Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Smutna mina Anny Powierzy


telewizja · komentarze 3

Notkę miałęm zacząć od pośmiewywania się z Anny Powierzy, że przecież z niej taka aktorka jak ze mnie, że albo gra Czesie w Klanie, albo domine w lateksie w jakiejś niskobudżetówce. Nie żebym ja występował jako Czesia, czy domina. Tak czy siak, niesiony na pierwszej fali refleksji, doszedlem do wniosku, że ten serial jest tak słaby, właśnie przez Powierzę. To było, szczerze mówiąc, pójście na skróty. Ale, mimo, że ma w swojej filmografii głównie epizody, a jej rola w „Kochaj mnie kochaj” to pierwsza w życiu rola pierwszoplanowa, to stanowi ona najjaśniejszy punkt tego serialu. Mimo wszystkich słabizn jej gry aktorskiej. To w takim razie ten serial jest aż tak beznadziejny?

Polsat ma długą tradycję, panicznego i nieprzemyślanego reagowania na pomysły TVNu. Tam gdzie stacja Waltera wykorzystuje formaty którymi widzowie na zachodzie juz się przejedli, tam Polsat, w odruchu leminga, skacze w przepaść z programem własnego pomysłu. Tam gdzie TVN miał Milionerów, Polsat też wypuścił naprędce sklecony teleturniej. Już nie pamiętam jak dokładnie się nazywał, ale był prowadzony przez Ibisza. Co w sumie nie ułatwia identyfikacji hm.

O, jednak Wikipedia czasem się do czegoś nadaje, chodzi o „Życiową szansę”.

Tam gdzie TVN wypuścił Big Brothera, Polsat popełnil Dwa Światy i dopiero zakup licencji na Bar, przyniósł wyrównanie stawki.Odpowiedzią na „Dzieciaki z klasą” było „Eureko ja to wiem!”, o tyle pocieszne, że nagrody sponsorował koncern Eureko. Na „Taniec z gwiazdami” Polsat odpowiedział „Showtimem”, a ja nadal nie rozumiem, o co chodzi w tych programach. A gdy TVN wypuścił Magdę M. Polsat potrzebował serialu o „młodych zdolnych niezależnych z perypetiami serialowymi”.

Taka też jest, moim zdaniem, geneza powstania „Kochaj mnie kochaj„.

Magda M, zaczyna się starym hitem jakim jest „Pomaluj mój świat”, no to KmK otwiera „Wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał” i to o zgrozo, w wykonaniu oryginalnym, Trubadurów. Bohaterką obu jest młoda, niezależna Polka, realizująca się w „modnym” zawodzie. MM nie oglądam zabardzo, odpadłem po kilku odcinkach przerażony Joanna Brodzik, albo jej fryzurą, już sam nie wiem czym bardziej. Tak też gdy Polsat zaczął promocję KmK, stwierdziłem, że co tam, dam im szansę.

Oczami wyobraźni, widzę grupę szalonych naukowców stojących nad kotłem. Widzę jak obradują, wrzucają składniki. Seks w wielkim mieście, Ally McBeal, Gotowe na wszystko, dużo humoru z zeszytów szkolnych, grupa serialowych aktorów i nieco starej gwardii (Szapołowska eteryczna oraz Zborowski paniczny, Ziętek zrezygnowana). Wymieszać i uciekać. Tak też chyba się stało, scenarzyści za pieniądze z tej chałtury uciekli do Ameryki Południowej i korzystają z argentyńskiego progamu zmiany tożsamości, przetestowanego wcześniej przez nazistów.

KmK w swojej nieporadności przypomina mi pierwszy sezon „Czego boją się mężczyźni, czyli seks w mniejszym mieście” z Cezarym Pazurą, też Polsat. Pierwsza seria była koszmarna, za drugą wzięła się nieco inna ekipa i dało sie to oglądać. Serio. Były cycuszki. No a KmK na razie jest straszne. Założenia są prostę: mamy grupę młodych Polek i ukazujemy ich zmagania uczuciowe, ale nie tak, żeby wyszła z tego telenowela, ale żeby było śmiesznie. Niestety, logika scenarzysty doprowadziła do tego, że to co odróżnia ten serial od telenoweli to większe wywracanie oczami (nawet więcej niż robi to Marcin Bosak i Anna Mucha w M jak Miłość!) oraz rzucanie komuś w twarz ciastem. Jest drętwo.

Powierza jest znośna, Sieńczyłło nie wiem czemu w każdej scenie jest w innej peruce, Walesiak jest tak straszna, jak jej wątek miłosny. Znajomy z internetu przyjeżdza do postaci którą ona odgrywa, i nie dość, że nie chce z nią uprawiać seksu, to jeszcze się onanizuje przed hentaiami i każe sobie rysować komiks. Zgroza, zgroza. Ona jest nawet straszniejsza od odgrywającego główną role meską Błaszczyka! Choć w sumie, on sam jako aktor nie jest taki zły.

Powierza wywraca oczami, komentuje do bezpośrednio do kamery niektóre sceny z miną mówiącą „wdepnęłam w bagno, wyciągnijcie mnie z niego! chce uciec! chceuciec!”. Jedną z niewielkich zalet serialu jest fakt, że nie rozgrywa się po raz tysięczny w Warszawie/Krakowie/Wrocławiu ale w Sopocie, taka miła odmiana.

Tak czy siak, mimo dośyć sporej kampanii reklamowej, nie udało się przykuć uwagi większej ilości telewidzów do serialu. Gwóźdź do trumny przybiła dwójka, rozwijając w czasie środowej emisjii KmK żagle przepotężnej fregaty TVP „M jak Miłość”. Polsat albo ucieknie na inny termin, albo zarzuci pomysł, albo zatrudni innego scenarzystę,reżysera, operatora. No wszystkich! Nawet faceta od cateringu. Powierza może zostać.

Demo Heroes of Might and Magic V


gry · komentarze 4

Uwaga, poniższe cztery akapity służą nudnemu wymienianiu moich wrażeń z poprzednich części cyklu oraz sprawienia wrażenia, że jest ze mnie straszny weteran gier komputerowych. Można je więc opuścić.

Moje pierwsze zetknięcię z serią Hirołsów nastąpiło w oklicach czwartej czy piątej klasy podstawówki u znajomego, który miał zainstalowane demo HOMM2. Siedzieliśmy we trzech przed jednym komputerkiem i głowiliśmy się, o co tak właściwie w tej grze chodzi. Demo zawierało tylko jedną mapę na której mogliśmy grać wszystkimi sześcioma zamkami oraz, nie jestem tego do końca pewien, z jednej misji w kampanii po stronie Ronalda. Lub Reginalda, już nie pamiętam, który był tym dobrym.

HOMM2 było wspaniałą grą, mimo pewnych niedociągniąć związanych z przepakowaniem zamku Warlocka, ci co grali, pamiętają, że wystarczyło kilka czarnych smoków aby misje mieć z głowy. Nie można też zapomnieć o polonizacji, która wniosła nową jakość w kategorii „humor z zeszytów szkolnych”. Jak sobie przypomnę jego recenzję autorstwa Krupika w SS to ciągle chichocze. Dzielny Mumń.

Minęło parę lat i do mych rąk trafiło demo HOMM3, a potem też i pełna wersja. Wszytskiego było więcej, lepiej, fajniej. Po prostu idealny sequel. No może tryb kampanii był tak samo miałki jak w poprzednich częściach. Ale to już chyba taka cecha gości z 3DO. Nie wiem ile dokładnie wyszło dodatków do tej części cyklu, z tego co orientuję, tylko dwa pierwsze były w miarę sensowne. Nie grałem w nie zbyt wiele zresztą. Do części trzeciej ukazał się też fanowski mod In The Wake of Gods, który, jeśli wierzyć mojemu znajomemu który w HOMM3 gra bez przerwy od samego wydania, wniosła zupełnie nową jakość do gry.

Tej jakości zabrakło jednak dla części czwartej. HOMM4, pomimo wielu fajnych usprawnień, było zawodem. Dziwny system rozwoju miast, zmiejszenie ich ilośći, z dziewięciu w części trzeciej do sześciu, nietrafiona obecność bohaterów na polu walki i możliwość ich grupowania w oddziale. Ginęli jak muchy i na dodatek inkasowali mniej doświadczenia. Kampania znowu była drętwa, acz przeszedłem jej więcej niż w części poprzedniej, pewnie była łatwiejsza. Do gry znowu wyszło parę żenująco krótkich dodatków, które oferowały nam takie rarytasy jak dwie czy trzy dodatkowe jednostki.

Tak czy siak, o czwartej części wszsycy zapomnieli i wrócili do trójki. Acz nieco brakowało automatycznego przenoszenia jednostek pomiędzy miastami.

No i jakiś czas temu, pojawiły się pierwsze konkrety dotyczące najnowszej części gry. CDProjekt anonsuje jej premiere na maj tego roku, od niedawna w sieci jest dostępne blisko 700mb demo gry, oznaczone cyferką 0.9. W środku mamy dwie misje kampanii, jeden scenariusz który można również rozegrać na serwerach ubisoftu. Do dyspozycji oddano nam dwie strony konfliktu, „niebo” oraz „piekło”.

No to odpalam.

Pierwsza dziwna rzecz, podczas właczania gry, pulpit, zamiast zwyczajowego przykrycia wyskakującym okienkiem, plynnie się przyciemnia i przechodzi do programu. Ekran zachęcający nas do zajrzenia na oficjalną stronę gry, dwa filmiki producentów, i tada, wita nas menu.

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

I miły widoczek, znany już choćby z Warcrafta 3, zamiast statycznego obrazka, mamy animowane tło, w tym wypadku walczącego z demonem kapłana na środku bitwenego pobojowiska. Patrzyłem się na ten pojedynek jak urzeczony, ledwo zauważając, że sekwencja jest zapętlona i nie przyniesie oczekiwanego rozstrzygnięcia. Ślicznie.

Gra automatycznie ustawiła się na najniższych detalach i w miarę znośnej rozdzielczości (1024 x 768) i prezentuje się całkiem ok. Wszelkie ingerencje w zwiększenie jakości tekstur czy rozdzielczości spowodowało znaczne zwolnienie gry, tak też dla świętego spokoju wróciłem do pierwotnych ustawień.

Zaczynamy misję po stronie tych dobrych, niemal już tradycyjnie dla serii mamy pomóc jakiejś królowej odzyskać królestwo/pomścić ojca/odzyskać męża pierdołę, w tej misji, będącą chyba piąta w kampanii, mamy na dodatek daną królową uwolnić z wieży. Nono, kto by pomyślał.

Chwila na załadowanie, i proszę oto i ekran gry. Dla wszystkich tych, którzy grali w Warcrafta 3, drugą część Etherlordsów,obecny wygląd HOMM nie będzie zbytnim szokiem, jest miło, kolorowo, bardzo ładnie. Możemy spokojnie obracać kamęrą dokoła planszy, co bardzo nam się przyda przy tych wsyzstkich lasach i pagórkach w których można nieco stracić orientację.

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Przeniesienie gry w trzeci wymiar spowodowało, że teren gry jest nieco nieczytelny, widać na nim mniej, trudniej nieco ogarnąć sytuację w porównaniu z poprzednimi częściami, wiele rzeczy, jak różne znajdźki czy mniejsze budynki potrafią nam po prostu umknąć. W ogarnięciu tego wszystkiego, pomaga nam całkiem porządna minimapka, która pozwoli nam znaleźć waśkie przejścia pośród drzew czy skał. Dostępne w demie mapki są w rozmiarze M, i nie mogę oprzeć się wrażeniu, że są o wiele mniejsze w porównianiu z poprzednimi częściami. Od jednego brzegu do drugiego można spokojnie przejść w góra cztery tury.

Na skrinie powyżej widać powierzchnię, zielone lasy, spokojne pagórki ptaszki, motylki, strumyczki. Słodkości. Zapewniam was, że podziemia wyglądają równie efektownie, wręcz oszałamiająco, rzeki lawy, groty oświetolne światłem niebieskich kryształów, rewelacja!

Pewnym zmianom uległ interfejs, zamiast znanego nam pionowego panelu, mapkę i wykaz bohaterów przeniesiono do poziomu w dolne rejony ekranu. Miłym bajerem jest możliwość chowania poszczególnych elementów, jak liste miast/bohaterów czy zasobów. Ze znanych nam ikonek ostał sie chyba jedynie kocioł rtęci. A pomyśleć, że towarzszyły nam chyba od drugiej części. Snif. Oczywiście wszystko pozostało bez zmian, nadal mamy drewno, rude przez niektórych zwaną kamykami, wspomnianą wcześniej rtęć, kryształy, klejnoty, siarkę oraz złoto. Nieco mnie tylko niepokoi brak pożytecznego ekranu królestwa, gdzie można było się łatwo zorientować w ilości kopalni, zamków i tak dalej.

Sterowanie się nie zmieniło, mamy punkty ruchu, drepczemy naszym bohaterem po planszy, kopytka stukają, punkty się zmniejszają, stare dobre HOMM, nieco zmian nastąpiło jednakże w panelu bohaterów, jak na moje raczej niekorzystnych.

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Teraz zamiast znanego nam dobrze ekranu, na którym widzieliśmy wszystko od razu, armia bohatera, jego umiejętności oraz przedmioty, zostały rozparcelowane na zakładki, wszystko kosztem animowanego modelu naszego herosa po prawej stronie. Najbardziej upierdliwe jest jednak przeglądanie jednostek, fakt faktem, że najabrdziej potrzebne informację dotyczące naszej armii są widoczne szybko i bezboleśnie, ale jeżeli chcemy się dokładnie przyjrzeć naszym jednostkom, musimy przewijać je jedne po drugich. W sytuacji gdy dopiero zapoznaje się z grą i nie wiem, co dana jednostka potrafi, jest to nieco niewygodne.

Sam system rozwoju postaci, poza dodaniem paru nowych umiejętności, zachował swój kształt z części czwartej, wybieramy kilka głównych dziedzin wojennego rzemiosła czy magii, a potem rozwijamy przyporządkowane im umiejętności. Czyli np. jeżeli wybierzemy dowodzenie, to dzięki niemu będziemy mogli nauczyć naszego bohatera taktyki czy tańszej rekrutacji jednostek. Proste i czytelne.

Prędzej czy później nadziejemy się na jakieś stworki na planszy. I tu niespodzianka, jeżeli stwory chcą przed nami uciec, to możemy je oczywiście dogonić i rozbić, możemy też je puścić wolno, i uwaga, też dostaniemy za to punkty doświadczenia! Miły bajer, acz nie wiem jaki dokładnie jest przelicznik i o ile mniej dostajemy punktów niż gdybyśmy postanowili walczyć z potworkami.

No ale do bitwy

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Tututut! Miły trójwymiar, kamerę możemy obracać na prawo i lewo, choć co nieco dziwne, możemy przybliżać jedynie środek pola bitwy, kamera nie centruje się na jednostkach! Jeżeli denerwuje nas latająca kamera i różne ujęcia podczas poruszania się jednostek, możemy te bajery wyłączyć i pole walki będzie przypominać, zależnie od tego jak to sobie ustawimy, czy lewo-prawo, czy góra-dół, sposób prowadzenia walk z naszej ulubionej części cyklu.

Siatke możemy oczywiście wyłącząc, zależnie od tego, jak bardzo zależy nam na czytelności pola bitwy. Ogólnie rzecz biorąć, twórcy HOMM5 postanowili nieco ułatwić graczom życie. Teraz dokładnie wiemy, ile jednostek przeciwnika zginie podczas ataku naszych żołnierzy, dzięki temu, możemy łatwiej podjąć decyzję co do tego, kogo chcemy zaatakować. Na skrinie powyżej widzicie długi rządek obrazków postaci, jest to kolejka działań, teraz wreszcie wiemy, kto i po kim będzie miał swój ruch. Bomba!

Stworki mają sporo różnych umiejętności, zarówno tych pasywnych, jak np nielimitowany kontratak, jak i aktywnych, takich jak „bitewne nurknięcie” gryfów. Gryfy wzlatują w powietrze i nikną z planszy, co uniemożliwia ich zaatakowanie i po pewnym czasie spadają na wybraną wcześniej przez nas jednostkę. Świetna rzecz przeciwko stojącym nieruchomo strzelającym przeciwnikom. Jeżeli stwór się ruszy, gryf nikogo nie zaatakuje.

Innymi ciekawymi umiejętnościami mogą się pochwalić armie Inferna, w zależności od poziomu zaawansowania bohatera w dziedzinie przyzywania, potrafią przywoływać na pole bitwy inne jednostki swojego rodzaju. Biorąc pod uwagę, że mogą to robić wszystkie potworki poza diabłami z siódmego poziomu, sprawia to, że podczas bitwy aż się kłębi od demonów.

Jak wspomniałem wcześniej, do naszej dyspozycji w demie oddano dwa z sześciu dostępnych w pełnej wersjii gry zamków, Niebo i Piekło. Zamki witają nas nieco przytłaczająca panoramą w przypadku Nieba, oraz równie widowiskowym lotem dokoła monumentalnej, demonicznej wieży, niczym Barad-Dur z WP Jacksona, w przypadku piekła. Wszystko jest bardzo ładne, ale słuzy wyłącznie do oglądania, o ręcznym klikaniu na każdy budynek znanym z poprzednich gier można zapomnieć, jednakże na szczęście mamy bardzo czytelny interfejs ze wszystkimi ważnymi przyciskami wiodącymi do tawerny, gildii magów, na targowisko, do ratusza czy do rekrutacji jednostek.

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Uwaga, poniższy akapit jest nieaktualny, jak wskazał mi jeden życzliwy czytelnik, w prawym dolnym rogu jest ikonka zwoju, po jej kliknięciu wszsytko widac tak jak byc powinno. alleluja.

Pewnej zmianie uległ, widoczny poniżej panel rozbudowy zamku. Teraz, nie widzimy od początku, jakie budynki możemy wybudować w danym zamku. Budynek w którym chcemy rekrutować mnichów, klasztor, nie będzie widoczny na panelu budowy, dopóki nie postawimy wszystkich innych wymaganych przez niego budynków. Dopiero wtedy pojawi nam się na drzewku z rozpiską jakich surowców do jego budowy potrzebujemy. W przypadku ulepszenia siedlisk danych stworków, widzimy od razu jaki budynek będzie nam potrzebny. System wygląda ładnie, ale mimo wszystko, dla początkujących graczy może być nieco nieczytelny. Sprawę komplikuje również fakt, że jeśli w poprzednich częściach, budynki których nie mogliśmy wogóle wybudować w danym zamku były zabarwione na biało, tu po prostu się na drzewku nie pojawiają, więc nie dowiemy się czy nie możemy wybudować jakiegoś zaawansowanego siedliska dopiero, gdy spełnimy jego wymagania i okaże się, że jego miejsce na drzewku jest puste.

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Panel rekrutacji jest jednakże dosyć czytelny:

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Parę słów jeszcze wtrące na temat dostępnych armii. Tak też teraz, w obu zamkach mamy dostępne siedem rodzajów jednostek, z czego każdy ma oczywiście swoje ulepszenie, z reguły z dodatkowymi zdolnościami. Zamek „nieba” jest w prostej linii spadkobiercą zamku rycerzy z HOMM3, mamy więc kuszników, mieczników, gryfy, kapłanów, anioły, kawalerzystów, oraz ulubieńców wszystkich nekromantów – chłopów dysponujących tajemniczą umiejetnością nazwaną przez twórców gry „płaceniem podatków”. Słowem, żadnej niespodzianki, poza kosmetycznymi zmianami modeli, można się od razu połapać co i jak.

Nieco większy lifting przeszło inferno, przynajmniej porównując z częścią trzecią cyklu. Mamy więc pierdołowate chochliki, znacznie osłabione rogate demony, cerbery. Wydaję mi sie, że sympatię graczy szybko zyskają sukkuby. Nie dośc, że mają piersi, to jeszcze potrafia kontratakować na odległość. Po ulepszeniu dysponują naprawdę fajnym „łańcuchowym uderzeniem”, który łatwo i przyjemnie pozwala nam atakować duże ilości jednostek przeciwnika. Do kompletu należy jeszcze dołożyc całkiem potężnych pit lordów (jakżesz oni byli tłumaczeni?), stanowiące antyteze jednorożców przerażające Koszmary, oraz diabły, które wreszcie wyglądają jak królowie piekieł, a nie alfonsi.

Z innych armii dopatrzyłem się jak zwykle cienkich nieumarłych smoków dla nekromanty. Do niego idą też szkielety, mogące po ulepszeniu strzelać z łuku, powolne zombie, duchy oraz ponure zjawy. Obecności wampirów nie stwierdziłem. Będzie też nieco elfów wymachujących dwoma mieczami, więc fani Drizzta powinni być zadowoleni. Wrogowie również, bo będzie co wyrzynać. Akademia dostanie jak zwykle gobliny, golemy oraz gargulce, dla warlocka stwierdziłem na razie jedynie minotaury.

Jeszcze nawiązując do zamków, jestem nieco zawiedziony oblężeniami. Po efektownych animacjach samego miasta, zdobywanie murów wygląda nieco ubogo, a ta walnięta na środek wieża wygląda dosyć pokracznie. Choć i tak lepiej niż platformy z HOMM4.

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Moje nadzieje na w miarę ciekawą fabułe rozbudziły wstawki oparte na silniku gry podczas trwania misji. To co w poprzednich częściach było tylko suchym tekstem, teraz wyewulowało do w miarę sensownie przedstawionych scenek. Jak cała fabuła kampanii wyjdzie w praktyce, czas pokaże.

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Z części bajerów, jakie oferuje nam HOMM5, a które byłem w stanie wyłapać, jest niezwykle przydatny czar, pozwalający naszemu bohaterowi przyzywać do siebie jednostki prosto z garnizonu w zamku, płacąc w manie w zależności od ich ilości. Znacznie ułatwia to całą sprawę, czyż nie?

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Cóż można napisać na zakończenie, trudno mi oceniać całą grę po demie. Seria zostałą zdecydowania odświeżona, jednakże lękam się, że odbyło się to kosztem szybkości rozrywki jak i wielkości świata gry. Jedno co wiem, to powrót do części trzeciej będzie o wiele trudniejszy niż w przypadku porzucenia części czwartej.

Tak czy siak, czekam.

Zatęchły smród wielkiej czerwonej rozgwiazdy


varia · komentarzy 7

Pamięta jeszcze ktoś tę firmę? Kiedy to było, w ponurych czasach, gdy na rynku nie było jeszcze takich mark jak reserved, cubus, w czasach gdy nie było pewnie anwet orsaya, a jeśli był, to był różowy. W czasach, gdy, uwaga, nie było HM matki na rynku.

Jakies eony temu. Czyli w 1994 roku.

Nie było wtedy centr handlowych, galerii, parków czy jak to tam teraz się ładnie nazywa.Właściwie to, zaczynały się dopiero pojawiać. I w tym też czasie pojawił się BigStar, dżinsy i koszule w krate dla wszystkich. To z czego zapamiętałem BS, to z tego, że każdy ich ciuch, był gigantyczna reklamą marki, jedyne co mogło się uchować to spodnie, bo nikt w firmie nie był na tyle szalony, aby uznać, że olbrzymi napis „big star” na nogawce jest świetnym pomysłem. Tak czy siak, jakoś od początku żywiłem uraz do BS, w swoim konsumenckim bojkocie byłem tak konsekwentny, że nie wchodziłem do ani jednego ich sklepu, wzbudzając wesołość moich rodziców. Ppotem okazało się, że jest to ulubiona marka dresiarzy, chcących tanim kosztem dostać się na byle dyskoteke (chyba wtedy nie używało się wtedy określenia „klub”). Któż nie pamięta podkoszulków bigstara włożonych w jasne spodnie bigstara, do tego czarne mokasyny i żel na włosach. I koszulki w serek. Czy ktokolwiek pamięta jeszcze koszulki w serek?

Tak więc, marka po jakimś czasie szybko zaczęła się pogrążać w niebycie, wydaje mi się, że miało to związek z pojawieniem się trójmiejskiego Reserved. Tak czy siak, agonalne podrygi były coraz śmieszniejsze, zatrudnili nawet jakąś gwiazdę, żeby chodziła w ich ciuchach . Jak jej tam było, Lutricia Mcneal

http://www.lutricia.com/images/bigstar_billboard.jpg

Po prostu żałość i zniszczenie.

Tak czy siak, ich kampania z Lutricia była niemrawą odpowiedzią na ekspansję reservda i HM. Wszyscy wybrali Heidi Klum.

Od paru miesięcy na billboardach pojawiły się jakieś enigmatyczne plakaty typu „Planet Jeans” oraz „Rita Jean”, o co chodzilo gosciom z agencji reklamowej, nikt nie wie. A blondynka jest wydłużona ewidentnie.

Całego trupa wyjmuję z szafy dlatego, że ostatnio gdzie nie zajrzę, tam widzę teksty na temat tego, jak to ich firmowa strona jest fajna. Załapali tekścik w drugim numerze Internet Makera, w dziale inspiracje, a sam opcom dostał złotego orła za tą stronę i jest ona wystawiona w warszawskim muzeum plakatu. Dziwi mnie to o tyle, że gdy kiedyś tam zajrzałem, to mnie wystrój znudzil. No ale.

Tak czy siak, aktualnie jest już inny leyout, nadal opcoma. Chyba jeszcze bardziej badziewny.