Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

9 Kompania


film · komentarze 2

7114254.3.jpg
Na dobrą sprawę, statystyczny Polak zna wojnę w Afganistanie z lat 80 zeszłego wieku głównie z trzeciej części Rambo. Co nie jest zbyt zadowalającym wynikiem. Dzięlki 9 Kompanii mamy szansę zobaczyć ten konflikt z punktu widzenia tradycyjnie czarnych charakterów, Rosjan. Ale to pozory, tak naprawdę wojna sama w sobie stanowi jedynie tło tej historii. W gruncie rzeczy, ten film mógłby opowiadać o walkach gdzieś hen na dalekiej planecie. Nie o to tu chodzi.

Pytaniem jest, co wyróżnia film wojenny? To że bohaterami są żołnierze? Wtedy filmem wojennym staje się Sierżant Bilco, Buffalo Soldiers, oraz oczywiście Szczeniackie Wojsko. Rozumiecie o co mi chodzi? Czy za film wojenny możemy uznać Działa Navarony lub Ucieczkę na Atenę? Dla mnie są to po prostu komedie lub filmy akcji, których tło stanowią żołnierze, wojna i tak dalej. Nie mówiąc już o stopniu realizmu przedstawienia walk. W końcu w Indiana Jonesie też były czołgi. Mówiąc prosto, film wojenny to taki, który stara się rekonstruować działania wojenne z odpowiednią wiernością. Dlatego też za taki uważam O jeden most za daleko czy Helikopter w ogniu.

I z tego punktu widzenia, pomimo oparcia na wydarzeniach historycznych, których nie znam, oraz biorąc pod uwagę potraktowania w filmie samych starć, 9 Kompania nie jest filmem wojennym. Dla mnie jest to raczej dramat psychologiczny na temat ludzi w skrajnych sytuacjach.

Bohaterowie filmu, grupa ochotników przechodzi przez pod okiem załamanego psychicznie podchorążego kilkutygodniowy trening, podczas którego mają „zapomnieć kim byli, bo teraz są nikim”. Równo ogoleni, wrzuceni w mundury mają przestać myśleć o sobie jako jednostce i nauczyć się współdziałania. Student malarstwa, przestępca, wychowanek domu dziecka, wrażliwy chłopak tęskniący za dziewczyną. Każdy z nich przed wojskiem był kim innym, a teraz muszą znaleźć wspólny język. Aby przeżyć. To nie są mili uśmiechnięci chlopcy z Kompanii Braci, większości z nich nie chciałbym spotkać wieczorem na pustej ulicy.

85818.1.jpg

Dokoła nich są praktycznie sami psychopaci. Wspomniany wcześniej podchorąży maniakalnie tęskniący za frontem, klepiący propagandowe formuły oficer polityczny czy mocno spowolniony specjalista od materiałów wybuchowych. Wszyscy oni mają ich przygotować do działań na polu walki. Uformować na swoje podobieństwo?

Pozorną wyspą na tym oceanie szaleństwa jest Królewna Śnieżka, córka pielęgniarki. Wiecznie uśmiechnięta dziewczyna rozkładająca nogi przed całym garnizonem. Jedyna kobieta w tym ponurym męskim świecie wypełnionym armatnim mięsem.

Podczas seansu odnosi się wrażenie, że filmowi aboslutnie nic nie brakuje. Każy szczegół został dopracowany do perfekcji. Niesamowite zdjęcia, pomarańczowo-żółta kolorystyka, idealnie pasująca muzyka, sportowe tenisówki weteranów, nawet będący odwołaniem do Rambo przeciwnik w finałowej scenie. Wszystko w tym filmie jest po coś i czemuś służy. Perfekcja.

Sceny walk są niezwykle krwawe i przejmujące, jednakże daleko im do realizmu Kompanii Braci. Tam podczas oglądania czuliśmy błoto w zębach, tutaj jesteśmy raczej przejęci losem bohaterów. I nawet Duchy atakujące tyralierą nam w tym nie przeszkadzają. Walki miały obezwładniać szaleństwem i brutalnościa i to się twórcom udało.

9 Kompania

Film, poza sposobem wykonania zaskoczył mnie bardzo w paru momentach. Raz, pomyślałem sobie „W sumie w ogóle nie ma tu walk, dziwne” a chwilę później na ekranie rozpętało się piekło. Gdy później doszedłem do wniosku, że film jest o tym, że wojna jest zła, ale bohaterowie potrafią pozostać sobą i wyjść z niej cało, okazało się, jak bardzo się myliłem.

Nie wyobrażam sobie oglądania 9 Kompanii na małym telewizorze, nie mówiąc już o monitorze komputera, jest to absolutnie kinowa produkcja, od jakiegoś czasu dostępna na dvd. Jeśli więc ktoś dysponuje dobrym systemem kina domowego, to czemu nie. W innym wypadku koniecznie trzeba popędzić do kina. Ale to nie jest raczej film na jakąkolwiek randkę. Nie żebym próbował, oczywiście.

Straszna szkoda, że tak mało filmów zza wschodniej granicy trafia do naszych kin. 9 Kompania jest tak cudownie nie hollywoodzka, że aż trudno to opisać. Nie ma tu machania sztandarami, nadętego moralizowania. Jest tylko refleksja nad losem ludzi, którzy robią coś dla kraju, który się nimi nie przejmuje. Walczą o nic. Polska kinematografia też chyba nie jest jeszcze gotowa do zrobienia filmu o podobnej wymowie, a opowiadającym np. o powstaniu warszawskim, czy jakimkolwiek innym z tej naszej narodowowyzwoleńczej tradycji. Polacy chyba nie chcieliby oglądać takiego filmu o sobie.

film

komentarze 2

  • Zza wschodniej granicy zdarzyło mi się oglądac tylko dwa tytuły: Straż Nocną i oczywiście 9 Kompanię. Obie produkcje mają w sobie coś niesamowitego. Faktycznie, brak tam ducha hollywood: żadnego zbędnego moralizatorstwa, patetycznych pogadanek i naiwnych uczuć. Kino ma w sobie jakąś świerzość, nie jest przeżarte przez komercję jak filmy z zachodu. I mam nadzieję, że takie jeszcze jakiś czas pozostanie.

  • No z tym czy Nocna Straz nie jest hollywodzka to bym polemizowal, ogladalismy z Marta i jakos tak po polwoie zaczelismy ziewac:) i te miecze swietle ze swietlowek mmm

Dodaj komentarz