Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

W poszukiwaniu odpowiedzi Kod Leonarda Da Vinci


książki · skomentuj

Kod.jpg

Są takie chwile, gdy czuję się, jakbym żył w metropolii. Jest to na przykład moment, gdy na placyku pod metrem facet pod czterdziestke wrzeszczy, że wszyscy jesteśmy grzesznikami bo używamy prezerwatyw i nie kochamy Boga. Jest to też moment, taki jak dziś, gdy przechodząc przez obstawioną ulotkarzami bramę uniwerku dostałem do ręki zafoliowany numer magazynu studenckiego (Płyń) Pod Prąd z dołączoną książeczką której okładkę widzicie powyżej.

Rozumiecie, płyńcie bo ryba płynie, a ryba to Bóg. A Bóg to miłośc, czyli ryba jest miłością. Kochajmy ryby.

Przy okazji notki na temat marki House wspomniałem o lipnych studenckich gazetkach, które są wypełnione reklamami i artykułami sponsorowanymi i służą jedynie budowaniu pozycji w CV ich redaktorów. No i nie uwierzycie, jakie było moje zdumienie, gdy okazało się, że w PPP jest tylko pięć reklam. Ale za to jakich!

Obóz żeglarsko windsurfingowy organizowany przez Ruch Akademicki Pod Prąd (cokolwiek to znaczy);

Lady Fitness – klub zdrowego ruchu z ulicy Wajdeloty 28

Chrystus Dla Narodów Polska – Letnia Szkoła Sztuki i Służby

Liga Biblijna w Polsce

oraz skromniutki banerek 3miasta.pl

Tak też rozumiecie, w jakim mniej więcej, pozytywnym i uśmiechniętym klimacie jest ta gazetka. Co ciekawę, jest ona o studentach z Trójmiasta. Tak też pytanie: po co pod warszawskim uniwerkiem kolportować gazetkę dla studentów z Gdańska, Gdyni oraz Sopotu?

Odpowiedź jest prosta: ponieważ jest do niej dołączona książeczka W poszukiwaniu odpowiedzi Kod Leonarda Da Vinci. A jak wiemy, nie ma aktualnie większego zagrożenia dla katolicyzmu i chrześcijaństwa jak książka Dana Browna. Nie są tym zagrożeniem afery seksualne z udziałem ślubujących celibat księży, nie są tym swiecące pustkami kościoły, nie jest wreszcie problemem poziom znajomości biblii pośród wiernych. Jest tym zagrożeniem natomiast Kod Leonada Da Vinci. Bu.

Książka wydana nakładem Ruchu Nowego Życia, wydrukowana w Drukarni Archidiecezialnej w Katowicach z imprimaturem Kurii. Fajnie? Jasne, że fajnie.

Josh McDowell wypłodził 122 strony na temat wyprostowywania różnych złowrogich przekłamań książki Browna. Zrobił to o tyle przebiegle, że nie jest to żaden naukowy wywód czy też artykuł, ale rozmowa trójki dzielnych amerykańskich studentów: stanowiących parę Andree i Matta oraz ich przewodnika w prawdzie Chrisa. Chris, Christ, jakżeby inaczej, nie?

Narreacja jest pocieszna, nieco bibliografi, no bo przecież Kod jej nie miał. I jeden zasadniczny bład. Książka opiera się na zbijaniu jeden po drugim, argumentów fikcyjnego historyka występującego w książce Browna sir Leigha Teabinga. Argumenty zaś są zbijane za pomocą historyka stworzonego przez McDowella. Fikcje zbija Fikcja, natomiast książka kończy się wnioskiem, że Bóg jest miłością, a dotąd liberalna Andrea postanawia nie dawać już nigdy więcej czegokolwiek swojemu chłopakowi, przynajmniej przed ślubem.

Nie wiem ile kilogramów tego dziś rozkolporotwano, ale istnieje nadzieja, że prawda w narodzie nie zginie.
Polecam, chyba można za darmo to nawet dorwać przes stronę wydawnictwa.

I za to lubie to miasto, lubie takie religijne akcje bo czuję się wtedy jakbym żył w mieście Pająka Jeruzalem.

Dodaj komentarz