Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Żywe Trupy tomy 1 – 3


papier · komentarzy 7

Zywe trupy

Gdy w 2005. roku wydawnictwo Taurus wydało pierwszy tom „Żywych Trupów” podszedłem do niego dość sceptycznie. Nigdy jakoś nie przepadałem za filmami z zombie w roli głównej, traktowałem je jako podrzędne horrory epatujące makabrą i sztuczną krwią. W międzyczasie miałem okazję pograć w „Dead Rising” i przekonałem się, że umarlaki są wdzięcznym środkiem do satyry dzisiejszego społeczeństwa.

Ostatnio przeglądając witrynę wydawnictwa Image zauważyłem, że udostępnili dosyć obfity zbiór komiksów do przeczytania na ich stronach. Wśród nich jest też pierwszy zeszyt „Żywych Trupów”, który ostatecznie przekonał mnie do nadrobienia zaległości. Przy okazji u buców okazało się, że mają ostatnie egzemplarze, tak więc zamiast kupić tom pierwszy, kupiłem całą trójkę.

„Dni Utracone”, „Wiele Mil za Nami” oraz „Bezpieczeństwo za Kratami” razem składają się z pierwszych osiemnastu zeszytów serii. W Stanach cykl dobił już do zeszytu numer 42. Taurus od dłuższego czasu nie jest w stanie wydać tomu czwartego, „The Hearts Desire”. Aktualna data wydania: początek czerwca 2007. Mija połowa.

Zywe trupy

Mieszkający w małym miasteczku policjant Rick zostaje postrzelony na służbie i zapada w śpiączkę. Gdy po kilku miesiącach się budzi, okazuje się, że miasto jest opanowane przez zombie, a jego rodzina zniknęła. Rick, jak na amerykańskiego gliniarza przystało nie pozwala sobie na chwilę zwątpienia i wyrusza na poszukiwania żony i synka.

Zrujnowane, opuszczone miasta, zasłane samochodami ulice, a dokoła chmary powolnych, nieubłaganych zombie. Kirkman niezwykle sugestywnie przedstawia amerykę trawioną nieumarłą zagładą. Nasi bohaterowie podróżując przez pustkowia żyją w ciągłym niebezpieczeństwie. Skromne zapasy, brak paliwa i nieustanna walka o przetrwanie doprowadza ich psychikę na skraj wyczerpania. W pewnym momencie nie wiadomo co ich pierwsze wykończy: stres, czy zombie.

Pierwsze sześć zeszytów rysował Tony Moore, potem serię przejęli Charlie Adlard i Cliff Rathburn. To przejście z początku nieco wybija z rytmu, jednakże po chwili szybko da się do tego przyzwyczaić. Zresztą, z punktu widzenia całej serii, Moore narysował zaledwie kilka zeszytów. No i ponad dwadzieścia okładek. Rysunki Adlarda i Rathburna są nieco mniej szczegółowe i bardziej mroczne. Co kto lubi.

Dla mnie cały dzynks z zombie polega na tym, że jako karykatura dzisiejszego społeczeństwa są przerażająco dosłowni. Świetnie to było widać w przerysowanym „Dead Rising”, gdzie nieumarli, niczym tłum na wyprzedaży tłoczyli się w centrum handlowym. „Żywe Trupy” z jednej strony pytają nas jak bardzo jesteśmy wyłączeni i apatyczni w swoim codziennym życiu, z drugiej, co musi się stać, żebyśmy się obudzili i dali z siebie wszystko. Świetna rzecz, może kiedyś się doczekamy czwartej częśći. Jak Taurus nawali, to trzeba będzie zakupić oryginał.

komentarzy 7

  • Nie czytałem, ale słyszałem, że dobre. Może kiedyś przeczytam.

  • Taaak Żywe trupy Kirkmana zassałem z przyjemnością :) JEdna z lepszych historii o zombie jakie miałem przyjemnosć łykać. Ludzie okazują się ze swoimi wewntrznymi dmeonami bardizej niebezpieczni niz zombie :)

  • No byłem przekonany JT, że tobie się spodobają:) Kup na papierze:)

  • 1 tom, 1 strona. główny bohater co kadr zmienia zegarek na rękach :)

  • E nie, przez całą stronę ma na prawej, jedynie na ostatnim kadrze przeskakuje mu na lewą:)

  • Przełknąłem pierwsze 50 zeszytów…. Niby nic nowego, niby sie o tym czytało i oglądało nie raz te schematy w filmach, ale cholllernie wciąga. Wczoraj wciągnęło na całą noc :)
    Zmiana rysownika po 6 zeszycie zdecydowanie na lepsze zmieniła serię. Z czasem fabuła trochę przygasa ale i tak jestem zachwycony.

Dodaj komentarz