Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Spotkania ze śmiercią


komiksy · komentarze 4

Po angielsku, Egmont nie pokazał plansz przykładowych

Usagi Yojimbo jest jedną z ostatnich serii komiksowych, które nadal kupuje. Transmetropolitan zaginął, Sto Naboi wydawane są na śmiesznych warunkach, For Queen And Country z Taurusa ma czkawkę. Jako tako rozwija się Samotny Wilk i Szczenię, ale o nim kiedy indziej.

Albumy z serii przygód długouchego samuraja jakiś czas temu podzieliłem na dwa rodzaje. Jedne służą przedstawieniu licznych, pozornie nie związanych ze sobą wątków, jak na przykład Daisho, Cienie śmierci czy Droga wędrowca. Drugie, jak choćby Ostrze Bogów czy Spisek Ryczącego Smoka, służą ich wspólnemu rozwiązaniu i jako takiej konkluzji. Wydane niedawno Spotkania ze Śmiercią należą do tej pierwszej grupy.

Trudno jest jakoś szczególnie oceniać kolejne odcinki Usagiego, wszystkie prezentują zazwyczaj ten sam poziom. Albo się Usagiego lubi, albo nie. Z najnowszego albumu spodobała mi się historia pt. Dopaść Szczura, opowiadająca o kolejnym dniu pracy nieco ekscentrycznego inspektora Ishidy. Fanów serii ucieszy na pewno powrót Inazumy w Marzeniach i Koszmarach. W chyba najsłabszym ze zbioru, Latającym Króliku, Sakai dokonuje recyklingu i ponownie wprowadza, znanego z Usagiego w Kosmosie, doktora Takenoko.

Po angielsku, Egmont nie pokazał plansz przykładowych

Natomiast jedną z najlepszych opowieści w całej historii Usagiego, zarazem najsmutniejszą, jest chyba Zmora. W tego typu opowieściach Sakai pokazuje, że można przedstawić poważne sprawy za pomocą zwierzaczków. I nie ma tu miejsca na śmichy-chichy. Krótki, prosty strzał między oczy.

Przez te dwie dekady jakie minęły od narodzin Usagiego kreska Sakaiego mocno wyewoluowała. Nowsze historie rysowane są jakoś tak bardziej lekko, nieco mniej staranniej jakby. Ja chyba najbardziej lubię rysunki z okresu Daisho. Może to przez to, że to było moje pierwsze spotkanie z serią.

W porównaniu z zachodem jesteśmy, pod względem albumów, na bieżąco. Co przyniesie przyszłość, możemy się jedynie domyślać.

Buuu

komentarze 4

  • latający królik jest bardzo lekki i przyjemny, a pomocnik doktora szuper szuper. opowieść ze szczurem faktycznie dobra.

  • W ramach domiksiania się przeczytałem niedawno ten tom. Ogólnie to Usagi jest całkiem dobry i często sprawa mi naprawdę sporo przyjemności, ale przeszkadzają mi w nim poupychane raz po raz jakieś klisze, wyświechtane teksty (to akurat może być wina tłumacza)

  • A ja właśnie lubię te samurajskie klisze, że każda postać już od dawna jest właściwie niezmienna i wiadomo jak się zachowa w danej sytuacji. I tylko się czeka, jak tym razem Sakai rozegra zdarzenia znanymi już klockami.

  • Nie chodzi mi o niezmienność postaci, bo ja nowy w tej serii jestem i nie znam jeszcze wszystkich ;) Bardziej o budowanie fabuły o klisze pojawiące się w filmach, kreskówkach – np. „Koniec zemsty”, gdzie aż samo wchodziło w oczy co się zaraz wydarzy (mimo, że nigdy nie bawię się w domyślanie co to zaraz będzie)

Dodaj komentarz