Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

The Authority: Krąg


komiksy · komentarze 3

Authority: Krag

Już sam nie wiem, kiedy pierwszy raz usłyszałem o The Authority. Wydaję mi się, że zobaczyłem jego reklamę gdzieś w jakimś starym TM-Semicu czy już może Fun Media. Znalazłem teraz recenzje w pierwszym zeszycie Aliens: Labirynt z września 1999 roku, ale komiks ten kupiłem sobie raptem dwa lata, więc musiałem zobaczyć to gdzieś indziej. Chyba. Nie mniej, gdy w styczniu nieuchwytne wydawnictwo Manzoku zapowiedziało wydanie tego komiksu, jako tako kojarzyłem o co chodzi.

Authority opowiada o losach grupy superbohaterów walczących ze złem tego świata. Jest tu czarownik, kobieta-ptak, kobieta-piorun, kobieta-maszyna, facet z photoshopową flarą przyczepioną do głowy, koleś „fizycznie sprzężony z systemem nerwowym miast” i ktoś tam jeszcze wyglądający jak tania wersja Batmana. Wszyscy oni latają na międzywymiarowym krążowniku o wymiarach 90 km długości i 55 km wysokości, który wygląda jak psi nos. W tym odcinku walczą ze statystą z Wielkiej Draki w Chińskiej Dzielnicy o tipsach na jakie ja zawsze chciałem namówić Martę. Kiedyś mi się uda.

Authority: Krag

Mamy więc komiks o gościach w trykotach z fabułą prostą jak budowa cepa. Jeżeli nie lubi się tej konwencji, to lepiej sobie Authority darować, bo fakt, że bohaterowie przeklinają, palą papierosy i zabijają swoich przeciwników nie zmienia sytuacji, że jest to dosyć szablonowa historia dla fanów gatunku. No chyba, że ktoś zamiast czytać komiksy woli je oglądać. Wtedy będzie usatysfakcjonowany. Spory rozmach, ładne widoczki, efektowne wybuchy. I parę metalowych cycków. Ładny, słodki cukiereczek pełen akcji i dialogów w stylu:

– rozerwałeś mój teleporter
– nie tylko to mam zamiar rozedrzeć

Zakładam, że Ellis po prostu bawi się konwencją.

Osobiście nie lubię za bardzo komiksów na temat superbohaterskich drużyn, wolę przygody samotnych graczy jak Spiderman czy Batman. Ja do Authority podszedłem jak do czystej, prostej rozrywki, więc nie byłem szczególnie zawiedziony. Potraktowałem to jako miła odmianę, aktualnie nie wydaje się u nas przecież zbyt dużo tego typu rzeczy. Sęk w tym, że na naszym rynku będą się tym podniecać dwudziestokilkuletni faceci, a komiks raczej nie dotrze tam, gdzie jego miejsce. Na półki gimnazjalistów. Podobno seria z czasem się rozkręca, ale czy wydawnictwo Manzoku pozwoli nam tego doświadczyć to się dopiero okaże.

komentarze 3

  • Metalowe cycki roxx.

  • z The Authority zetknęłam się już kilka lat temu, przebrnęłam przez całość, sensu nie znalazłam. Już bardziej podobało mi się The Authority: Revolution, choć też fabułą nie powala. Za to ładnie wygląda.

Dodaj komentarz