Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Dire destiny


internet · skomentuj

Dire Destiny

Jak kiedyś wspominałem, swego czasu bardzo lubiłem niezobowiązujące tasiemce fantasy, wszystkie te Eddingsy, Salvatore i tak dalej. Teraz, po kilku latach przerwy z trudem udaje mi się przebrnąć przez Strzałę Kusziela. Choć może to przez to, że jest to dosyć babska literatura i więcej tu opisów orgazmów niż krojenia orków mieczem. Jednocześnie, uwielbiałem takie komiksy jak Hugo czy, mocno później, Lanfeusta z Troy. Tak czy siak, jakoś nie jestem w stanie zmusić się teraz do wydania pieniędzy na tego typu rozrywkową literaturę.

I z odsieczą, jak zwykle przychodzi internet, a jednym z wielu komiksów fantasy dostępnych w sieci za darmo jest właśnie Dire Destiny. Komiks o tyle niezwykły, że tworzony przez amerykańsko – polski duet, którego członkowie na dodatek w życiu się nie spotkali ze sobą.

Dire Destiny ma wszystko to, czego potrzebuje dobry komiks w stylu heroic fantasy. Wyrazistych, zróżnicowanych bohaterów, tajemnicze moce oraz powód, aby podróżować po wszystkich stronach świata. Wszystko to podane w na tyle wciągającym miksie, aby przykuć nas na dłuższy czas do opowieści. Przy tym nie jest to przesadnie rubaszna opowieść, wydaje się wręcz tonąć w brudnym błocie wyimaginowanego wczesnego średniowiecza.

Dire Destiny

Pierwszy raz do Dire Destiny podszedłem jakoś tak rok temu, przeczytałem wszystko w dwa dni, a gdy w zeszłym tygodniu wróciłem do miejsca w którym przerwałem lekturę dosyć szybko odnalazłem się z powrotem. Nowe plansze pojawiają się dwa razy w tygodniu

Ostapiuk, Polak, rysuje może niezbyt porywająco, ale wszystko ze sobą całkiem nieźle współgra. Trochę żal, że nie kładzie kolorów równo, choćby na komputerze i wszystko tonie w szarościach ołówka, co momentami przypomina nieco rysunki z tyłu zeszytów szkolnych. No ale to już kwestia gustu, miłośnicy ilustracji do podręczników RPG będą wniebowzięci.

Scenariusz Kendziego, jak można wydedukować, Amerykanina, żongluje różnymi kliszami i pomysłami, ale robi to na tyle umiejętnie, że historia jest świeża i przyjemna. Choć podejrzewam, że jeśli ktoś czyta więcej fantastyki niż trzy książki rocznie to może nieco ziewać. Ale w gruncie rzeczy, lubimy historie, które już znamy, no nie?

Dodaj komentarz