Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Shi Long Pang


internet · komentarze 4

Bardzo Dużo Tekstu

Jeśli mam być szczery, moja wiedza z zakresu historii Chin ogranicza się głównie do świetnej gry ekonomicznej Cesarz – Narodziny Państwa Środka. No i planszowego Chińczyka. Na moim wydziale daleki wschód jest praktycznie pomijany, podręczniki do poszczególnych epok jedynie wzmiankują o Chinach czy Japonii. Jeśli kogoś to pocieszy, z Ameryką prekolumbijską jest równie beznadziejnie. Nie mniej, jeżeli graliście w Wormsy i zastanawialiście się, jak antyczna jest waza z dynastii Ming, to muszę was rozczarować, dynastia Ming nie jest specjalnie starożytna, pokrywa się mniej więcej z latami panowania w Polsce Jagiellonów.

No ale do rzeczy.

Komiks Bena Costy przenosi nas właśnie do XVII wiecznych Chin, kiedy to Państwo Środka jest po raz kolejny pogrążone w wewnętrznym konflikcie. Tytułowy bohater jest poszukującym swoich współbraci mnich z klasztoru Shaolin. Shi Long Pang jest nieco zagubionym człowieczkiem, wyraźnie obawiającym się otaczającego go świata, na dodatek wstrząśniętym zniszczeniem jego świątyni. Trwa wojna domowa, a mnisi Shaolin opowiedzieli się po niewłaściwej stronie i są prześladowani.

Bardzo Dużo Tekstu

Warstwa graficzna, mimo że na pierwszy rzut oka może nie przystawać do dramatycznych wydarzeń, jest świetna. Dosyć uproszczona, nasycona barwami i pełna dosyć charakterystycznych postaci. Jednakże to, co jest najciekawsze w tym komiksie, to warstwa tekstowa. Costa bardzo starannie stara się przedstawić realia dawnych Chin. Przytacza mnóstwo szczegółów, nazw własnych, zwyczajów. Pod tym względem bardzo mi przypomina Usagiego Yojimbo, zresztą obie historie rozgrywają się mniej więcej w tych samych czasach, nie mówiąc już o stronie świata.

Na razie komiks liczy niespełna 50 planszy, aktualizacje pojawiają się co piątek. Jedynym minusem jest moim zdaniem nagromadzenie tekstu, przez co staje się on miejscami mocno nieczytelny. Jednakże, gdyby nie ten komiks nie dowiedziałbym się, że w XVII wiecznych Chinach żyło więcej mężczyzn z wąsami niż obecnie na całym świecie!

komentarze 4

  • co do (wybuchowych) waz z dynastii Ming (oj grało się w Wormsy ;]) to z tego co mi wiadomo wcale tak super bajecznie i kolorowo jak to się wydaje to nie wyglądają :) ale to tak na marginesie.

    A nagromadzenie tekstu, przynajmniej na przykładzie przytoczonego obrazka, faktycznie może przerazić.

  • a no a no to wiedza bardzo przydatna :3

  • Irish, to jest uśmiech kota, nie wąsy. Wąsy to to :{
    względnie :C

    :)

  • uśmiechnąłem się kocio do twojej wiedzy, ot co. a kot to też ma wąsy :3

Dodaj komentarz