Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Ojciec odchodzi


książki · skomentuj

ojciecodchodzi1

Tak też, postanowiłem wesprzeć młodą polską literaturę. Wynikło to głównie z chęci przeczytania wreszcie jakiejś książki, która nie byłaby na temat historii. Oraz z chęci dowiedzenia się, o co w tej całej polskiej literaturze, którą czasem podglądam w Lampie chodzi. Bo Ciało Obce Ziemkiewicza było drętwe nieco i o nic w nim nie chodziło. Przynajmniej według mnie.

Nie wiem czemu, ale wydawało mi się, że ta książka wyszła już dawno, na jesieni, przynajmniej wtedy Marta mi o niej mówiła. Tak czy siak, książka Piotra Czerskiego „Ojciec odchodzi” ukazała się nakładem korporacji ha!art jakoś tak w okolicy rocznicy śmierci Wojtyły. Być może liczono na jakiś większy rozgłos, może skandalik chociaż, ale trudno jest go w sumie wywołać 150 stronicowym spokojnym reportażem. Jednostronnym bo jednostronnym, ale jak tak patrze, z mojej perspektywy i tego co pamiętam z tamtego czasu, jak najbardziej prawdziwym. Ot na dwie godziny czytania, głównie w metrze. Fajna książka.

Ale skłoniła mnie do wspomnień co do śmierci Przenajświętszego z Górali Świata.

Moje wspólne z Martą przeżywanie nadchodzącej śmierci papieża rozpoczęło się tak naprawdę 1 kwietnia 2005 o godzinie 22:17, gdy to zacytowałem pewien łańcuszek:

Papiez jest ciezko chory. Czlowiek, który cale zycie poswiecil innym znajduje sie na lozu smierci. Jestes katolikiem muzulmaninem, protestantem czy buddysta, wszystko jedno, pomódl sie za niego w swoim obrzadku. A jesli jestes ateista to po prostu zycz mu zdrowia odwagi i sily. Nie istotne czy jestes zwolennikiem kosciola czy jego przeciwnikiem. Na pewno nie jestes przeciwnikiem zycia. W zwiazku z ciezkim stanem zdrowia papieza dzis wszyscy zmieniaja opis na „zdrowie dla papieza” + cos od siebie. To nie jest zwykly idiotyczny lancuszek. Chodzi tu o czlowieka, dobrego, uczciwego kochajacego innych. Moze to byc jedyna okazja aby ludzie zjednoczyli swoje mysli dla tego wspanialego Polaka. wyslij to wszystkim których masz na GG. Jak nie wyslesz i masz to w dupie to sie czlowieku nad soba zastanów…

Należy też wspomnieć, już uściślając, że sprawę zaczęła Marta już o 19:42 pytając się mnie: nie uwazasz ze jest cos z pastwienia sie w zyczeniach powrotu do zdrowia dla osoby umierajacej ? Choć tak naprawdę pewnie rozpoczęliśmy rozmowę na ten temat pare godzin wcześniej, rzucając od czasu do czasu jakimś żartem i fukając nad komentarzem episkopatu do pewnego badania zachowań nastolatków.Tak też sobie zwyczajowo rozmawialiśmy, jeden dzień, drugi, na różne tematy, ustawiliśmy swój stosunek do ślubu kościelnego, świąt rodzinnych, ot gadaliśmy sobie na różne tematy jak już wcześniej zresztą wspomniałem. Od czasu do czasu podśmiewując się z histeryzujących mediów. Aż w końcu, nastała sobota, godzina 22:00 i już było po wszystkim.

A przynajmniej tak nam się wtedy wydawało.

A co się działo potem, przerosło moje najśmielsze wyobrażenia.

Jak pamiętamy, kraj stanął na tydzień. W telewizji nic innego jak papież, w gazetach nic innego jak papież, w rozmowach nic innego jak papież. Pamiętam wzrok koleżanki na wydziale, gdy we wtorek po sobocie zapytałem sie, najzupełniej normalnie, ot tak jak to zwykle przed łaciną na ósmą rano, co słychać. Koleżanka, w czerni cała, jak sie okazało przez najbliższy miesiąc również, spojrzała na mnie, jakbym to ja był winny śmierci ze starości i zapytała, niemal z płaczem: „jak to co?”

No i tyle było w sumie tych naszych kontaktów na studiach.

Wtedy też, poczułem się, jakbym nie był już w swoim kraju. Zostałem przywalony wszystkimi, każdym, całym, dowolnymi określeniami siłą włączającymi mnie w rozżaloną masę narodu. Czułem się na tyle nieswojo, że nawet noszona na plecaku od pięciu lat naszywka Bad Religion zaczęła mnie nieco uwierać.

Książka Czerskiego nie zaskoczyła mnie, choć przypomniała parę epizodów z tamtego okresu o których zapomniałem. I utwierdziła w paru rzeczach, które wydawały mi się jedynie wytworami mojej wyobraźni. Tak, Boniek proponujący umieszczenie podobizny Wojtyły na fladze narodowej mi się nie przyśnił! I chyba jeszcze bardziej po tej książce nie lubie Krakowa.

Dodaj komentarz