaxis postanowiła wykorzystać komiksy internetowe do rozreklamowania j gry. W akcji biorą udział następujące komiksy dla graczy: Dueling Analogs, Ctrl+Alt+Del, My Extra Life, GUComics, 8-bit Theatre oraz PvP.

Nie wiadomo jakie rzędu pieniądze wchodzą w grę, ale wszystko było dogadywane od kilku miesięcy. Poza sponsorowanymi, reklamowymi, odcinkami, Civilization Daydreams to także konkurs na własny komiks, współpraca z fanowskimi stronami i tak dalej.

To nie pierwszy przypadek współpracy producentów gier z twrócami komiksów internetowych. Choć może pierwszy na taką skalę. Wcześniej Penny Arcade robiło historie poświęcone takim grom Ubi Softu jak Far Cry i Splinter Cell. Od jakiegoś czasu, użytkownicy Xboxa 360 mają możliwość zakupienia dodatków do swojej konsoli poświęconym Penny Arcade, a ostatnio również PvP.

Całe istnienie komiksów dla graczy opiera się na robieniu odcinków poświęconych grom komputerowych. Część z wcześniej podanej listy pewnie i tak by stworzyła jakiś na temat Civilization Beyond The Sword. W tym wypadku producenci zapewnili grze rozgłos pieniędzmi.

Wygląda to nieco jak artykuły sponsorowane, nie mniej, pokazuje coś jeszcze. Komiksy pokroju PvP czy Ctrl+Alt+Del zostały uznane za opiniotwórcze. To zupełnie co innego niż zamieszczenie baneru na ich stronie. Ciekawe.

Scene Language


internet · komentarze 2

scene language

Pół roku temu mylnie sądziłem, że w Questionable Content zacznie się dziać coś ciekawego. O zawiedziona nadziejo. Nie mniej, pozostałem nadal ghłodny pożądnej dawki opery mydlanej. W czwartek, na Questionable Content ukazał się odcinek gościnny autorstwa Corey Marie Parkhill, dzięki któremu trafiłem na jej komiks, Scene Language.

Motywem przewodnim komiksu są „seks, narkotyki i niezależny rock„, co juz na pierwszy ruzt oka brzmi znajomo. Dodajmy do tego jeszcze czwórkę głównych bohaterów: złośliwą i nieco przy kości Charlie, entuzjastyczna Katie, podrywacz Issac oraz jego zagubione przeciwieństwo Garret. Szybko wszyscy zostają lokatorami tego samego domu, a damsko-męskie dramaty zaczynają wyskakiwać zza zakrętów.

Pomimo licznych podobieństw, Scene Language nie jest bezczelna zżynka z Questionable Content. Oba tytuły należą do tego samego gatunku, obracają się w tym samym klimacie. Mam po prostu wrażenie, że Parkhill w swoim komiksie robi to intensywniej. Tam gdzie Jacques oddala się od romatycznego wątku aby nieco pożartować, tam ona mocno trzyma się wcześniej zaplanowanej historii. Sama zresztą nazywa swój komiks operą mydlaną.

scene language

Akcja toczy się w obebie niezależnej sceny rockowej małego, fikcyjnego miasteczka Elsing w stanie Michigan. Garażowe zespoły, małe kluby, niskopłatne posady i hektolitry alkoholu. Tak w dużym skrócie. Komiks, jest podzielony na kilkuodcinkowe opowiadania, a dzieki czytelnemu archiwum można łatwo znależć interesujący nas wątek. Można też przy okazji się zorientować, o co chodzi w historii aktualnie. Inną, ciekawie rozwiązaną, sprawą jest dział z obsadą imitujący Myspace. Mozna w nim znależć wszystkich bohaterów, dowiedzieć się o nich czegoś więcej oraz prześledzić ich powiązania z innymi postaciami. Tutaj też swoje fikcyjne profile mają zespoły istniejące w komiksie, co też pokazuje, jak istotną rolę w muzyce niezależnej odgrywa prawidziwe Myspace.

Nie znam wcześniejszych komiksów Parkhill, jednakże w ciągu niecałych dwóch lat ukazywania się Scene Language, jej warsztat wyraźnie się poprawił. Albo przynajmniej ktoś jej pokazał, jak używać photoshopa. Na początku paski mają potwornie kładzione kolory, w połowie pierwszego sezonu widać już wyraźny postęp w tej materii, wraz z ogólnym wyrabianiem się kreski. Drugi sezon to już zupełna zmiana i trudno byłoby poznać, że pierwsze i najnowsze odcinki były robione przez tą samą osobę. Rysunki nabierają charakteru, kojarząc mi się mocno ze Stuff Sucks.

Wraz z drugim sezonem Parkhill postanowiła publikować nowe odcinki pięć razy w tygodniu, co wzbudza nadzieje mej nieutulonej tęsknoty za porządną komedią romantyczną. Bo na Questionable Content w tym względzie nie mam co liczyć. A ile można czytać archiwa.

Niedziela po Piasecznie


niedziela · komentarzy 5

wiadomosci

Okej, spadł deszcz. Na szczęście, dla nas, spadł akurat pod koniec występu ostatniej kapeli, która nas wczoraj interesowała. Było nieco dziwnie. Masa alkoholu, pijani goście wbijający się pod scenę z papierosami w ustach i butelkami w dłoniach. Co było o tyle smutniejsze, że robili to na występach takich kapel jak Second Combat czy Regres.

Wszystkie trzy zagraniczne kapele jakie zobaczyłem, I Know, Backsight i Second Combat, wypadły bardzo dobrze, publika się bawiła. Choć obawiam się, że dla wielu było wszystko jedno co gra i o czym śpiewają. Westchnienie. Ale te parę chwil, kiedy można było pośpiewać ulubione covery czy piosenki Regresu, wszystko wynagrodziły.

Wbrew moim obawom, Marta się zbytnio nie wynudziła. Agnieszka strzelała fotki, ale było to jej pierwsze starcie z fotografią koncertową, więc nie za wiele widać. A Ameba sprzedawała oranżadę.

A co do komiksów…

Lipiec chyli się ku końcowi, a następnego Authority nie ma. O niespodzianko. Nie żebym jakoś szczególnie na nie czekał, po prostu, skoro już chcę wspierać nowo powstające wydawnictwo, to fajnie by było, gdyby wydawało jednak jakieś komiksy. Albo było przynajmniej w stanie poinformować swoich klientów o bieżącej sytuacji. Złudne nadzieje.

Zazwyczaj nie lubię za bardzo informować o nowych polskich projektach. Bo albo padną po pięciu odcinkach, albo okażą się kupą. Czasem, na szczęście, okazują się kupą i padają po pięciu odcinkach. Nie mniej, myślę, że temu jednemu warto się przyjrzeć.

Za tydzień wybieramy się z Martą na Tall Ship Races do Szczecina. Podobno będzie można zobaczyć tam wysokie statki. No no.

Coalition Comics


internet · komentarze 3

Szczerze mówiąc, nie wiedziałem, że Richard Branson inwestuje w komiksy. W sumie to logiczne, skoro można wydawać płyty, gry komputerowe, prowadzić linie lotnicze czy firmę telekomunikacyjną, to czemu pod szyldem Virgin nie publikować komiksów? Jak się okazuje, docelowymi czytelnikami założonego w 2005 Virgin Comics są Hindusi. Trzeba się będzie kiedyś temu przyjrzeć.

Nie mniej, dziś o czymś innym.

Coalition Comics jest wspólnym przedsięwzięciem Virgin i Myspace. W założeniach, ma być to projekt nieco podobny do naszego rodzimego Pieces. Liczni autorzy tworzą jedną historię. Tutaj nad rozwojem wydarzeń kontrolę ma sprawować Mike Carey, Anglik znany z Hellblazera czy wydanego u nas niedawno Nigdziebądź. Carey ma przedstawiać widzom kolejne części scenariusza opowieści, które zostaną poddane pod głosowanie i w teorii historia ma iść tam, gdzie będą chcieli tego czytelnicy.

Jak zrozumiałem, rola czytelników będzie się ograniczać do prac nad scenariuszem. Za stronę graficzną bądą najpewniej odpowiadać autorzy ze stajni Virgin Comics. W notce dla prasy można wyczytać, że „Coaliton Comics otworzy światu rolę scenarzysty komiksowego„. Szok.

Coalition Comics ma ruszyć w przyszłym tygodniu, 1 sierpnia. W chwili gdy piszę te słowa, ich profil ma zaledwie 340 znajomych. Co nie jest na razie zbyt imponującym wynikiem. Ale koła promocji mielą nieubłaganie.

via TechCrunch

niedziela numer dwadzieścia i dwa


niedziela · komentarze 3

wiesci dziwnej tresci

Czasy, w których to komiksy dotyczące gier komputerowych nadawały ton komiksom w internecie najwyraźniej przeminęły. Ucichły boje pomiędzy czytelnikami PvP, Penny Arcade czy Ctrl+Alt+Del. Ten ostatni, zresztą najmłodszy, świętuje tysięczny odcinek. Sporo wody w Wiśle upłynęło.

Taka ciekawostka. Autor Jet Packs and Time Machines, zwiększa rozmiary plansz swojego komiksu aby mieć przygotowany materiał na zgłoszenie do Zuda Comics.

Śledziu na jednym ze swoich blogów snuje wizję zebrania wszystkich produktowych odcinków Osiedla Swoboda w jedną całość. Może kupie jak już siostra do końca zarżnie stare numery.

Jeżeli komuś się znudził CDdisplay, to może przetestować IK Comics Viewer. Jakiś taki daremny raczej…

Komiksy na psp


niusy · komentarzy 7

QC na PSP? E, to tylko moja nadinterpretacja

Firma D2C Games, szczerze mówiąc bliżej mi nie znana, jakiś czas temu ogłosiła wydanie cyfrowych, interaktywnych komiksów na przenośną konsolkę Playstation Portable. Scott Orr, szef firmy, tak, w marcu przedstawiał projekt:

Te komiksy dadzą twórcom możliwość wcielenia się rolę reżysera filmowego, kadrowania scen, aby sprawiały wrażenie ruchu, pozwalając jednocześnie, by użytkownik sam ustalał prędkość odtwarzania lub nastawił się wyłącznie na odbiór.

Ludon Lee, wydawca, dodaje:

Pozwolimy fanom patrzeć jak te historie nabierają życia w sposób, w jaki życzyliby sobie ich ulubieni twórcy.

Dziś wiadomo tyle więcej, że do komiksów będzie dołączona ścieżka dźwiękowa oraz odautorskie komentarze w formie filmów dokumentalnych, i być może parę innych dodatków. Wiadomo również, że na pierwszy ogień firma wyda dwa komiksy znanego u nas z 30 dni nocy Steva Niles’a: The Cryptics oraz debiutujący na najbliższym konwencie w San Diego cykl Strange Cases. Oba tytuły są lub będą dostępne na papierze nakładem Image.

Jakkolwiek nie wyobrażam sobie czegoś takiego na ekranie komputera, to już idea czytania komiksów na przenośnej konsoli w metrze czy w podróży wydaje się całkiem interesująca. Pytanie tylko, w jaki sposób ciekawie zaprezentować komiks na ekranie o przekątnej 4.3 cala? Jeżeli trzeba będzie gałkami przesuwać pojedyncze plansze, będzie to skrajnie głupie. Wypowiedzi na temat kadrowania wskazują na możliwość zastosowania rozwiązania znanego z Platinum Grit, gdzie komiks przeglądamy niemalże kadr po kadrze. Jeżeli dodamy do tego jeszcze nastrojową muzykę, to efekt może być naprawdę ciekawy.

Szerszej publiczności D2 Comic, bo tak został nazwany komiksowy oddział D2C Games, zaprezentuje się już niedługo, na konwencie w San Diego.

via Polygamia

6 powodów…


koncerty · komentarze 4

Kawałek plakatu

…dla których warto wybrać się na szóstą edycję Open Hardcore Fest do Piaseczna. Festiwal odbędzie się w sobotę 28 lipca 2007 roku oczywiście.

1. Tegoroczny zestaw prezentuje się dosyć ciekawie

12.00-12.40 Six Pack
12.40-13.20 Daymares
13.20-14.00 I Know
14.00-14.30 Backsight
14.30-15.30 Second Combat
15.30-16.30 Regres
16.30-17.30 Eye For An Eye
17.30-18.30 Hoods Up
18.30-19.30 Schizma
19.30-20.30 The Tangled Lines
20.30.-22.00 Confronto

więc każdy znajdzie tu coś dla siebie

2. Piknikowa atmosfera

Festiwal tradycyjnie odbędzie się w miejskim parku w Piasecznie przy ulicy Chyliczkowskiej. Zielone drzewa, zielona trawa, sporo wolnej przestrzeni na grę w piłkę, rzucanie freesbee. Zawsze można usiąść na trawie i sobie odpocząć, pogadać. Wszyscy są przyjaźni, ale nie na tyle, aby biegać za tobą i prosić cię o zrzutkę na piwo. Jak to zazwyczaj ma miejsce na Przystanku Woodstock.

3. Żarcie

Na feście będzie mnóstwo pysznego, mniej lub bardziej wegetariańskiego żarcia. Ciasta, burgery, szaszłyki, samosy, co kto chce. Najczujniejsi zajmą miejsce w kolejce już wcześniej. Jak co roku to właśnie tu zjeżdża się najwięcej niezależnych dystrybucji, wytwórni i sklepikarzy. Tony płyt, zinów, koszulek czy innych gadźetów czekają na was.

4. Pogoda

Podczas festiwalu zawsze świeci słońce, mimo że dokoła zbierają się chmury. Jeżeli jest za gorąco, można się schować w cieniu licznych drzew.

5. Ludzie

To największy w polsce festiwal poświęcony muzyce hardkorpank. Spotkasz tu wszystkich: zblazowanych hardkorowców, spitych pankowców, znudzone emoksiężniczki, groźnych tafgajów i całą masę różnych przypadkowych osób. Czasami napatoczy się jakiś podpity emeryt, który postanowi stanąć tuż pod sceną z gołym brzuchem, ale nie jest to nic skrajnie uciążliwego. Z festu na fest zwiększa się niestety ilość alkoholu spożywanego przez publiczność, ale jest to po prostu odzwierciedlenie panującego obecnie na scenie trendu. Wszyscy stroją groźne miny, ale w gruncie rzeczy włos nikomu z głowy nie spadnie. No i przede wszystkim, będę tam i ja.

6. Cena

Jak co roku, festiwal jest za darmo. Piaseczno jest niecałą godzinę komunikacją miejską od centrum Warszawy. Dojazd jest łatwy i niezbyt uciążliwy.

Dojazd z Warszawy: autobusy 709 i 727 (metro Wilanowska) lub pociągiem podmiejskim z dw. W-wa Środmiescie, Zachodniego, Wschodniego

Cóż rzec, będzie to już moja piąta edycja festiwalu. Druga na którą zabieram moją groźną siostrę, Agnieszkę oraz pierwsza na którą odważy się pójść Marta. Na stoisku Vivy indoktrynować będzie was Ameba. Słowem, będziemy tam zwartą i silną ekipą.

Już za tydzień!

posi

XIII


komiksy · komentarz: 1

XIII

Na pierwsze wydanie XIII w Polsce z 1991 roku nie załapałem się. Kolejne, z początku XXI wieku przegrało w moim skromnym portfelu rywalizację z innymi komiksami. Trwał boom i sądziłem, że prędzej czy później i tak nadrobię te braki. Nadrobiłem je dopiero tydzień temu kupując komplet na wyprzedaży na allegro. Po dodaniu kosztów przesyłki, za każdy z trzynastu tomów wydanych przez Siedmioróg zapłaciłem poniżej pięciu zeta.

Jeżeli wierzyć Wikipedii, to sprzedaż serii w Europie szła w setki tysięcy egzemplarzy, o popularności może też świadczyć wydanie gry komputerowej pod tym samym tytułem. Gra nie zdobyła szerszego uznania, ale wzbudziła zainteresowanie dosyć nowatorską, jak na tamte czasy, „komiksową” grafiką.

Zapoczątkowana w 1984 roku belgijska seria opowiada o losach trapionego amnezją mężczyzny. Nie pamięta jak się nazywa, co robił wcześniej, skąd pochodzi. Świetnie natomiast radzi sobie w walce wręcz, strzelaninach czy ucieczkach. Słowem, sprawia wrażenie wyszkolonego agenta służb specjalnych. Kluczem do zagadki wydaje się być rzymska liczba XIII wytatuowana na jego prawym obojczyku. Choć oczywiście nie ma on pojęcia co ona oznacza.

XIII

Szybko wpada w samo oko cyklonu walki pewnej tajemnej organizacji i amerykańskich służb specjalnych. Wszyscy ci ludzie sprawiają wrażenie, jakby doskonale wiedzieli kim on jest. Chcąc niechcąc, Trzynastka musi się wplątać w ich grę aby zdobyć chociaż część wiadomości o własnej tożsamości.

Pierwsze pięć tomów cyklu opowiada o kluczowym dla serii Spisku XX. W dwóch kolejnych, Akta Jasona Fly i Nocą 3 sierpnia towarzyszymy Trzynastce w jego podróży do miasta domniemanego dzieciństwa. Trzynasty kontra Jeden to powrót do Spisku XX, a tomy 9-11 to wyprawa do Ameryki Środkowej, zakończona w 12 tomie kolejną odsłoną walki z głównym spiskiem. Natomiast tom trzynasty, Dochodzenie, jest nie tyle komiksem, co zbiorem wiedzy na temat dotychczasowych odcinków. Sylwetki bohaterów, nawet dalszoplanowych, kilka krótkich historii, sporo zdjęć samolotów i kadrów z komiksu. Wszystko utrzymane w konwencji dziennikarskiego śledztwa dotyczącego Spisku XX. Jest to też ostatni tom wydany przez Siedmioróg.

XIII

XIII jest jak dobry film akcji klasy B z lat 80. Są strzelaniny, są pościgi, a wszystko to w niezbyt prawdopodobnej fabule z typowymi dla gatunku dialogami. Van Hamme nie jest Tomem Clancym, więc jeśli chodzi klimat politycznej fikcji, czasami odnosi się wrażenie, jakby cykl był prostą przygodową historią fantasy ubraną w XX wieczne szaty. Bohaterowie podróżują to tu, to tam, ktoś nagle okazuje się czyimś ojcem lub dzieckiem, gdzieś na horyzoncie majaczy główny zły. Zamienić pistolety na miecze, samoloty na smoki, a złych polityków na czarnoksiężników i nie zauważylibyśmy różnicy. Nie jest to oczywiście wada, za to samo przecież kocham przygody Jamesa Bonda. Po prostu czasami niektóre rozwiązania uderzają naiwnością, zbieg okoliczności goni zbieg okoliczności i klimat politycznego spisku trafia szlag. Tu o wiele sugestywniejszy nastrój ma, mimo swoich nieprawdopodobieństw, 100 Naboi, produkt XXI wieku.

Seria ma jednak swoje mocne momenty jak choćby wątek z więzieniem dla psychicznie chorych w tomie Wszystkie łzy piekła. Dosyć ciekawe jest też to, że autorzy, zamiast po raz kolejny wałkować Nowy Jork czy Los Angeles, zabierają nas na amerykańską prowincję. Jest w tym nieco schematów, ale koniec końców, to spojrzenie z punktu widzenia europejskiego twórcy. W komiks wrzucono mnóstwo wątków, od spiskujących ultraprawicowców, nawiązujący do śmierci Kennedy’ego zamach na prezydenta, przez amerykańskie zaangażowanie w wojny w Ameryce Środkowej, partyzantki, po losy imigrantów z przełomy XIX i XX wieku. Dla każdego coś miłego.

XIII

Komiks rysowany jest w realistycznym stylu, tak też mamy pewność, że plecy konia wyglądają jak plecy konia, a helikopter ma odpowiedni kształt tu i tam. Pierwsze tomy są z lat 80, więc oczywiście kobiety mają gustowny tapir, krótkie spódniczki i szpilki oraz podobnie jak helikoptery, krągłości tu i tam. Tylko główny bohater często przypomina mi Erica Robertsa. Co też w sumie zamyka koło jeśli chodzi o kino akcji klasy B.

Ostatnio pojawiły się zapowiedzi Egmontu, jakoby miał przejąć wydawanie serii w Polsce i podobno już na jesieni ukażą się pierwsze z kolejnych tomów. Niezapowiedziany przez Egmont tom osiemnasty, Ostatnia Runda, ma być ostatnim pisanym przez Van Hamme’a, serię ma przejąć inny scenarzysta. Dobry europejski komiks środka nie jest zły.

Pidżama Porno – koniec szlaku


muzyka · komentarze 4

Sieg Heil

Ta wstrząsająca wiadomość dotarła do mnie pokątnie i z kilkudniowym opóźnieniem, co już świadczy o tym, że z materią nie byłem zbyt na bieżąco. Ba, nawet się specjalnie nie przejąłem, co, pewnie jeszcze sześć lat temu, byłoby nie do pomyślenia.

Pierwszy raz na koncert Pidżamy Porno poszedłem na początku drugiej klasy liceum, w 2001 roku. Wiadomo, 16 lat, sercowe zawody i wypłakiwanie oczu za dziewczynami, które, jak się koniec końców zawsze okazywało, nie były tego warte. Wszystko oczywiście przy akompaniamencie rzewnych piosenek Pidżamy. Choć jedna z nich „Gdy zostajesz u mnie na noc” z fragmentem:

Jeśli tylko chcesz, jeśli tylko możesz
Ukryjemy się gdzieś daleko na bagnach
Ja będę miał na imię Ptak
Na ciebie będą wołać Sarna
Jeśli tylko chcesz, jeśli tylko możesz

szybko straciła dla mnie cały czar, bo jeden z kumpli z klasy miał na przezwisko Sarna właśnie. To psuło romantyczny efekt piosenki.

To pierwsze wyjście na koncert do Proximy było jak drzwi do innego świata. W moim ówczesnym mniemaniu publiczność zgromadzona w klubie stanowiła szczyt alternatywności i niezależności. To był ten miesiąc w moim życiu, gdy z półdługimi włosami i we flanelowej koszuli uważałem się za anarchistę i bojownika o lepsze społeczne jutro. Serio. To szybko się zmieniło, tak czy siak.

Tak też, dostawałem kolejne kosze, słuchałem ciągle tych samych ckliwych piosenek. które coraz bardziej zużywały się emocjonalnie i nie potrafiłem ich dalej słuchać, bo kojarzyły się ze zbyt dużym pokładem głupot. Na koncercie byłem potem jeszcze trzy razy, w tym dwa również w Proximie, za każdym razem czując coraz większy niesmak. Na ostatni, w grudniu 2003 poszedłem tylko dlatego, że znajoma miała wejściówkę dla mnie. Wiedziałem już wtedy jak wyglądają prawdziwe pankowe koncerty, więc ich sankcjonowana wersja z klubu studenckiego przestała mi odpowiadać.

Płyty Pidżamy trafiły gdzieś do zakurzonego pudła. Choć nadal lubię Ulice Jak Stygmaty.

Nieco później okazało się, że mniej więcej w tym samym okresie co ja, swoją fascynację Pidżamą przechodziła również Marta. Zeszliśmy się ze sobą już dawno po tym, ale zaczął chodzić mi po głowie pomysł, że warto byłoby, dla dopełnienia kręgu, przejść się na koncert razem i skonfrontować dawne wyobrażenia. Osobiście też jestem bardzo ciekaw, jacy ludzie w ogóle teraz chodzą na ich koncerty

Teraz wychodzi na to, że trzeba będzie się spiąć i wreszcie zdecydować.

oczko niedziela


niedziela · komentarze 4

wiadomosci.gif

Mitch Clem wreeeszcie zabiera się do przerysowania starych odcinków Nothing Nice To Say i wydania ich na papierze. 120 pasków, 40 bonusów i okładka będąca przerysowaniem jedynego słusznego zdjęcia jedynego słusznego zespołu.

Czwarta część antologii Flight jest już w do kupienia. Kiedy ja to nadrobię wszystko. Tutaj można się bliżej zapoznać z tym cudeńkiem.

Drużyna Netkolektywu też daje o sobie znać. Drugi numer ma wyjść na MFK w październiku, na razie można się zapoznać jedynie z okładką. Lub jej wstępną wersją.

CDProjekt zaprezentował dwie plansze z Wiedźmina Truścińskiego:

Strony, które możecie obejrzeć poniżej to fragment albumu przedstawiającego wydarzenia z pierwszego tomu sagi: „Krew Elfów”. Są to czarno białe szkice, komiks w ostatecznej wersji będzie kolorowy.

Jak się okazuje, wiadomość ma już ponad tydzień. 75 komentarzy na ichnim forum. Hm. Ciekaw jestem w jakim to nakładzie puszczą. Tak czy siak, wygląda całkiem zgrabnie, co nie jest jakąś tam niespodzianką. Trzeba będzie wskrzesić Fanów Wiedźmina Na Rzecz Dobrego Wizerunku Wiedźmina, aby zaczęli bacznie przyglądać się dalszemu rozwojowi wydarzeń.