in internet

Everyone Drunk But Me

Everyone Drunk But Me

Przy okazji lektury Phenianu przypomniałem sobie o pewnym komiksie, który czytałem z dwa lata temu. Everyone Drunk But Me autorstwa Laury Brandt jest autobiograficzna historią z jej rocznego pobytu na studenckiej wymianie w Moskwie. Pierwotnie komiks ukazywał się w gazecie studenckiej Uniwersytetu Wisconsin, której była redaktorką. Kilka lat później ruszyła strona autorstwa byłych redaktorów The Daily Cardinal i tam też można zapoznać się z komiksem.

Szok kulturowy nie jest oczywiście tak duży jak w przypadku podróży Delisla do Korei. Brandt uczyła się wcześniej rosyjskiego, nie wspominając o oczywistych różnicach pomiędzy państwem Putina a Kim Dzong Ila. Razem z Laurą poznajemy jej rosyjską „rodzinę”, jak się okazało tatarskich muzułmanów, zwiedzamy stolicę Rosji oraz uczęszczamy na zajęcia w bliżej niezidentyfikowanej szkole wyższej.

Everyone Drunk But Me

I nawet jeśli komiks często sprowadza się do żartów pomiędzy studentami, to mamy okazję zobaczyć obraz Moskwy i samych Rosjan widzianych oczami Brandt. Nie ma tym cieniu protekcjonalizmu, jest życzliwa ciekawość i zainteresowanie obcym krajem. Sami Rosjanie są przedstawieni jako sympatyczni ludzie, bardzo słowiańscy. I wbrew tytułowi komiksu, który mógłby sugerować powielanie popularnego w Polsce stereotypu na temat naszych wschodnich sąsiadów, alkoholu w komiksie nie ma jakoś specjalnie wiele.

Everyone Drunk But Me

Jak wspominałem wcześniej, paski zostały opublikowane na stronie kilka lat po zakończeniu wymiany. Większość z nich została opatrzona komentarzami, które pozwalają jeszcze lepiej wczuć się w tą relację. Po opublikowaniu wszystkich odcinków poświęconych wyprawie do Rosji, Brandt zaczęła przedstawiać swój pobyt na innym uniwersytecie, już w Stanach. Jeżeli polubił autorkę i jej humor to może śmiało czytać dalej, dla mnie osobiście dalsza, „amerykańska”, część komiksu nie przedstawiała się już tak ciekawie jak „rosyjska”.

Skomentuj

Comment

  1. Dość prosto narysowane. Denerwują mnie wszechobecne kreski w pierwszym pasku. A przecież to są paski! Paski mają być proste. Jak w drugim, przedstawionym przez Ciebie.
    Język, o dziwo, też jest prosty. Nawet z moją znajomością angielskiego rozumiem dowcipy. I bardzo dobrze.
    No i to prawda, że Bugs przypomina bardziej zająca niż królika. Czego ci Amerykanie nie wymyślą…