Opublikowane o 22:55, 24 kwietnia 2007
autor: Konrad Hildebrand

Obiecałem sobie, że nie napiszę o żadnym polskim komiksie internetowym, dopóki Przygoda Interplanetarna Bossiego i Bosso się nie zakończy. Teraz historia jest wreszcie zakończona i autorzy nie mogą już do niej nic dodać, można spokojnie zacząć o niej pisać. Przyznam, że na początku myślałem, sugerując się tytułem, że bohaterowie będą wędrować po kosmosie hyhy
Tak jak stare prace Dzitkowskiego od zawsze mi się podobały, tak solowe komiksy Dębskiego nie wzbudzały we mnie szczególnego entuzjazmu. Jednakże okazało się, że w duecie obaj autorzy sprawdzają się wyśmienicie, co udowodnili najpierw w paskowym konkursie na forum Wraka.
Przygoda Interplanetarna powinna przypaść do gustu miłośnikom takich gier jak Black and White czy Populous. Pewnego dnia Bossi kupuje sobie nową zabawkę, Planetę. Małą planetę z własną atmosfera, morzami, lądami oraz mieszkańcami, małymi ludzikami, których trzeba sobie wychować. Wkrótce, jego archnemezis, a zarazem kumpel, Bosso, również postanawia sprawić sobie podobną. Szybko pomiędzy nimi wywiązuje się rywalizacja, od której wyniku, będą zależeć losy obu planet.

Dębski lubi różne lekkie, religijne klimaty i tak też jest w PI. Boskie dylematy, spisywanie przykazań i zmagania z marudnymi wyznawacami. Miłe, zabawne, do zastanowienia się. Poza tym, ten komiks to nie ustająca akcja i przygoda, zgrabnie zamknięta w trzech rozdziałach na dziewięćdziesięciu planszach. Dzitkowski rysuje nieco niedbale, ale ten styl świetnie pasuje do tej opowieści. Mieszkańcy planet są odpowiednio pocieszni, a Bosso wystarczająco demoniczny.
Historia jest na tyle lekka, że pewne narracyjne uproszczenia nie przeszkadzają zbytnio w jej odbiorze. Widać, że przemyślano scenariusz i wszystko do siebie pasuje. Rzecz akurat na szybką lekturę, na raz, powinna dotrzeć do każdego. Mam nadzieję, że autorzy pichcą coś nowego.
konradh dnia 24 kwietnia 2007 o 23:32
ba :)
rysielec dnia 25 kwietnia 2007 o 15:47
Jeden z tych polskim netkomiksow, ktore wpisuja sie w nurt spokorobienia w polskiej scenie i sprawiajacy, ze jest coraz lepiej :)
fafkoolec dnia 25 kwietnia 2007 o 18:14
nie do końca się zgodzę, choć PI mi się podaba. Zaczyna się ciekawie i ciekawie się kończy. Dobre rysunki, wspaniałe pomysły.
Pierwsze strony mnie zachwyciły.
Jednak nie nazwałbym tego nurtem spokorobienia, cokolwiek przez to rozumiesz.
konradh dnia 25 kwietnia 2007 o 18:24
hej, skoro rozumie przez to cokolwiek, to może jest to to, z czym się możesz zgodzić :)
rysielec dnia 25 kwietnia 2007 o 21:15
spokorobienie – tworzenie dobrych jakosciowo rzeczy :D
fafkoolec dnia 25 kwietnia 2007 o 22:15
to popatrz na niektóre rysunki. Nie wszystkie nazwałbym dobrymi jakościowo. Dużo kresek… za dużo…
konradh dnia 25 kwietnia 2007 o 22:16
to już jest kwestia gustu moim zdaniem.
konradh dnia 28 kwietnia 2007 o 11:49
ależ proszę :)
Vigor dnia 30 kwietnia 2007 o 22:13
i ja dziekuje. i mam nadzieje, ze to choc w 25% prawda ;] poza tym wciaz sie staram lepiej robic. jest to walka, pffff
konradh dnia 1 maja 2007 o 9:56
nom, przejrzeliscie mnie, tak tylko sie wam podlizuje :)