Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Insekt


papier · komentarze 4

Insekt

„Insekta” kupiłem sobie w ramach pocieszenia po wizycie u dentysty. Znaczy się, miałem go kupić już wcześniej, ale teraz wreszcie nadarzyła się okazja. Nie spodziewałem się komiksu zbyt wesołego i w gruncie rzeczy się nie zawiodłem.

Główny bohater „Insekta”, Pascal, żyje w ponurym mieście, w którym zanieczyszczenia są tak duże, że smog ogranicza widoczność, więc wszyscy muszą chodzić po ulicach z latarkami. Jest pogodnym i uśmiechniętym uczniem, jak mi się zdaję, szkoły podstawowej. Bawi się z kolegami, jest powszechnie lubiany, a dziewczęta wzdychają za nim. Jednak jego sytuacja zmienia się, gdy pewnego dnia udaję się z koleżanką poza chmurę czarnego dymu, na słońce.

Komiks Hommera jest na tyle krótki, że nie mogę o jego fabule napisać więcej, bez ryzyka, że popsuję Wam lekturę. Jest to prosta historia o nietolerancji, strachu przed nieznanym i pozorach, które niczym komiksowy czarny dym zatruwają całe nasze życie. Pytanie tylko, czy będziemy potrafili tak jak Pascal spojrzeć ponad to?

Insekt

Obawiam się, że „Insekt”, który ładnie wpisuje się w aktualnie trwającą dyskusję o przemocy i ogólnym kryzysie w szkole, przejdzie raczej niezauważony w mediach. Trochę szkoda, że nie towarzyszy mu podobny rozgłos co „Kochać zbyt mocno”. No, ale nie zawsze można pociągnąć za odpowiednie sznurki. A dzień kobiet jest akuratną okazją do dyskusji o przemocy wobec kobiet. Tak też perypetie Pascala raczej nie wyjdą poza komiksowy światek.

Szkoda, zwłaszcza, że warstwa graficzna komiksu urzeka, wszystko tonie w szarościach i rastrach, przytłoczone dymem. Do tego wydawca wydał go na szarym, grubym papierze, całość prezentuje się naprawdę efektownie. Na tyle efektownie, że można zapomnieć, że albumik kosztował 25 zeta. No ale cóż, to warunki naszego rynku, aj?

O takich komiksach jak „Insekt” zazwyczaj mówi się, że są niezwykłe. Być może prezentuje się tak na tle amerykańskiego komiksu superbohatereskiego, czy europejskiego komiksu środka (Lanfeust, Cygan itp.), jednakże na dobrą sprawę opowieść Saschy Hommera gładko wpasowuje się w pozostałą ofertę Kultury Gniewu, czy timofa i Postu. Kolejny ładny i mądry komiks, którego nie przeczyta nikt poza garstką zapaleńców. Pokazałem go swojej 15 letniej siostrze, niby się jej spodobał, ale nie poruszył.

komentarze 4

  • To jest moja kolejna pozycja na liście komiksów do kupienia, tuż za kurczakiem ze śliwkami i phenianem. Czy coś jeszcze warto?
    Bend już mam, i muszę przyznać że trochę zmienił moje patrzenie na komiks. Lekki, nie silący się na dowcip z rysunkami, które pasują jak ulał. Cóż, też bym tak chciał tworzyć.

  • Hmm Zagubioną Duszę jeszcze sobie spraw.

  • hm.. w sumie nie wiem co znasz. koniecznie blankets craiga thompsona, niebieskie pigułki frederika petersa.. może być i lupus (tegoż samego pana) i… nie wiem co jeszcze. bo trochę tego jest, ale jeśli znasz to nie ma sensu wymieniać :-)

  • niestety zyraffo, z tego co się orientuję, fafkoolec wpadł w insekta bez reszty i nie będzie w stanie przeczytać już nic innego:)

    a lupus był dziwny… choć podobno w tym roku ma ktoś wydać drugą część

Dodaj komentarz