Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Na Szybko Spisane: 1980 – 1990


papier · komentarzy 14

Na Szybko Spisane

Puf, dopiero teraz się zebrałem do skrobnięcia paru słów na temat „Na Szybko Spisane”. Prawdopodobnie jednego z ważniejszych polskich komiksów ostatnich lat.

Podobnie jak w przypadku wcześniej opisywanego przeze mnie „Yoela”, pierwsze zajawki „Na Szybko Spisane” bardzo mnie zaskoczyły. Na tyle, że gdyby nie było napisane, że rzecz robi Śledziu, to bym na to w życiu nie wpadł. Po dosyć wymęczonym zeszytowym „Osiedlu Swoboda” przykładowe plansze „NSS” biły świeżością i zachęcały do czekania na premierę podczas tegorocznych WSK.

W „Na Szybko Spisane” Śledziu podchodzi do znanego osiedlowego klimatu z nieco innej strony niż zwykle. Zamiast opisywania teraźniejszości dzisiejszych dwudziestokilkulatków przenosi się w czasy ich dzieciństwa. Do lat 80. Bohater, a zarazem narrator tej historii, z dużą dozą prawdopodobieństwa mógł dorastać obok takich osobników jak Niedźwiedź czy Smutny, aby potem pojawiać się jako ich szare tło. Mógł mijać ich na ulicy, starać się nie patrzeć im w oczy, a już przede wszystkim nie pozwolić im wprosić się do domu, jak to się przydarzyło nieszczęsnemu Brzucholowi w trzecim numerze „Produktu”.

Na Szybko Spisane

Choć bohater „NSS” nie wygląda na takiego, który by urządzał tego typu imprezy.

Śledziu przedstawia go jako zamkniętego we własnym świecie dzieciaka, cichego i wyalienowanego. Świat który go otacza nie jest zbyt przyjazny, a on sam zdaje się przyciągać wszelkie nieszczęścia. Jednakże, w przeciwieństwie do poprzednich komiksów Śledzia, nie ma z tego powodu zbyt wielu okazji do uśmiechu. Bezimienny bohater wzbudzając współczucie i smutek pokazuje, że dzieciństwo kiedyś wcale nie było takie różowe jakby niektórzy chcieli.

Wyjątkowość tego komiksu polega na nagromadzeniu licznych obrazów i wspomnień wspólnych dla całego pokolenia. Dzięki temu, nawet jeśli któryś z dzisiejszych dwudziestokilkulatków nie czyta na co dzień komiksów znajdzie w „Na Szybko Spisane” coś sobie bliskiego. Ja sam, mimo że urodzony w połowie lat 80. znajduje w nim kilka rzeczy, które pamiętam z własnego dzieciństwa. O wielu innych jedynie słyszałem od nieco starszych znajomych.

Dzisiaj, wracając ze Szczecina, jechałem w przedziale z dwójką kilkuletnich bliźniaków w pieluchach i smoczkami. Chłopiec strasznie bał się tuneli i przejeżdżających z naprzeciwka pociągów. Zastanawiałem się, czy będzie o tym pamiętał za dwadzieścia lat, czy też będzie potrzebował podobnego do „NSS” komiksu aby sobie o tym przypomnieć.

Druga część trylogii ma opowiadać o latach 1990 – 2000, więc siłą rzeczy czytelnicy będą pamiętać z tego okresu więcej. Trzecia, jak podsłuchałem pewną rozmowę, ma opisywać jeden dzień z życia bohatera „NSS”. Nie mogę się doczekać. Oby tylko Śledziowi starczyło zapału.

komentarzy 14

  • Z tego co Śledziu mówił na WSK wynika, że komiks zawiera elementy autobiograficzne, jak na przykład epizod z miską piasku do ćwiczeń.
    Tworzony jest bez szkicu, co jest istnym masochizmem, bo przy jednej pomyłce plansza była rysowana od nowa.

  • A to i tak nie było robione na kompie z cudowną mocą ctrl z?

  • Chyba kolory tylko. Bo dużo było mowy o tym rysowaniu bez szkicu. Poprawki mogły jakieś być, ale nie sądzę by było ich wiele.

  • wątpię, żeby przerysowywał od nowa :D.
    styl jest na tyle uproszczony, że Śledziu pewnie nie robił większych błędów, a wszelkie nachodzące linie mógł spokojnie wywalić w psp, przed kolorowaniem.
    a kolorki swoją drogą są genialne, nabrałem do Śledzia zupełnie nowego szacunku

  • @koko

    gdzieś czytałem (chyba w jakimś wywiadzie), że jednak przerysowywał. A komiks w pytkę, to był mój musthave na WSK.

  • mój też, jednak zamiast niego kupiłem yoela bo stoisko z yoelem było bliżej wejścia :P

  • No! Świetny tekst.

    I to bez głupot w stylu „świetnie że są pikuty ale dlaczego Śledziu zapomniałeś o tak kultowej rzeczy jak kapsle?????”.

  • konradh

    Dzięki Rob. To jest właśnie pewne niebezpieczeństwo związane z rozmowami na temat NSS, zaraz się znajdzie jakiś weteran wyliczający ile i jakich miał komputerów od lat 80.

    Faf: śmiem twierdzić, że stoisko z Yoelem i stoliczek z NSS były w tej samej odległości od drzwi wejściowych. wizawi.

    :)

  • Oj nie, mylisz się. Niby stoiska zaczynały się w tym takiej samej odległości, ale NSS był położone dalej. Inaczej bym je już miał :)

  • NSS był nieco dalej od Yoela.
    Ja chciałem kupić NSS, ale było trochę droższe niż się spodziewałem, więc musiałem odmówić. :(
    Jestem skąpym fiutem.

  • Wobec braku rzetelnych materiałów źródłowych, jestem zmuszony przyznać wam obu racje. bu

  • Nie łam się, jest Pajączek.

  • Cycek.

  • To fakt. Cycek.

Dodaj komentarz