Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Marine


papier · komentarzy 10

Marine

Jak kiedyś wspominałem, na początku lat 90. miałem całkiem sporo komiksów, głównie tych wydawanych przez nieistniejąca już Orbitę i Pegasusa. Przynajmniej jak na czytelnicze możliwości siedmiolatka. Były też oczywiście pierwsze „Asteriksy” oraz „Kajka i Kokosze” w różnych wariantach. Miałem chyba nawet też całą pierwszą serię „Gigantów” z Egmontu. Większość z tych komiksów dostawałem od mojej, kilka lat starszej ciotki. Na początku 1993. roku całą rodziną przeprowadziliśmy się pod Warszawę.

No i nieszczęście, podczas przeprowadzki pozbyto się praktycznie wszystkich moich komiksów. Z kataklizmu udało mi się uratować jedyne „Asteriksy”. Wyrzucono między innymi „Hugo”, „Timothee Titan”, nie mówiąc już o „Smerfach”.

Po latach zacząłem uzupełniać tamte zbiory, głównie po to, aby skonfrontować wspomnienia z dzieciństwa z moim aktualnym spojrzeniem na te komiksy jako takim. „Tytusy” w gruncie rzeczy nie przeszły tego testu, sceny z „Kajka i Kokosza” nie wyglądają już tak imponująco jak je zapamiętałem. I trochę byłem nawet zawiedziony, że odświeżyłem sobie te komiksy, przynajmniej pamiętałbym je jako świetne. Inaczej, na szczęście było z „Hugo”, którego kolekcje sprezentowała mi na urodziny Ada. Pomimo tych kilkunastu lat znowu bawiłem się świetnie czytając ten komiks, bez uczucia zażenowania jakie towarzyszyło mi przy okazji „Tytusa”.

Marine

Jednym z tych komiksów z dzieciństwa jest właśnie „Marine” wydana przez Pegasusa w 1990. roku, którą udało mi się ostatnio zakupić.

Bohaterką opowieści stworzonej przez Francois Corteggianiego i Pierre Tranchanda jest dziesięcioletnia dziewczynka, Marine. Większość swojego czasu spędza na ulicach portowego miasta Saint Balo, bawiąc się ze swoim psem Pepito i uciekając przed gburowatym nadzorca portu. Pewnego dnia, z niewiadomych powodów, zaczynają interesować się nią piraci niejakiego Żelaznej Ręki.

Cały cykl, jak teraz udało mi się dowiedzieć, składa się z dziewięciu części, u nas niestety Pegasus wydał jedynie dwie pierwsze: „Czarną Wieżę” i „Królową Piratów”. Został nawet niedawno ponownie wydany na zachodzie. Seria jest po francusku, więc nawet nie mam za bardzo po co ściągać pozostałych części do Polski, bo i tak ich nie zrozumiem. eh.

Generalnie, komiks jest świetny, pełen przygód, piratów, szabel i pistoletów. Na dodatek „Marine” jest brzuchomówcą, strasznie żałowałem za młodu, że nie jestem brzuchomówcą. Teraz, po latach bawiłem się równie dobrze jak kiedyś, nawet udało mi się zauważyć fajne nawiązanie do Asteriksa, które wtedy było dla mnie niewidoczne.

Jeżeli ktoś, tak jak ja, tęskni za tym komiksem, to można go łatwo i tanio dostać na allegro. Polecam.

komentarzy 10

  • rysielec

    Czy czasem nie powstala bajka na podstawie tego komiksu? ;) W szkolnej bibliotece w podstawowce, gdzie zaopatrywalem sie we wszystkie Smerfy, Tytusy i Asteriksy nie bylo Marine, a buzia z rysunku wydaje mi sie dziwnie znajoma ;)

  • Bardzo, bardzo fajny komiks. Jeden z moich ulubionych tytułów, z tak zwanej „półki komiksów czasów młodości”.

  • Hmm kreskówki chyba raczej nie było, choć nie wiem, może ktoś z lepszą znajomością francuskiego by mógł to zweryfikować:)

    Z tego co udało mi się wypatrzeć, pojawiło się coś takiego jak Marine hors-serie, i tam została na nowo narysowana Królowa Piratów, przynajmniej tak to wygląda z tych kilku przykładowych plansz…

  • Pamiętam ten komiks z czasów wczesnego dzieciństwa. Albo ja go miałem albo kuzyni, nie pamiętam już kto konkretnie. Ale w domu już go nie ma, podobnie jak wielu innych tytułów…

    … za to Asteriksów nie oddałem!

  • Beau Nierób

    O, a ja pamiętam jeszcze jeden taki komiks dla dzieci z Pegasusa albo Orbity: o takim chłopaku, który mieszka z wujem, bo jego rodzice zaginęli, prowadząc badania nad innymi wymiarami. Pewnego dnia bohater za pomocą telewizora trafia na statek kosmiczny jakiegoś profesora (?) i psa. Potem trafia do miasta, gdzie wsadzają go do więzienia; jego kumplem z celi jest kotowate coś, które umie się zmieniać w cokolwiek. Uciekąją z więzenia i trafiają na statek piratów…

    Tylko nie pamiętam, jak się to zwało.

  • konradh

    Beau: to jest właśnie Timothee Titan o którym wspomniałem na początku tego tekstu, też muszę go jakoś sobie uzupełnić kiedyś:)

  • Beau Nierób

    O, dzięki za przypomnienie. Szkoda, że tego nie dokończyli.

  • No niestety, to jest problem z większością tamtych serii:/

  • a pamietacie cos takiego jak ANTRESOLKA PROFESORKA NERWOSOLKA??? to bylo suuuper hihi niestety mam tylko 2 komiksy z tej serr i nie mam pojecia czy bylo wiecej…

Dodaj komentarz