Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Return To Sender


internet · komentarzy 5

Return To Sender

Jedną z najbardziej wkurzających rzeczy w przypadku komiksów internetowych jest sytuacja, w której nagle autor porzuca projekt zostawiając czytelnika w szczerym polu. Jeszcze pól biedy, jeśli przydarza się to komiksowi będącym luźnymi komediowymi paskami. Jednakże, jeśli powoli zawiązująca fabuła urywa się nagle, a jedyne co po niej pozostaje to notka autora, o tym, ze być może, kiedyś, pojawi się następny odcinek, to robi się niewesoło.

To właśnie przydarzyło się Return To Sender, całkiem ciekawie zapowiadającego się komiksowi autorstwa Very Brosgol. Trzy rozdziały, ponad siedemdziesiąt plansz i nagle pyk, koniec. I kompletna cisza w eterze od ponad dwóch lat. Żal.

Return To Sender

Główny bohater komiksu, pracujący jako korektor Often wprowadza się do mieszkania zajmowanego wcześniej przez niedawno zmarłego staruszka. Lokum nie sprawia wrażenie szczególnie wyjątkowego, poza jednym drobnym szczegółem, posiada klapkę od skrzynki pocztowej wmurowaną w ścianę działową. Z której co jakiś czas, z donośnym „Ping!” wypadają listy.

Pierwszy list zawiera w sobie jedynie adres: 724 Broome and Park st. Often najprawdopodobniej zignorowałby tajemniczą wiadomość, gdyby nie jego nieco zwichrowana znajoma, Colette, która postanawia udać się pod wskazany adres.

Return To Sender

I tak zaczyna się przygoda pełna zagadek, demonów, tajemniczych wypadków i zbiegów okoliczności. Przygoda, której zakończenia już raczej nie przeczytamy. Wątki w połowie rozgrzebane nie znajdą rozwiązania, a fajny pomysł został w polu.

Straszna szkoda, zwłaszcza biorąc pod uwagę fantastyczny styl rysowania Very. Która, jak się okazuję, tworzy nadal. Pracuje jako rysownik w wytwórni filmów animowanych. Ma też swoją internetową galerię ze sporą liczbą prac pokazujących jak bardzo poszła naprzód w porównaniu z Return To Sender.

Tak czy siak, RTS to już klasyka niemalże, pierwotne piękno które nie zdążyło skoczyć przez rekina. Lektura obowiązkowa, mimo że nigdy się nie dowiemy o co chodzi. Choć tego czasami nie potrafię dociec nawet w przypadku skończonych komiksów.

komentarzy 5

  • Nie wspominałeś o tym komiksie jakoś wcześniej? Bo wiem, że go czytałem bo ktoś go polecał (może to na PCWK w takim razie?)

    W każdym razie faktycznie – kreska strasznie sympatyczna, a fabuła dosyć interesująca.

    Nawet nie wiedziałem, że został zawieszony (skończony?). Wielka szkoda

  • Pewnie ja wspominałem na pcwka, albo Koko u siebie.

  • niech mnie diabli, jeśli to nie jest obok Platinum Grit i Demonology najlepszy kawałek komiksu jaki czytałem w sieci.

  • konradh

    To widać po Tobie Koko, to widać:)

  • co poradzę, jestem twórca młody i podatny na wpływy :D

Dodaj komentarz