Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Magda M.


telewizja · komentarze 4

magda1.jpg

Na początek pozwolę sobie na nieco autotriumfalizmu. Zgodnie z moimi wcześniejszymi przewidywaniami, Polsat przeniósł Kochaj Mnie Kochaj ze środy na sobotnie popołudnie, w tą panurą, zapomnianą przez Boga i ludzi porę, kiedy to jedynie Plebania była w stanie osiągnąć jakieś wyniki oglądalności. Magiczna 17.55 kiedyś upływała pod znakiem teleturniejów. Wielka Gra, Jaka To Melodia, słowem, wszystkie te programy, które oglądamy niemalże z rozpędu po zjedzeniu obiadu i poteleekspresowym odprężeniu. Teraz program jest nieco zaburzony przez mistrzostwa świata w piłce nożnej, które na dodatek płynnie przejdą w sezon wakacyjny, więc o jakichkolwiek rozstrzygnięciach będzie można jedynie mówić przy okazji odsłony jesiennej ramówki. Tak czy siak, Kochaj Mnie Kochaj albo przejdzie lifting albo zejdzie z ekranu.

Tak też, Polsat pierwsze starcie z Magdą M. przegrał totalnie. A co do samego serialu TVNu…

W miniony wtorek zakonczył się drugi sezon. Trzeci ma się pojawić na jesieni. A ja, mimo wcześniejszego zarzekania się, jednak jednym okiem, po tym jak straciłem możliwość nabijania się z Kochaj Mnie Kochaj, zacząłem oglądać Magdę M. Głównie w celu zabicia czasu pomiędzy M jak Miłość a Teraz My.

Fakt, że serial utrzymał się przez dwa sezony o jednej porze emisji, pozwala przypuszczać, że PRowskie przechwałki TVNu:

„Magda M.” okazała się najchętniej oglądaną nowością w grupie docelowej stacji. W każdy wtorek losy tytułowej bohaterki i jej przyjaciół śledziło około 3 mln osób. Serial zyskał szczególne uznanie w grupie docelowej – wśród widzów młodych (16-49 lat) i dobrze wykształconych.

mogą się jakoś pokrywać z rzeczywistością.

W takim razie, czemu?

Zgoda, serial jest lepiej robiony niż Kochaj Mnie Kochaj, udało się na plan sciągnąc lepszych aktorów. Nie, nie tyle lepszych, co bardziej aktualnie popularnych, to w końcu jest kluczowe. Zdjęcia są lepsze, montaż, scenariusz… no scenariusz to chyba dyskusyjne.

Ale przecież, do pierwowzoru, czyli Ally McBeal dzielą go całe lata świetlne.

Joanna Brodzik jest straszna. Tak. Jej najlepszą rolą była postać żydówki zastrzelonej w Pianiście. Była na ekranie przez 10 sekund, nie wypowiedziała żadnego słowa. Dlatego też tak wysoko cenię sobie ten jej epizod. W sumie można się spytać, czego się czepiam, w końcu serialowa aktorka gra tam gdzie powinna, w serialu. Ale rany. Wystarczy ją porównać do równie serialowej, i na dodatek grającej w tym samym serialu Bujakiewicz, a już widać różnicę. Joanna Brodzik jest straszna. Tak jak jej fryzury, reklamy z jej udziałem oraz jej patronat nad Glamour. Joanna Brodzik jest straszna.

Naiwny myślałem, ze to po prostu kwestia narzuconej mi przez Kasie i Tomka Kliszy. Tam Brodzik grała durną blondynkę. Tu gra durną blondynke z dyplomem. A jak się uśmiechnie, to aż mnie dreszcz przechodzi. O taki: brrrr

Zdaję sobie sprawę, że trzeba dużych umiejętności, żeby w jakikolwiek atrakcyjny dla widza sposób przedstawić pracę polskich sądów. Serial opowiada o prawnikach, o tym smutnym plemieniu, które znosi kilka lat pomitania na studiach aby potem mieć więcej pieniędzy niż ich rówieśnicy. Serial opowiada o prawnikach zwycięskich. Serial wreszcie opowiada o prawnikach, którzy praktycznie nie mają nic z rozprawami sądowymi wspólnego. A gdy już wreszcie zawiną się na salę rozpraw, to aż nie wiadomo co powiedzieć. No żałość! Rozprawy sądowe w Ally McBeal były hitem. Totalnie przerysowane, odrealnione. Świetne, głównie ze względu na właśnie wystąpienia prawników i ich mowy. U Magdy M. scenarzysta, Radosław Figura, próbuje stworzyć coś na ich podobieństwo. ale wychodzi mu to drętwo. Być może jest w tym dużo winy aktorów, jednakże ja bym upatrywał się w tym wysztskim błędów reżysera, wieje nudą po prostu.

Innej TVNowskiej próby przedstawienia pracy sądu, Sędzi Anny Marii Wesołowskiej, nie oglądam, żona mi zabroniła. Pewnie słusznie.

Jeśli chodzi o dialogi, jest światełko w tunelu. Wystarczy porównać sobię rozmowy pomiędzy głównymi bohaterkami serialu, te takie wieczorne, ala Ally McBeal, przed telewizorem i oczywiście z lodami, do tego co się wyprawia w M jak Miłość gdy przychodzi do jakiejkolwiek niby zabawnej rozmowy pomiędzy Muchą a Cichopek. Tam mamy dramat, tutaj porządne rzemiosło. Jednakże wystarczy nieopatrznie obejrzeć początek każdego odcinka, gdzie Brodzik monologuje do kota. Po prostu… aaAAA!
Zastanawia mnie punkt ciężkości w tym serialu. Bo mimo że, główną bohaterką jest Magda M. to jej wątek jest w sumie równo rozłożony, choćby z tym z graną przez Bujakiewicz Mariolą i Wojtkiem jakimś tam, granym przez Bartka Kasprzykowskiego. Czuć, że scenarzysta chce z tego zrobić zwyczajną telenowelę, dla każdego coś miłego. Być może dlatego da się to oglądać czasem, głównie w tych momentach, gdy nie ma w kadrze Brodzik. Która jest straszna, oczywiście.

Jednakże, serial ten, niesie jeden z najbardziej znanych polskich serialowych stygmatów, mianowicie, ścieżkę dźwiękową. Klątwa ta, niesiona od zarania przez Złotopolskich ciągle powtarzających w tle stare piosenki Andrzeja Piaseczyńskiego. Tutaj natomiast mamy Kasię Kowalską. I to w pełnym przekroju. Od fazy „mam 20 lat, chodzę w glanach i zastanwiam się komu obciągnąć, żeby przebić się wyżej” aż do „mam 40 lat i nagle się zorientowałam, że obciągałam nie tym co trzeba”. Więć tylko w tym serialu jest możliwe wrzucenie na tło do sceny szybkiej jazdy na motorze po Warszawie kawałka „Wyrzuć tę złość”. No dramat, po prostu dramat. I piosenki są tak dobierane, że jezęli widz, jakimś cudem nie zorientował się, o co chodzi w danej scenie, to piosenka mu to wyśpiewa. Jaki ma sens, puszczanie 20 sekundowych fragmentów znanych z radia kawałków?

Jasne, to samo było w To Właśnie Miłość, ale to był film. nie serial w którym motywy powtarzają się w każdym odcinku. Naprawdę nie można było jakiegoś spokojnego instrumentalnego, neutralnego pitupitu wrzucić? W M jak Miłość jakoś na to wpadli. Z drugiej strony w Na Dobre I Na Złe, zostało to spatologizowane, po potrafią przywalić mrożącym w żylach keyboardowym „tin tin tin” przy pytaniu co jest na śniadanie.

I ta jeszcze powtarzana Reni Jusis przy wchodzeniu na skałki.

Ten serial, gdyby nie Brodzik, która jest straszna, byłby całkiem ok. Taka taśmowa komedia romantyczna w odrealnionej, bajkowej Warszawie, ot do obejrzenia i pomyślenia jak to oni mają fajnie, więc pewnie ja też kiedyś będę mógł. Tymczasem jest jak jest. A jak jest, najlepiej obrazuje oficjalny blog Magdy M. Tylko dla osób o mocnych nerwach i jako takiej znajomości wątków z serialu. To jest tak straszne, że czasem mam wrażenie, że sama Brodzik to pisze.

komentarze 4

  • Powiedzialabym, ze dramatyzujesz, ale fakt, Brodzik jest straszna. Chociaz nie wiem, co gorsze – ona czy jej fryzury. W takich momentach ciesze sie, ze nie ogladam telewizji…

  • haha Brodzik jest super tak jak i Magda M. to najlepszy film jaki jest w telewizji a ona jest bardzo ladna a ty jej zazdroscisz!

  • miom zdaniem serial jest ok, nie jest ambitny ani doskonaly,i rzeczywiscie opowiada o troszke „odrealnionej” rzeczywistosci ale.. to w koncu tylko serial:)gdyby byl ambitny i opowiadal o zwyklym zyciu jakiejs grupy szarych ludzi to badzmy szczerzy- nikt by go nie ogladal! A komu by to sie oplacilo?? Jednym slowem WIECEJ TAKICH SERIALI! Jesy przy czym zabic czas i odprezyc sie przed kolejnym trodnym i zwyklym dniem..

  • super ktos

    co chrzanicie jest zajefajna gdybym mogl to bym sie z Nią ożenil a czy ma córkę???

Dodaj komentarz