Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Ludzkie Dzieci – raz jeszcze


książki · komentarz: 1

Clive O.
Jak pisałem wcześniej, Ludzkie Dzieci okazały się dla mnie filmem na tyle nieczytelnym, że postanowiłem dać pomysłowi szansę i nabyłem książke, którą zresztą wydał z okazjii premiery filmu Mag.

Na początku sądziłem, że świetnym pomysłem będzie porównywanie filmu i książki. W gruncie rzeczy sprowadzałoby się to do dosyć nudnego wyliczania, co w filmie uproszono lub ominięto. Wystarczy jednak napisać, że do ekranizacji z literackiego pierwowzoru wzięto jedynie ogólny pomysł na fabułę oraz imiona głównych bohaterów. Wszystko inne zostało zrobione jednak inaczej.

Z poważną szkodą dla filmu.

Ludzkie Dzieci dosyć żywo korespondują z rokiem 1984. Tak jak i tam, główny bohater postanawia zacząć pisać sekretny dziennik i boi się aby nie wpaść w ręce tajnej policji. Jednakże opisywany przez James autorytarny system znacznie różni się od narodowo-komunistycznego koszmaru Orwella.

Anglią rządzi Xan, głównie dlatego, że na początku go to bawiło. Dlatego, że nikt mu się nie przeciwstawił. System jaki zapanował na Wyspach Brytyjskich został wprowadzony nie po to, aby Anglia zdobyła władzę nad światem, nie po to, aby stworzyć utopijne społeczeństwo. Został stworzony, aby ludzie mieli święty spokój na starość. Przypominam, w świecie autorstwa PD James dzieci przestały się rodzić ćwierć wieku temu.

W tamtym tekście pisałem o tym, że widzowi nie zostaje praktycznie nic wytłumaczone, nie zostaje postawiony przed żadną sensowną puentą. Jak się okazało, w książce pod tym względem nie jest lepiej, ale poza głównym wątkiem James zadaje czytelnikowi parę pytań, i choć książka pochodzi z początku poprzedniej dekady, nadal aktualnych.

Czy jesteśmy w stanie zrezygnować z demokracji po to, aby mieć w domu ciepłą wodę i prąd?
Czy potrafimy przejść obojętnie nad prawami mniejszości po to, aby mieć czyste chodniki?
Czy nasza kultura cokolwiek znaczy jeżeli nikt z niej nie będzie korzystał?
Czy nasza cywilizacja ma jakiekolwiek znaczenie, jeżeli nikt o niej nie będzie pamiętał?
Czy otaczający nas z każdej strony seks w mediach, sprawia, że jesteśmy nim bardziej zainteresowani?

Wreszcie, jak dla mnie mocno na doczepkę:

Czy zostawiliśmy w tym wszystkim miejsce dla Boga?

I wokół tego ostatniego pytania, ku memu zaskoczeniu, zaczęła kręcić się fabuła książki pod sam koniec. I chrześcijańskie wątki były o wiele bardziej uwypuklone niż w filmie.

Książka ma swój duszny, specyficzny, jesienny klimat. Jest bardzo sprawnie napisana, jednakże jeżeli ktoś, tak jak ja, spodziewał się twardej literatury fantastyczno-naukowej, to może się srogo zawieść. W Ludzkich Dzieciach katastrofa jaka spada na ludzkość jest jedynie wstępem do rozważań na temat jej kondycji.

komentarz: 1

Dodaj komentarz